[Recenzja patronacka] „Uwięzieni w Galerii Lochy” Jolanta Bartoś. Dynamiczna akcja, plątanina emocji oraz wyjątkowa aura...





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 

Ilość stron: 200 

Nowość wydawnicza 



Jolanta Bartoś to autorka, która za każdym razem zaskakuje. Znając Jej pióro można otrzymać trzymające w napięciu historie i każda z nich jest inna pod względem merytorycznym, tematycznym, jak i fabularnym. O ile „Jad” był swoistą układanką złożoną z niepewności, kluczenia szlakiem przestępcy, o tyle tutaj autorka skupiła się na znakomitym obrazie charakterologicznym, pod względem psychologicznym, serwując nam opowieść, która swą budową i ideą przekazuje ważne sygnały, a nawet preteksty do rozmów w znacznie szerszym gronie. 


W tej opowieści pojawiają się znaki zapytań, ale nie ma klasycznego podziału kryminalnej zagadki. Tutaj mamy w szczegółach zaplanowaną zbrodnię, dopracowany portret psychologiczny sprawcy, wyrazistych bohaterów, napięcie i szalone emocje, które pojawiają się od momentu, kiedy poznajemy oblicze przestępcy. Tutaj nie ma klasycznego śledztwa, a zbrodnia zaczyna się oprawcy wymykać z rąk, bo owszem, dokonał solidnego planu, ale zanim czegokolwiek będzie chciał dokonać, po drodze zginie wiele niewinnych ludzi. 


Iwona wraz z przyjaciółką wybierają się na spotkanie autorskie jednego z najbardziej poczytnych autorów kryminałów. Okazuje się, że w tym czasie rozpęta się burza. Na spotkanie przybędzie też wielu innych czytelników. Nawet nie są świadomi tego, że każdemu grzmotowi towarzyszy przekręcanie klucza w drzwiach. Kiedy gasną światła, dla uwięzionych w bibliotece ludzi zaczyna się prawdziwy koszmar. Zło okryje swoje prawdziwe oblicze. 


Bohaterowie Jolanty Bartoś mają ogromne znaczenie przy tworzeniu specyfiki klimatu powieści, której akcja dynamicznie posuwa się do przodu, wciągając w mrok niedomówień. Uwięzieni będą mieli okazję poznać siebie nawzajem. Tym razem również akcję swojej powieści autorka osadziła w swoim rodzinnym mieście Lesznie. Dzięki głównej bohaterce mamy okazję poznać je od podszewki, spacerować najważniejszymi punktami, poznając historię obiektów architektonicznych, a nawet elementarne informacje o ich powstaniu. Widać, że Joli Bartoś sprawiło to ogromną przyjemność. Plastyczne opisy pozwalają przenieść się mentalnie w te wszystkie miejsca. 


„Uwięzieni w Galerii Lochy” trzyma w napięciu do ostatniej strony. Dynamiczna akcja wciąga od pierwszych wersów, a znakomitym posunięciem i ważnym aspektem są portrety psychologiczne bohaterów. Wszystko to w specyficznej atmosferze, plątaninie emocji oraz wyjątkowym klimacie, którego odczujecie na własnej skórze. Znakomita! Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas