[Recenzja przedpremierowa. Patronat medialny] „Na pożółkłym papierze” Aleksandra Bartosik. Mądra, trudna, poruszająca ważne aspekty życia...





Wydawnictwo Psychoskok 

Ilość stron: 80 

Premiera 01.06.18 



Chociaż utwór epistolarny młodej autorki nie jest obszerną powieścią liczącą sobie kilka tomów, zaskakuje mądrością, przemyślaną tematyką, przenikliwością spostrzeżeń, wnikliwością obserwacji życia. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, to była czysta przyjemność. Zastanawiacie się, co ma z tym wspólnego morze? To właśnie nad morzem wszystko się zaczęło. Nie jest to tkliwa historia miłosna, ale dojrzała i przemyślana opowieść o tym, jakie ponosi się konsekwencje swoich decyzji i wyborów. 


Bohaterka tej opowieści pisze listy do swojej dawnej miłości. Narzeczonego, którego zostawiła siedemnaście lat temu. Odchodząc wówczas, nie miała żadnego patentu, ani uniwersalnego pomysłu na życie. Klucząc nieznanymi drogami poznaje wiele osób, między innymi chorych i cierpiących. To przy nich uczy się filozofii życia i rozumienia jej sensu. Los potrafi sprytnie stawiać na naszych ścieżkach odpowiednich ludzi. Czasami potrzeba dużo czasu, żeby dostrzec pewne zależności. Niekiedy nieznane nam osoby potrafią ujrzeć też w nas potencjał i nadzieję, że nasze działania, założenia w przyszłości zaprocentują. 


Aleksandra Bartosik zręcznie opowiedziała historię swojej bohaterki, nie szczędząc nam przy tym wielu afektów. Na jej przykładzie pokazała, że samotność, sukcesy zawodowe nie idą razem w parze ze szczęściem i poczuciem bezpieczeństwa prywatnego. O ile bohaterka odnalazła siłę w pokonywaniu zawodowych przeszkód i realizacji wytyczonych celów, praca wykończyła ją na tyle, że nie ma siły na szukanie szczęścia na gruncie rodzinnym. 


„Na pożółkłym papierze” to książka dotykająca ważnych aspektów, dająca wiele do myślenia, zmuszająca do głębszych refleksji. Książka niezwykle emocjonalna, mówiąca o tym, że pewne decyzje z przeszłości kładą się cieniem na przyszłości, że nie trudno znaleźć się w samotnym punkcie z brakiem sił na podjęcie walki o siebie. Trudna, mądra, warto poświęcić jej uwagę! Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:





Komentarze

  1. Gratuluję patronatu:-) narobiłaś mi na książkę ochoty:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę :) Pozdrawiam Gosiu :)

      Usuń
  2. Dziękujemy za recenzję książki, życzymy wszystkim przyjemnego czytania.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz