„O czym Ty człowieku opowiadasz...” - odcinek 19 – Agnieszka Kazała :)





Witajcie Kochani! 

Absolutnie cykl się nie zakończył. Wręcz przeciwnie, zgłaszają się do mnie kolejni autorzy i autorki, co cieszy i jeszcze bardziej podkręca do działania. Czasu mało na wszystko, ale cyklicznie będą się wpisy pojawiały. Obiecuję. 


Dzisiejszy odcinek poświęcony jest nie tylko autorce, ilustratorce, ale również wydawczyni, która na swoim koncie ma wiele pozycji dziecięcych oraz „Apetyt na życie” kilkakrotnie nagradzanej w konkursach. 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Agnieszka Kazała to kobieta niezwykle uzdolniona, pełna pasji, pozytywnej energii. O sobie mówi niechętnie. Skromna, bardzo zapracowana. Uwielbia podróże i swoją pracę. Co widać zresztą w Jej książkach i pracach ilustratorskich. Dzisiaj rozmawiałyśmy o języku, polszczyźnie i słowach. Co z tego wyszło? 

Życzę Wam przyjemnej lektury :) 

Agnieszko, co rozumiesz pod pojęciem „kultura słowa”? 

Dla mnie kultura słowa, to przede wszystkim brak wulgaryzmów w wypowiedziach i używanie poprawnej polszczyzny, dostosowanie formy wypowiedzi do konkretnego odbiorcy i dbałość o zwroty grzecznościowe np. w formach pisanych. Oczywiście wpadki miewa każdy, ale staram się mówić i pisać poprawnie, wyraźnie i przede wszystkim zrozumiale. 

Czym dla Ciebie jest – słowo? Czy masz jakieś swoje ulubione? 

Słowo jest narzędziem mojej pracy, służy do komunikacji z czytelnikami, z innymi autorami, czy to w mailach, rozmowach telefonicznych, czy na portalach społecznościowych, ale najwięcej w kontaktach bezpośrednich. Służy do przekazywania wiadomości, ale też uczuć i odczuć, wrażeń, przemyśleń. Trzeba je dostosować do odbiorcy – do dzieci mówić inaczej, do dorosłych inaczej. Czasem musi być urzędowe i konkretne, czasem wesołe i bajkowe, czasem bardziej zwyczajne, ale zawsze i przede wszystkim – zrozumiałe i kulturalne. 

Moje ulubione? Oczywiście dwa: Kocham Cię. Wspaniale jest móc je usłyszeć i mieć do kogo wypowiedzieć. 


Jak Twoim zdaniem zmienia się język literacki? Czy ta zmiana zmierza w dobrym kierunku? 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Myślę, że dziś książki pisane są o wiele prostszym językiem. Biorąc do ręki książki starych mistrzów, jasno tę zmianę widzimy. Jednak dziś czytamy książki w metrze, w autobusie, w przerwach pomiędzy pędem za pracą i sprawami codziennymi, więc język przekazu musi być dostosowany do odbiorcy, tego zabieganego, sięgającego po książkę dla odstresowania, odpoczynku, musi zatem być prostszy. Ale powinien uczyć, że można tak wiele rzeczy i odczuć opisać pięknie za pomocą słów, że nie wystarczą słowa: no, aha i fajny, żeby opisać wszystko. 

Co myślisz o wulgaryzmach, potoczności słownej stosowanej coraz częściej w książkach? 

Czasem sprawnie użyte „ostre” słowo dodaje wypowiedzi pikanterii, podkreśla sytuację czy stan emocjonalny bohatera, ale jeśli książka naszpikowana jest wulgaryzmami, to zwyczajnie traci na wartości. Jako autor książek dla dzieci szerokim łukiem omijam brzydkie słowa i staram się unikać potocznych, zamiast: fajnie – można przecież napisać: cudownie, wspaniale, przepięknie itp. Jednak dzieci uwielbiają zapożyczenia, więc i mnie zdarza się napisać: suuuuper, zwłaszcza w wypowiedzi współczesnego bohatera. Jako wydawca zwracam uwagę na to, by w książkach moich autorów nie było zwrotów zbyt potocznych i naleciałości regionalnych, bo książka jest dla wszystkich. Chyba że wynika to z zamierzenia autora, by użyć np. gwary konkretnego regionu (jak w powieści „Dziewcak”). Najtrudniejsze było dla mnie opracowanie książki „Na marginesie”, w której aż roi się od niecenzuralnych wypowiedzi, jednak jest to opowieść o trudnej młodzieży, o ludziach z marginesu społecznego właśnie. Takie środowisko to ludzie, którzy właściwie dwoma czy trzeba wulgaryzmami potrafią wyrazić każdą myśl. Trudno więc tu wyłącznie o piękną polszczyznę w dialogach, trzeba było do tych słów sięgnąć, inaczej dialogi byłyby sztuczne, a postacie nierzeczywiste, natomiast narracja poprowadzona jest nienagannie, powiedziałabym – mistrzowsko. Mojej książce, „Apetyt na życie”, w jednej z recenzji zarzucono kolokwializm. Nie do końca się z tym zgodzę, bo choć kolokwialny znaczy po prostu potoczny, to jednak, gdy używamy tego sformułowania ma ono wydźwięk wyraźnie negatywny. A moje bohaterki mówią po prostu zwykłą mową potoczną jaką rozmawiamy z przyjaciółmi, czasem na jednym wydechu używając : „no masz” i „a jakże”, bo powieść jest gawędziarska. Tu nie ma wykładów, ale rozmowy przyjaciółek i gawędy o podróżach. Powstała z felietonów, które pisane na potrzeby gazet rządziły się innymi prawami i trzeba je było ożywić, by czytało się wszystko z uśmiechem. Natomiast nie ma w nich wulgaryzmów i słów, których użycie można by uznać za niesmaczne. 


Czy o współczesną polszczyznę można być spokojnym? 

Myślę, że wiele osób pracuje nad tym, byśmy jednak nasz język pielęgnowali, więc może nie będzie aż tak źle. Dzieci, z którymi często zdarza mi się pracować są tego odzwierciedleniem. Uwielbiają śpiewać draczne piosenki i używać brzydkich słów, ale jeśli potrafią się zatrzymać nad bajką i powiedzieć, że jest wzruszająca – to chyba nie jest źle. 


A teraz spróbuj „naprędce” wymyślić krótką historyjkę, która zaintryguje czytelników - w myśl tytułu projektu. O czym ona będzie, czy to zmyślona, czy autentyczna, to zależy od Ciebie. Powodzenia! 


To może opowiem: Bajkę o niebie 

Szczęście to taka 

dziura w niebie 

przez którą leci 

złoty deszcz 

i wpadają do głów 

cieplutkie uśmiechy 

rozweselając 

napotkane myśli 



lecz czasem niebo 

zasnuwa się ciemnym szeptem 



serce to skrawek 

rozpalonego nieba 

wrażliwy na ból 

czuły na obojętność 

w który złe słowa 

wbijają się jak cierń 

nie do wyjęcia 

i uwierają w szczęście 



i czasem niebo 

zalewa się gorzkim deszczem 



szczęście to taka 

dziura w niebie 

da się załatać 

dobrym słowem 

ciepłym gestem 

naszyte łatki 

pozostają na zawsze 

z dobrym wspomnieniem 



I czasem niebo 

wypogadza się słodką tęczą 



Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki

Dziękuję za rozmowę i udział w projekcie :)

Komentarze

  1. Sympatycznie, konkretnie i na temat. Ulubione słowo: Kocham Cię. Mnie nie przyszłoby do głowy, a to takie łatwe. Za rzadko wypowiadane, a przecież każdy kogoś kocha. Nawet jeżeli samego siebie to również ważne słowo ;) Podoba mi się ten wywiad i zamieszczony wiersz. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i autorki :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Prześlij komentarz