[Patronat medialny] „ ...i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej” Sara Taylor. Sarkastycznie, gorzko i wyraziście...





Wydawnictwo Autorskie 

Ilość stron: 151 

Nowość wydawnicza 



„Budujemy wokół siebie świat piękny, ale pusty. Stajemy się wydmuszkami.” 

Dziesięć dni temu swoją oficjalną premierę miał debiut Sary Taylor „ ...i wyjechać w Bieszczady”. Przyznam szczerze, że w takiej formie zdarzyło mi się czytać książkę po raz pierwszy. Oczywiście należy na początku również wyjaśnić, iż Sara Taylor to pseudonim debiutującej polskiej autorki. Nie będę również ukrywała, że świat, o którym pisze autorka, to dla mnie jak odległa galaktyka. Nie wiedziałam, że ulica Domaniewska jest słynnym warszawskim Mordorem, siedliskiem wszelkiego rodzaju korporacji i firm, nie obiło mi się to nawet o uszy. Przeczytałam o tym pierwszy raz. Co tu dużo mówić. Ze zdziwieniem i szczerym podziwem. 

„Dla wielu osób praca w Mordorze jest niemal nieosiągalnym spełnieniem marzeń. Dla innych jest to tylko pogoń za mrzonkami. To równie często wielkie rozczarowanie. Ale tylko dla nielicznych to faktycznie możliwość rozwoju zawodowego, awansu finansowego i społecznego, niekiedy trampolina do kariery międzynarodowej.” 

Autorka odkrywa świat funkcjonowania w korporacyjnym świecie ludzi nierzadko anonimowych. Młodzi, piękni, zdolni przybywają do Warszawy spełniać swoje marzenia o wielkich karierach zawodowych. Po jakim czasie wylewa im się przysłowiowy kubeł zimnej wody na głowę? Szczerze podziwiam tych ludzi. Ja zdecydowanie bym tak nie umiała i nie chciała. Praca w takich miejscach jest w moim mniemaniu dla tych, którzy mają jakieś niesztampowe, przebojowe podejście do życia. Ale... jesteśmy przecież tylko ludźmi. 


Sara Taylor zdobyła się na odwagę, by o tym opowiedzieć. Nie w formie fabularyzowanej opowieści, ale na zasadzie spisanych spostrzeżeń i przemyśleń. Wiele poruszonych wątków wywoływało we mnie sprzeczne emocje. Może dlatego, że ja pochodzę z zupełnie innego świata. Mnie nie rajcuje chaotyczne życie po godzinach, ani budowanie wizerunku na zasadzie – byle więcej. Muszę też przyznać, że jest kilka aspektów poruszonych w książce, które wcale nie odnoszą się tylko do pracy w korporacjach. I dobrze, że o tym mowa, może dzięki temu wreszcie rozgorzeje konkretna dyskusja na szerszym forum. Autorka bardzo wyraźnie również podkreśla, jak często pozory mylą, budując wyimaginowane maski sztucznie przywdziewanych przez współczesnych dwudziesto-, trzydziesto- i czterdziestolatków. 


W książce znajduje się także
moja rekomendacja
Bez wątpienia autorka nadaje swej książce ważne aspekty, sumując metaforyczne, lekko drwiące obrazy współczesnego życia z przymrużeniem oka. Zrzuca maski, formułuje nowe definicje wielogatunkowości, zaskakuje formą, obserwuje fragmenty codzienności z zupełnie innej perspektywy. Niecodzienna pozycja skupiająca nas wszystkich w jedną, bo czytając możemy odnieść wrażenie, że wszyscy poniekąd jesteśmy jej bohaterami, adresatami. Napisana bardzo czytelnym, bezpośrednim językiem, zrozumiale i przejrzyście. Bez udziwniania i strofowania. Tak, aby każdy czytając miał wyrazisty obraz tego, co chce nam przekazać. Zwięźle i konkretnie. A jest w niej wiele do przemyślenia. 

Ciekawa, warto poświęcić jej dłuższą uwagę i chwilę głębszej refleksji! 




Za książkę dziękuję: 





Komentarze

  1. Jeszcze nie słyszałam o tej książce, a brzmi ciekawie. Może i ja po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Warto czasami przeczytać coś o wycinkach prawdziwego życia. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ciekawa recenzja. Wygląda na to, że faktycznie książka może być interesująca. Ale to tylko o tym jak wygląda praca w korpo, czy też jakieś inne aspekty życia korpoludków są w niej poruszane? Chyba się skuszę i po nią sięgnę. Dobrze, że to nie jakaś kolejna łzawa historia o dziewczynie, która przyjechała do Warszawy robić karierę i "znowu w życiu jej nie wyszło" ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, to nie łzawa historia i dużo innych aspektów życia korpoludków są w niej poruszone. Życie prywatne, przyjaciele, rodzina, trochę jest o intymności itp. Warto, mnie bardzo poruszyła :) Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...