[Patronat medialny] "O co ci chodzi" Mira Białkowska - fragment powieści :)






Kochani!

O tym, że mam po raz kolejny przyjemność patronować medialnie powieści Miry Białkowskiej "O co ci chodzi" informowałam Was już wcześniej, jeszcze przed oficjalną premierą, która odbyła się na Warszawskich Targach Książki. Jako, że historię Miry czytałam urywanymi fragmentami, ze względu na chroniczny brak czasu, postanowiłam wreszcie przeczytać ją tak, jak się należy. Dzisiaj mały fragmencik, ale już zdradzę Wam, że autorka pisze z niesamowitym dystansem. Nie brak w Jej powieściach zarówno humoru, jak i romantyzmu, czy chwil na zreflektowanie się. A bohaterowie? Tak podobni do nas, że bez trudu wtapiamy się w fabułę i tło, o którym czytamy. 

Ale, żeby jeszcze bardziej Was zachęcić do sięgnięcia po książkę, mały fragmencik.



"Przed chwilą zdałam ostatni egzamin. Już nie muszę się śpieszyć, nie muszę zakuwać. Mam dużo wolnego czasu, z którym się jeszcze nie oswoiłam. Miło będzie z dowcipnymi koleżankami pobuszować po sklepach. Z nimi nie można się było nudzić. Za cztery dni mieliśmy wyjechać z chórem na obóz. Może i ja przy okazji kupię sobie coś nowego? Może jakąś nową bieliznę? Czemu nie.

Wyszłyśmy z uczelni. Moje koleżanki przez cały czas pajacowały niemiłosiernie. Ela zwracała się do Heli „Kaźmierz”, zaś Hela do Eli „Wladik” i naśladowały mowę ludzi ze wschodu. Taki sobie wypracowały „styl”. Przyzwyczailiśmy się do tego i nawet już to nas za bardzo nie śmieszyło, ale towarzyszące tym dialogom sceny – owszem.

Dotarłyśmy do pobliskiego supermarketu i stanęłyśmy przy wieszakach z bielizną.

– Patrzaj, Wladik, czy ten będzie dobry? – Helka sięgnęła po biustonosz i przyłożyła go do swoich piersi.

– Tać mnie się bardziej podobuje ten. Idź, przymierz ten, Kaźmierz.

Hela wzięła biustonosz wskazany przez koleżankę i przyglądała mu się uważnie.

– No nie wiem, Wladik. Mówisz, że ten? – Podniosła biustonosz wyżej, zmrużyła oczy i przechyliła głowę raz w lewą, raz w prawą stronę. Następnie podniosła przedmiot ewentualnego zakupu pod nos i z uwagą analizowała deseń materiału. Przeciągnęła palcem wskazującym prawej ręki po koronkowym obszyciu i ponownie odsunęła biustonosz, by przyjrzeć mu się z pewnej odległości. Zastanawiała się. Myślała tak intensywnie, jakby decydowała o kupnie nowego, drogiego samochodu, a nie kawałka materiału, którym za chwilę przykryje swoje dorodne piersi i schowa go pod bluzką.

Nie uczestniczyłam w tym dziwnym dialogu.

Moją uwagę zwrócił pewien starszy elegancki pan z laseczką, który do pewnego momentu oglądał skarpety. Teraz swoje zainteresowanie przeniósł ze skarpet na moje koleżanki i obserwował je z wielkim zaciekawieniem. Jego czoło i nos marszczyły się dziwnie, a krzaczaste brwi zbliżały do siebie coraz bardziej, by połączyć w jedną nastroszoną krechę. W pewnej chwili trząchnął się zniecierpliwiony, energicznie stuknął laseczką w podłogę i dziarsko ruszył w stronę moich zaskoczonych koleżanek.


– A fe! Panie są pederastki. A fe! Co to się wyprawia na tym świecie? – grzmiał zgorszony, wymachując laską. Potem kilkakrotnie nerwowo stuknął laską w podłogę, wyprostował się jak struna i pomstując pod nosem, oddalił się.

Stałam obok i nie mogłam opanować śmiechu. Moje koleżanki na widok rozeźlonego starszego pana machającego im laską przed nosem przytuliły się do siebie i przestraszone stały oniemiałe.

– A temu co się porobiło? – wydukała Elka, gdy staruszek zniknął z pola widzenia, a ona odzyskała głos."




Już niebawem, recenzja! :)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas