„Pisząc tę powieść, uparłam się na nią. Obiecałam sama sobie, że napiszę ją do końca, nie zostawię urwanej gdzieś w połowie i nie wrzucę do przysłowiowej szuflady!” - Renata Czelny – Kawa, wywiad z autorką :)




Kochani! 

Zanim poznacie moją opinię o książce, zapraszam Was na krótką rozmowę, jaką miałam przyjemność i okazję przeprowadzić z Renatą Czelny – Kawa, w ramach premiery Jej drugiej książki "Niebo nad lasem", ale będącej debiutem prozatorskim. Zapamiętajcie to nazwisko, bo głęboko wierzę, iż będzie o niej naprawdę głośno. 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Renata debiutowała pozycją „Serniki słodkie i wytrawne” i to jest zupełnie inny rodzaj literackiej ekspresji, bowiem autorka dzieli się swoją pasją, jaką jest pieczenie i pichcenie w kuchni. Od lat prowadzi swoją stronę internetową: http://rajdlapodniebienia.pl/, gdzie znajdziecie mnóstwo kulinarnych inspiracji. A wszystko w przepięknej oprawie fotograficznej. 

Kilkanaście dni temu premierę miała Jej druga książka „Niebo nad lasem”. To powieść wokół której unosi się aromat pięknie pachnących dań Jagody, jednej z głównych bohaterek. Historia, która zaklęta w czarno białej fotografii kilkuletniej dziewczynki wyciąga z kufra rodzinną tajemnicę i tragedię. Zapraszam Was do przeczytania tego, co autorka ma do przekazania na temat swojej książki. 

Miłej lektury! 


Witaj Renato. Spotykamy się przy okazji premiery Twojego debiutu prozatorskiego „Niebo nad lasem”. Jakie towarzyszą Ci emocje? 

Witaj! Ogromne! To moja pierwsza książka, w którą włożyłam mnóstwo serca i poświęciłam jej wiele czasu. Pisząc ją, z początku nie do końca wierzyłam, że ją wydam, ale z każdą następną, zapisaną stroną stawało się to coraz bardziej realne. Potem nie wyobrażałam sobie, by było inaczej.  


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Róża, wokół której zbudowałaś oś swojej fabuły nie jest postacią tak do końca fikcyjną. Czyja to historia? 

To osnuta tajemnicą historia maleńkiej siostry mojego dziadka, która zmarła jako mała dziewczynka. Nikt nigdy z rodziny nie chciał o niej mówić, nikt już nam także o niej nie opowie... Nie ma nawet jej nagrobka. Wszystko to takie niejasne. Dlatego jej postać wydała mi się tak nieobecna w naszej rodzinie, że postanowiłam ją „wskrzesić” na kartach swojej książki, aby mała Kazia mogła przez chwilę zasmakować życia... Stworzyłam opowieść o Kazi - Róży wychowywanej razem z trzema braćmi tak, jakby to było, gdyby żyła... Tylko jej losami pokierowałam inaczej niż zrobił to los. 


Widać w tej historii wiele emocji. Przeplatasz wspomnienia z przeszłości z wydarzeniami współczesnymi. Jesteśmy świadkami faktów, prawd dotyczących życia Róży i wątku jej tajemniczej śmierci z dwóch perspektyw. Jak Ci się pisało tę opowieść warsztatowo? Miałaś od początku do końca jasno sprecyzowany plan, według którego pisałaś, czy jednak to wszystko poszło jakimś swoim torem? 


Uwierz mi, że każdy rozdział zaskakiwał mnie samą! Moim zamiarem było stworzenie jakiegoś planu, a przynajmniej jego zarysu, ale wena okazała się nieokiełznana! Często pisałam pod wpływem emocji, wspomnień, dlatego ich odbicie widać w treści. Po wizycie w październiku 2016r. w zręcińskiej plebanii i rozmowie z proboszczem pisałam całą noc i cały następny dzień. Miejsce, gdzie toczy się akcja „Nieba...” to miejsce mojego dzieciństwa, mała miejscowość pod Krosnem, którą jeszcze niedawno ciężko było znaleźć na mapie. Każda podróż tam to dla mnie podróż sentymentalna. Więc uważam, że moja powieść jest o to prawdziwsza, taka bardziej namacalna, bo ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. 


Ile znaczy dla Ciebie osobiście ta opowieść? 

Nawet nie wiesz, jak wiele! To bardzo osobista historia. Choć zmyślona, zawiera prawdziwe postacie i realne miejsca, niezwykle mi bliskie. Pisząc tę powieść, uparłam się na nią. Obiecałam sama sobie, że napiszę ją do końca, nie zostawię urwanej gdzieś w połowie i nie wrzucę do przysłowiowej szuflady! I to akurat mi się udało! Mam taką nadzieję, że powieściowy Milek, czyli mój dziadek byłby ze mnie dumny – że doprowadziłam do końca coś, co zaczęłam... Szkoda, że się nie dowie... A może gdzieś TAM już to wie...? 


Nie mogę nie zapytać. Czy będzie kontynuacja? Ty tak do końca, jednoznacznie nie zamknęłaś tej historii. Szczerze przyznam, że jest kilka wątków wartych pociągnięcia dalej. 

Tak, zostawiłam powieść w otwarty sposób i tak właśnie chciałam. Każdy czytający ma okazję sam dopowiedzieć sobie, co mogło zdarzyć się dalej. A może dopowiem to ja? Czas pokaże. 

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki

Coś od siebie dla czytelników: 

Czytelniku, jeśli trzymasz w dłoniach moje „Niebo nad lasem”, to znaczy, że trzymasz jakąś część życia mojej rodziny. I choć jest ona nasączona fikcją, to każda postać, która żyje na jej kartach, jest prawdziwa, ma swoje odbicie w rzeczywistości. Więc jeśli znasz takich historii wiele, to ta będzie kolejną jak kolejna książka na półce. Ale jeśli nie, to daj się zaprosić do mojego świata, pod moim niebem. Niebem nad lasem. 
Renata 

Dziękuję za rozmowę :)


Komentarze

Prześlij komentarz