„Szachy. Mój pierwszy podręcznik” Ferenc Halàsz, Zoltàn Géczi




Wydawnictwo JEDNOŚĆ 

Ilość stron: 160, oprawa twarda 

Ilustracje: József Haui 

Nowość wydawnicza 


Dzisiaj o książce, która przyszła do mnie wraz z pakietem innych od Wydawnictwa Jedność. Przyznam, że pozycja nietypowa i niecodzienna, jednak interesująca. Akurat nasza rodzina jest wielbicielem gier planszowych. Jeśli tylko mamy czas i możliwość gramy w najbardziej znane: Chińczyka, Domino, a nawet Warcaby. Mamy też kilka takich, w których trzeba odpowiadać na pytania. Jedno jest najważniejsze przy tego typu grach – znakomicie integrują. W końcu to jest czas tylko dla Was. Można spojrzeć przeciwnikowi prosto w oczy, pośmiać się, powygłupiać. Znakomita alternatywa dla ekranów. 


Szachy znaliśmy, ale tylko z nazwy. Nikt z nas nie umie w nie grać. Tak. Dobrze czytacie. To rodzaj strategicznej gry, przy której potrzeba wiele cierpliwości i zaangażowania wielu zmysłów. W szachy można się nauczyć grać, jednak wcale nie tak szybko. Potrzeba najpierw opanować teorię. A skoro to książka dla dzieci, to chyba do aż takich trudnych nie należy. Przynajmniej takie wrażenie odniósł mój młodszy syn. Stwierdził, że nie jest napisana jakimś skomplikowanym językiem, czy słownictwem, ale w taki sposób, że chce się sięgnąć po szachy i zgłębiać o nich wszelkie tajemnice. 

Faktycznie. Styl książki. Język, ilustracje, nadają jej odpowiedniej przejrzystości i czytelności. Po książkę mogą sięgać nie tylko młodsi, ale i starsi. Sztuczki, kombinacje, klucze do zwycięstwa. Do tego solidna porcja objaśnień każdego pionka po kolei. A dodatkowo savoir-vivre, czyli jak się zachować podczas gry, bo trzeba umieć nie tylko wygrywać, ale i przegrywać. 





Jednym słowem, książka ta pomoże wszystkim, którzy chcą się nauczyć gry w szachy. A planszówki najlepiej integrują, są świetną alternatywą dla elektronicznych gadżetów. Dzisiaj trochę zapomnianych, ale dzięki takim pozycjom, na nowo odkrywanych. 

Szczerze polecam! 



Za książkę dziękuję: 






Komentarze

  1. Jeśli to picieszy to ja też nie umiem grać. Znam ruchy poszczególnych figur i na tym koniec, te przewidywanie ruchów i strategie to dla mnie za dużo. Choć ciągle twierdzę, że taki zmysł do przewidywania skutków to świetna umiejętność szczególnie dla rodziców 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to szczera prawda. Szachy to nauka cierpliwości i trzeba trochę się wysilić, żeby nauczyć się grać :) Pozdrawiam :)

      Usuń

Prześlij komentarz