„Szczęściarz” Jerzy Świerkosz. Obraz prawdziwego życia z własną definicją szczęścia...






Warszawska Firma Wydawnicza 

Ilość stron: 376 

Nowość wydawnicza 



Za każdym razem, kiedy czytam o okrucieństwie wojny, zastanawiam się, do jakich granic jest w stanie posunąć się człowiek, by drugiemu zadać ból, cierpnie, zło. Dość przewrotny i metaforyczny tytuł książki może nasuwać odbiorcy bardzo idylliczny świat bohaterów. Tymczasem autor pokusił się o skrupulatny obraz swojego życia i własną definicję szczęścia. Termin ten, dla każdego człowieka ma inne znaczenie i wyraz. Dla jednych materialny, dla innych duchowy, a dla jeszcze innych mentalny. Czytając tę opowieść doznałam mieszaniny emocji, głębokich afektów i refleksji. Każda odsłona tragicznych, dramatycznych wydarzeń pisze inną ścieżkę życia, odsłania na nowo gorzką prawdę o człowieku, nasuwa wiele pytań. I wydaje się, że o cierpieniu wiemy już wszystko, tymczasem wciąż uczymy się tego określenia na nowo. 


Jerzy Świerkosz nie szczędzi czytelnikowi sugestywności swoich emocji i kłębiących się wspomnień, które pchały się na karty tej książki. Obrazowość i plastyczność wątków pozwala na elastyczne zatopienie się w płynności fabuły. Pisze o swoich doświadczeniach i przeżyciach, zrządzeniach losu, plątaninie ścieżek, o bólu, cierpieniu, o prawdziwości życia. Momentami popadałam w konsternacje wywołane fragmentami, w których człowiek podjudzał drugiego człowieka do nienawiści, do mordowania niewinnych. Ale autor przywołuje z pamięci również wspomnienia funkcjonowania dawnej polskiej wsi i rodzin, które tworząc małe społeczności trwały dzięki silnym więzom rodzinnym. Wiele w niej także wątków o zwykłym ludzkim cierpieniu, próbach odnalezienia swojej tożsamości na obcym terenie, poznawanie całkiem odmiennych kultur, tradycji, a jednocześnie pielęgnacja swojej w obcym, dalekim kraju. 


Prawdziwa historia życia potrafi zaskakiwać. Sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to co i kogo napotyka na swoich ścieżkach jest tylko przypadkiem, czy świadomym zapisem na kartach. Autor dzięki tej skrupulatnej i autentycznej opowieści o tym, co przeżył, co widział i czego doświadczył pokazuje, że czasami warto pochylić się nad pewnymi wartościami, przypominać o okrucieństwach zgotowanych przez bliźniego, warto zastanowić się nad sensem i celem naszej egzystencji. Elementarne części, o których pisze są tymi, które budują naszą indywidualność, ale też wpasowują się w historię jako tło wzruszających i poruszających wspomnień. 


Kiedyś Ernest Bryll napisał, że pewne książki są bardzo ważne dla naszej polskiej psychiki. I ta pozycja idealnie wpasowuje się w te słowa. To książka ważna, stanowiąca wspomnienia niczym fotografie uchwycone w starych, zakurzonych albumach. To znakomite świadectwo ludzkich dramatów, cierpienia, źródło faktów historycznych. Książka, w której występują prawdziwi bohaterowie i nieprzekłamane wydarzenia. Czuć w nich ból i tęsknotę, sentymentalne wyprawy w coś, co było, a jest nowe. Znakomita! Szczerze i bardzo polecam! 


Za książkę dziękuję:






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...