„Trzyskładnikowe wypieki” Sarah Rainey





Wydawnictwo Insignis 

Ilość stron: 208 

Nowość wydawnicza 


Ci z Was, którzy znają moje upodobania do pichcenia w kuchni wiedzą, że uwielbiam różne nowinki i propozycje kulinarne, które zaskakują, nie są trudne do wykonania, nie zabierają za dużo czasu i co najważniejsze są tanie i smaczne. Stąd też moje zainteresowanie różnymi pozycjami kucharskimi. Już wcześniej przewinęły mi się w sieci jakieś tytuły, w których używano trzech składników do przygotowania różnych dań, wypieków. Niemożliwe? Okazuje się, że jednak możliwe. Ja też należę do niedowiarków, dlatego chętnie wypróbowuję, podpatruję, podsłuchuję, obserwuję. Potem przychodzi czas na testowanie. 


Pozycja zaskakuje przejrzystością, czytelnością i oczywiście składnikami, których faktycznie są trzy. Magiczna liczba jak się okazuje. Więcej. Takie przepisy pojawiły się już w latach czterdziestych i spotkały się z uznaniem wielu kuchni i podniebieniami wielu smakoszy. Zaskoczyła mnie wszechstronność. W książce znajdziecie nie tylko przepisy na desery, wypieki, ale także na dania słone, a nawet lody i sorbety. I tak – tylko z trzech składników. W większości pojawiają się te same – jajka, mąka samorosnąca. Nie znam kamienia winnego, tahini i nawet nie wiem, gdzie tego szukać. Przyjrzałam się każdemu z osobna. Zrobiłam... dwa. Czy to koniec? Na pewno nie. Zaopatrzę się w odpowiednie składniki i zrobię kolejne. Mam bowiem apetyt na smakowicie wyglądające desery. 


Sarah Rainey przedstawione w książce przepisy wykonała biorąc pod uwagę swój gust i upodobania smakowe. Zmodyfikowała wedle własnych potrzeb kilka z nich, dzieląc się z czytelnikami nie tylko sposobem ich wykonania, ale także wszelkimi spostrzeżeniami i wątpliwościami. Na początku bowiem znajdziecie rozdział „Praktyczne wskazówki” odnoszący się do wszystkiego, co związane z listą przepisów w książce. 

Pozycja ciekawa i bardzo według mnie intrygująca. Gusty smakowe, podobnie jak czytelnicze są różne. Warto jednak poznawać coś zupełnie nowego i zaskakującego. Może się wydawać banalnie prostego. Nic bardziej mylnego. Do każdego trzeba włożyć swoje serce, cierpliwość i smak. Jak dla mnie, rewelacja! Polecam! 



Za książkę dziękuję:







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...