[Z cyklu - Zainspiruj się Bałkanami] "Święty taniec na rozżarzonych węglach" - Skarlet :)







Kochani!

Nasz cotygodniowy wpis ma zachęcić Was do podróży w miejsca zupełnie obce, ale piękne, z pięknymi tradycjami i smaczną kuchnią. Skarlet przygotowała dla Was ciekawostkę dotyczącą jednej z tradycji bałkańskich, wraz z przepisem na smaczną, grillowaną Seftalię :)

Smakowitych inspiracji :) 




"Święty taniec na rozżarzonych węglach" 



Życie na Bałkanach ma wiele barw nie dlatego, że tutejsi ludzie nie mają problemów. Jak wszędzie na świecie dotykają ich większe i mniejsze smuteczki. Potrafią jednak cieszyć się chwilą, dostrzegają kolory wokół siebie. Lubią świętować, a ponieważ są tradycjonalistami, nie pomijają świąt, nawet tych, które nie są czerwoną kartką w kalendarzu. Stare obyczaje mają się tu całkiem dobrze. Jednym z nich jest święty taniec na rozżarzonych węglach, który nadal tańczy się w bułgarskich górach Strandża i w niektórych rejonach Grecji. Nestinari (tak nazywają się ci, którzy go wykonują) trzymają w rękach ikonę świętego Konstantyna i Eleny. Przygotowania do tego niecodziennego tańca trwają cały dzień, a finał odbywający się po zapadnięciu zmroku potęguje wrażenia. Podczas rytuału nestinari poruszają się coraz szybciej tanecznym krokiem, a niekiedy zbyt zdecydowany ruch nogą powoduje, że tysiące iskier unosi się nagle do góry, nad ich głowy i po chwili widać w ciemnościach czerwony deszcz, spadający na białą postać poruszającą się w rytmie muzyki, dochodzącej z boku. Pod koniec tańca wydają się być wyczerpani własnym transem i kiedy odchodzą, na twarzach widzów pojawiają się mieszane uczucia. Zdecydowana większość poddaje się magii tego widowiska, niektórym udziela się trans tańczących i dłuższą chwilę trwa powrót do rzeczywistości. 


Nestinari, drobnymi kroczkami stąpający po rozżarzonych węglach, nie chodzą do cerkwi, chociaż ich rytuał nie może się odbyć bez świętej ikony. Miewają czasem prorocze wizje. Na rękach przenoszą dzieci, żeby zapewnić im zdrowie. 

Proponuję, żebyśmy pozostali przy rozżarzonych węglach. Do tańca nie będę namawiać, zachęcam natomiast do spróbowania kebabu nazywanego w Grecji „seftalia”. 

Seftalia 

Składniki: 

1 kg mięsa mielonego (może to być: chuda wołowina + tłuszcz z baraniny w proporcji 3:1 lub chuda wieprzowina + tłuszcz z baraniny w proporcji 3:1 lub chuda wieprzowina + słonina w proporcji 3:1) 

Sól do smaku 

1 łyżeczka pieprzu 

Ok pół łyżeczki kminku 

¼ płaskiej łyżeczki gałki muszkatołowej 

3-4 szczypty cynamonu 

1 łyżka masła 

1 cebula bardzo drobno pokrojona lub starta w mikserze 

1 cytryna 

1 płaska łyżka bułki tartej (ewentualnie, jeśli mięso trudno jest uformać, „rozpada się”) 

+- 300 gram błony z żołądka wieprzowego (ewentualnie)




Sposób przygotowania: 

Wymieszać mięso, przyprawy, masło, sok z cytryny, cebulę (+ewentualnie bułkę tartą). 

Formować kotleciki o wydłużonym kształcie parówki; nadziewać na druty do szaszłyków; piec na grillu lub uformować małe kotleciki (+-70-80 gram); każdy owinąć błoną; nadziewać na druty do szaszłyków; piec na grillu. Dobrze jest przed pieczeniem pozostawić kebab na minimum 30 minut w lodówce. Podawać z plasterkami cytryny. 

W jednej ze strandżanskich, nestinarskich wsi wizerunkiem nestinarki przyozdobiona została czeszma (kamienna budowla przy ujściu wody źródlanej). 



Jeśli macie ochotę zajrzeć do bałkańskiego kociołka – zapraszam na stronę autorską z fragmentami książek (www.dobulgarii.wordpress.com )





Wszystkie zdjęcia wykorzystane we wpisie zostały nadesłane przez autorkę, pochodzą z Jej prywatnego albumu.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas