„Miłość. Wydanie drugie poprawione” Anna Gratkowska




Wydawnictwo Replika

Ilość stron: 395


Chociaż książka Anny Gratkowskiej ma tak niepozorny i prosty tytuł, że nie przywodzi niczego na myśl poza jednym, treść wzbudza wiele emocji, a definicja miłości jest tutaj wielokrotnie modyfikowana, bo każdy z bohaterów ma swoją. Jakże niby banalne słowo – miłość, a gromadzi w sobie mnóstwo uczuć i odczuć, mnóstwo afektów i tyle samo portretów właścicieli. Właściwie nieco z dystansem podchodziłam na początku do książki. Myślę sobie, co też nowego można napisać o miłości, trochę przereklamowanej, trochę odepchniętej na rzecz innych współczesnych wartości. Tymczasem autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a pozycję polecam wszystkim, którzy lubią dobry humor pod podszewką którego autorka naszkicowała bardzo wyjątkowo charakterystyczne portrety swoich bohaterów.


Obok dobrego humoru jest tutaj kilka charakterystycznie nakreślonych postaci. Ma się wrażenie, że każda z nich jest podobna do nas. Autorka nie stworzyła bajkowej, romantycznej scenerii, nie nakreśliła również pięknych, wiecznie młodych, mieszkających w pałacach, obrzydliwie bogatych bohaterów. To przedstawiciele zwykłych codzienności, prości, niczym nie wyróżniający się. Autorka wprowadza nas do ich świata pomału, krok po kroku. Jak nie trudno się zresztą domyśleć, każda z nich opowiada nam o tym, jak bardzo pragnie miłości. Wielowymiarowość ich uczuć momentami wywołuje konsternację, zdziwienie, ale i ciekawość. Bo każdy z nich pod maską kryje wiele nadziei, pragnień, marzeń o prawdziwym szczęściu i uczuciu. Każdy ma też inne doświadczenia z przeszłości, które potrafią przywoływać się w najmniej oczekiwanych momentach. 



Książka Anny Gratkowskiej to taki portret współcześnie poszukujących miłości, trochę w krzywym zwierciadle, ze szczyptą ironii, jednak z podwójną dawką emocji. Czuje się w sercu szczere ukłucie i przywołanie do rzeczywistości. Jej bohaterowie rozmijają się często, przemykając obok prawdziwości uczuć, których próżno szukają wokół wygórowanych ambicji, czy wyimaginowanych wartości. Szczerej i afektywnej miłości raczej upatrywać należy w prostocie i niepozornościach. Kibicowałam każdej postaci. Każda z nich bowiem zdobyła odrobinę mojej sympatii, może oprócz Januarego. Tylko pewne zaszłości z przeszłości zalegają na półkach ich życia, tworząc przytłaczający balast. Czy się z niego otrzepią? Odsyłam Was do książki! A całość zgrabnie i stylowo połączone z lekkością pióra i dobrym humorem, by mimo wszystko wywoływać głębię refleksji i wartościowego przesłania. Szczerze polecam!


Za książkę dziękuję autorce





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...