[Patronat ambasadorski] „Bluszcz” Anna H. Niemczynow





Wydawnictwo VIDEOGRAF 

Ilość stron: 405 

Nowość wydawnicza 


Kiedy dwa dni temu książka przyszła do mnie pocztą, nie mogłam oprzeć się pokusie, żeby wreszcie otworzyć i czytać. Ania stała się w moich oczach wspaniałą przyjaciółką kobiet! Wiernie odzwierciedlając wszelkie uczucia i emocjonalny wydźwięk naszych pragnień, złudności chwili, wskazując pewne rozwiązania, nie moralizując, ale skrupulatnie i z głębokim wyczuciem empatii, czy estymy wskazując drogi. 


„Bluszcz” to opowieść o nas – kobietach. O sile naszej pięknej przyjaźni, uczuciach i odczuciach. Wywoływała we mnie sinusoidę emocji, które kakofonią afektów wypływały z opowieści o Julicie tkwiącej przez dwadzieścia lat w toksycznym związku. Szczerze ją podziwiałam. Za siłę i odwagę. Ja osobiście z takim człowiekiem jak Gerard raczej żyć bym nie umiała nawet tygodnia. Deprecjonowanie żony tylko dlatego, że poświęciła się dla dobra dzieci i prowadzenia domu, to zdecydowanie temat na szerszą dyskusję. I niech też tak będzie, niech ta książka skłoni do konwersacji na forach dyskusyjnych, w szerszych gronach. 


Po dwudziestu latach odciąć się od nabytych przyzwyczajeń i nawyków, zdecydowanie jest trudno i ciężko, toteż, kiedy Julita wreszcie dostrzegła problem, dojrzała do nazwania stanu swojego umysłu po imieniu, przyszedł moment, by podjąć decyzje. Trudne, wymagające gruntownych przemyśleń. Decyzje dramatyczne, ale słuszne. Nigdy nie wybaczyłabym, gdyby ktokolwiek tak dotkliwie skrzywdził moje dziecko, nawet mężowi. Dziwiłam się, że Julita miała jeszcze w sobie nadzieję na odbudowanie czegoś, co urastało do rangi nienormalności. Tylko dzięki Elce odżyła wewnętrznie, dzięki pomocy prawdziwej przyjaciółki nauczyła się nazywać rzeczy po imieniu i dostrzegać błędy, ból, strach. Bardzo kibicowałam jej, kiedy próbowała układać sobie życie na nowo. Potrzeba dojrzeć do pewnych decyzji i stanu świadomości. Julita dokonała ogromnej przemiany. Czas stał się jej sprzymierzeńcem. 


To opowieść, której autorka staje się mentorką wielu skrzywdzonych kobiet. Kreśli autentyczne sylwetki swoich bohaterów, budując im prawdziwe problemy i zmagania z samymi sobą. To bohaterowie pokiereszowani przez los, którzy z determinacją układają elementy swojego życia na własne miejsce. Wzbudzają nasze zaufanie swoją często bezradnością, ale zawsze z pozytywnym odniesieniem do rzeczywistości. Autorka nie ma oporów, by nazywać rzeczy po imieniu, niczego nikomu nie ułatwia. Stawia im bariery emocjonalne, próbując zmotywować do zmian i przełamania słabości, by odciąć się od stereotypowych formatów wpajanych nam od dzieciństwa. W tej opowieści wiele wydarzyło się złego, jednak autorka ma na nie pewną receptę. Jaką, musicie przekonać się sami. 


Książka odblokowująca tematy tabu. Książka niezwykle refleksyjna, z głębokim przesłaniem, z mnóstwem motywacyjnych cytatów, w której wiele czytelniczek odnajdzie odzwierciedlenie siebie w którejś z postaci. Książka, która zostanie w Waszej świadomości na bardzo długo. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:





Egzemplarz książki będzie można wygrać u mnie na FP już w sierpniu :)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...