„Stefan Szolc – Rogoziński. Zapomniany odkrywca Czarnego Lądu” Maciej Klósak, Dariusz Skonieczko





Wydawnictwo: Szara Godzina 

Ilość stron: 400, oprawa twarda 

Nowość wydawnicza 




„Ludzie zobaczyli, że to była wielka rzecz, a ty pokazałeś, jak się uwolnić z pułapki codzienności i udowodnić, że Polacy są wspaniali. Oni potrzebują paliwa do życia, a ty im je dajesz.” 

Tak skwitował ogromny wyczyn i sukces Szolca – Rogozińskiego, Bolesław Prus. Tak, tak. Jeden z naszych wielkich pisarzy. Uznania dla polskiego odkrywcy nie kryli również inni wielcy ówczesnych czasów. Takie książki czyta się ogromną przyjemnością. Zapadają głęboko w pamięci i są znakomitym pretekstem do tego, by poznać ludzi – rodaków, którzy osiągnęli w swoim życiu ogromne powodzenie i prestiż. Jednak w życiu Szolca – Rogozińskiego nic nie było takie oczywiste. Młodzieńcze aspiracje i marzenia o wielkich podróżach skutecznie zablokowały oczekiwania ojca, który nie krył nadziei, iż syn przejmie jego interesy i prężnie działającą firmę. No cóż. Przyznam szczerze, że czytając ją z synami, miałam okazję, by podyskutować z ich oczekiwaniami wobec życia i podkreślić, że jakichkolwiek nie dokonaliby wyborów, mogą liczyć na moje wsparcie. 


Tutaj zaraz podkreślę dość istotną kwestię. To nie jest bajka. To fabularyzowana opowieść na bazie biografii. Są fragmenty raczej nie dla dzieci. Chodzi o powodzenie Szolca – Rogozińskiego u płci przeciwnej, jego ''poddawanie się uciechom'' z kobietami. Te fragmenty skutecznie omijałam. Można, uwierzcie mi, że można. Poza tym, picie alkoholu, niby normalna rzecz, o której dzieci wiedzą, że takie coś jest tylko dla dorosłych, jednak lepiej ich unikać. 



Okres wakacyjny doskonale sprzyja takim opowieściom, dlatego serwowaliśmy sobie jej fragmenty zawsze na wieczór. Postać Szolca – Rogozińskiego znacznie odbiega od współczesnych podróżników. Czasy, w których żył zdecydowanie nie ułatwiały przygotowań do wielkich podróży w nieznane, nie wspominając o finansowych zasobach. Szolc – Rogoziński miał jednak marzenia i szczegółowy plan, który spotkał się z przychylnością sponsorów. Wyprawa, okraszona licznymi przeciwnościami losu i przekornej aury, napotykała na swojej drodze liczne przeszkody. Kiedy jednak podróżnicy postawili stopy na afrykańskiej ziemi, ich sen wreszcie zaczął nabierać realnych kształtów, kolorów i specyfiki. 


A tle tej całej opowieści przewijają się ważne kwestie. Kobiety walczą o swoje prawa, mężczyźni walczą o wpływy. Cała podróżnicza przygoda to znakomity przykład na to, że warto mówić głośno o swoich marzeniach. W Afryce przyjaciele przeżyją wiele ciekawych momentów, ale też budzących grozę. Konflikty między krajanami, choroby, śmierć, ale i intrygujące odkrycia. 


Wspaniale opisana i zredagowana książka, która mówi o wielkich rzeczach i ludziach, którzy uparcie spełniali swoje marzenia. Książka, którą warto czytać razem, dyskutować o takich postaciach z kart historii, jak Szolc – Rogoziński oraz jego współtowarzysze. W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, to piękna opowieść, niosąca uniwersalne przesłanie. Autorzy dokonali solidnej pracy. W książce znajduje się dla czytelników pewna niespodzianka. 

Prosto, zrozumiale, afektywnie, intrygująco! Szczerze polecam! 




Za książkę dziękuję:








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...