O emocjach przed premierą... w szczerej rozmowie z Małgorzatą Mikos :)






Kochani! 

Niebawem na rynku wydawniczym pojawi się pierwsza część dylogii, debiutującej Małgorzaty Mikos „Dni naszego życia”. Miałam przyjemność czytać powieść i tym samym opiniować na skrzydełku okładki. Zacząć należy od tego, że Małgosia to osoba bardzo sympatyczna i niezwykle skromna. Poetka, dziennikarka. Nakreśliła niecodzienną opowieść o nietypowej i rzadko spotykanej przyjaźni, która stała się tą przyjaźnią tak zupełnie mimochodem. Dała tym samym wyraz, że najpiękniejsze, najbardziej wzruszające i poruszające historie pisze samo życie. Szczególnie, że drzemią one najczęściej za sąsiedzkimi drzwiami. 

Jeśli chcecie poznać powieść Małgosi, odsyłam Was do książki. Dzisiaj jednak, zapraszam na króciutką zapowiedź – przedpremierową rozmowę, jaką miałam okazję przeprowadzić z autorką. Wierzę, że „Dni naszego życia” trafią do szerokiego grona odbiorców. 

Życzę Wam przyjemnych chwil w towarzystwie autorki! 

Droga Małgosiu. 

Dziękuję, że zgodziłaś się na tę krótką rozmowę. Niebawem na rynku wydawniczym pojawi się Twoja debiutancka powieść „Dni naszego życia”. Pojawiają się pierwsze recenzje. Pada wiele ciepłych, pozytywnych słów. Jak Twoje nastroje przed oficjalną premierą? 

To ja dziękuję za zainteresowanie się moją osobą i zaproponowanie mi tego wywiadu. 

Jakie są moje nastroje przed premierą? Jestem przerażona. Ale jednocześnie przepełnia mnie ciekawość, jak szersze grono odbierze stworzoną przeze mnie historię. Po pierwszych recenzjach okazało się, że ta historia wywołuje pewne emocje, przyciąga uwagę czytelnika, prowadzi do refleksji nad życiem… To dobrze, cieszę się z tego powodu. Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się aż tak dobrego przyjęcia „Dni naszego życia” i mojego stylu pisarskiego, za co dziękuję wszystkim z całego serca. 

Mam w sobie spore pokłady samokrytyki, przez co często czuję niedosyt wyglądem tworzonego przez siebie tekstu. Tak samo było z „Dniami naszego życia” – liczyłam się z krytyką ze strony osób, które zdecydowałyby się poświęcić swój czas na przeczytanie mojej powieści. Właśnie z tego powodu tak bardzo zaskoczył mnie pozytywny odbiór, bądź co bądź niełatwej powieści. 

Biorąc pod uwagę pierwsze recenzje i odczucia pierwszych czytelników, widzę przyszłość „Dni naszego życia” w jaśniejszych barwach, choć wiem, że może to ulec zmianie po oficjalnej premierze. 

Nie sposób nie zadać tego pytania. Póki co, pojawi się część pierwsza. Na ile części zaplanowałaś tę opowieść i co w ogóle zainspirowało Cię do jej napisania? 

Tworząc nową powieść, nigdy nie planuję jej długości, poszczególnych punktów ogólnego planu. Wszystko nabiera swojego wyglądu wraz z kolejnymi rozdziałami. Moim zdaniem, gdy nie ma takiej potrzeby, należy zawierać całą historię w jednej książce. 

Fot. nadesłana
Z prywatnego albumu autorki
„Dni naszego życia” pisałam, jako powieść jednotomową. Ze względów logistycznych i dlatego, że jest ona moją debiutancką powieścią, powieść została podzielona na dwie równe części. Więcej części nie planuję, ponieważ dla mnie ta historia jest skończona, a jednocześnie pozostawia czytelnika z pewnymi domysłami. Ale o tym przekonają się czytelnicy dopiero w drugiej części. I ostatniej. 

Co zainspirowało mnie do napisania akurat takiej historii?

Cóż, fascynuje mnie przeszłość, stare fotografie, muzyka, otaczająca mnie Natura. Pisząc, nie sugeruję się otaczającym mnie światem, prawdziwymi historiami, osobami, usłyszanymi słowami czy miejscami. Wszystko, od początku do końca, jest wytworem mojego umysłu, przez co ciężko jest mi odpowiedzieć, co tak naprawdę było moją inspiracją w stworzeniu tej powieści. 

A może to żyjąca we mnie stara Dusza podszepnęła mi pomysł na taką historię? Któż to wie… 

W jednej chwili w moim umyśle narodził się pomysł przedstawienia przeciwstawień: przeszłości ze światem współczesnym, docenianiem i rozkoszowaniem się chwilą a ślepym pędem przez życie, tego, co tak naprawdę tracimy każdego dnia. Takie zderzenie całkiem odmiennych światów. 

Ci, którzy lekturę „Dni naszego życia” mają już za sobą, wiedzą, że jest to opowieść nie tylko o sile miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim o docenianiu każdej chwili naszego życia, o dostrzeganiu otaczającego nas piękna, o sile wspomnień. O tym, że życie tak szybko ucieka, przemija bezpowrotnie, a my często tego nie dostrzegamy. Pewnego dnia budzimy się i dostrzegamy, że jest już za późno na wszystko, a to, co kochaliśmy, czego pragnęliśmy, przepadło. 

Cała historia powstała od jednej sceny – od sceny wypadku samochodowego, który stanowi podstawę całej historii. Drugim fragmentem był tekst rozpoczynający książkę i którego znaczenie niestety znajduje się w drugiej części powieści. 

Jako ciekawostkę mogę zdradzić, że kilkukrotnie zdarzyło mi się napisać jakąś scenę lub opisać jakieś miejsce i po pewnym czasie znajdowałam gdzieś starą fotografię, która była niemal identycznym odzwierciedleniem napisanych przeze mnie wcześniej słów. Przeznaczony przypadek? 

Rzadko zdarzają się powieści, w których mamy dwie warstwy narratorskie. Tobie udało się połączyć te dwa ważne elementy, które dają nam czytelny i sugestywny przekaz. Czym dla Ciebie osobiście jest ta opowieść? 

Fot. nadesłana
Z prywatnego albumu autorki
Dziękuję za komplement. Tworząc powieść, nie chciałam, aby powstała typowa historia o czyjejś przeszłości. Z początku wahałam się, czy obrana przeze mnie taktyka jest słuszna, ale po kilku stronach uznałam, że jest to idealne połączenie. Jednocześnie liczyłam się z tym, że niektórym takie połączenie nie przypadnie do gustu, ale podjęłam ryzyko. Ocenę końcową tego połączenia pozostawiam już czytelnikom. 

Cóż, do chwili odczytania twojego pytania, nie zastanawiałam się, czym dla mnie jest ta powieść. Oczywiście „Dni naszego życia” jest dla mnie ważną pozycją nie tylko ze względu na to, że jest ona moją debiutancką powieścią. 

Myślę, że ta powieść jest pewnego rodzaju tęsknotą, za światem, który bądź co bądź, uległ wielu zmianom, bardzo drastycznym zmianom. Tęsknotą za poczuciem wolności i swojego rodzaju „samotnością”. Wyznawane przez ludzi wartości również uległy zmianom i to, co kiedyś było wartościowe, teraz jest gdzieś na szarym końcu. Coraz częściej spędzamy zaledwie sekundy na byciu z bliskimi nam osobami, na rozmowie z nimi. Coraz słabiej znamy nawet samych siebie. To smutne, w jakim kierunku zmierza obecny świat. A podejrzewam, że w przyszłości raczej nic się nie zmieni, jeśli to ludzie nie zaczną zmieniać samych siebie. 

Wokół nas są ludzie starsi, łączący przeszłość i teraźniejszość, o których zapominamy, a którzy mają tak wiele do opowiedzenia. Niestety, coraz częściej ich wspomnienia, wartości i opowieści odchodzą niepostrzeżenie. Smutne, ale prawdziwe. Może gdybyśmy bardziej zainteresowali się takimi wyjątkowymi ludźmi, wysłuchali ich słów, pobyli w ich towarzystwie, docenilibyśmy to, co sami posiadamy. 

„Dni naszego życia” to taki cichy manifest o życiu chwilą tu i teraz, ponieważ nie wiadomo, co wydarzy się za minutę, dzień, za miesiąc. 

Powieść szepcze czytelnikowi do ucha: zawalcz o swoje szczęście, o marzenia, o dobro najbliższych ci osób. 

Właśnie tym dla mnie jest ta powieść – ukazaniem, że nie jesteśmy wieczni, przemijamy, tracąc coś każdego dnia. A także przypomnieniem, że najważniejszym jest dostrzegać to, co nas otacza: bliskich, Naturę, małe przyjemności. I należy od czasu do czasu się zatrzymać, zaczerpnąć świeżego powietrza, oczyścić umysł, spojrzeć w głąb siebie, poczuć się wolnym i szczęśliwym. 

Oprócz tego, że debiutujesz prozą, jesteś też poetką i dziennikarką. Jak łączysz te profesje ze sobą, na ile one pomagają w tworzeniu wciągających opowieści? 

Według mnie to, co robisz i to, co kochasz, kreuje to, kim jesteś, tworzy twój świat. Dzięki poezji docenia się wartość słowa, buduje wyobraźnię. Pozwala wyrazić myśli lub obrazy za pomocą słów. Poezja znacznie różni się od prozy, ponieważ proza jest poniekąd gotowym produktem, a poezja wręcz przeciwnie – zmusza do przemyślenia treści i dostrzeżeniu jej przekazu. A opinii oraz odczuć na temat danego wiersza może być tak wiele, ilu jest jego czytelników i to jest właśnie najpiękniejsze w poezji. Ta swoista odmienność zdań i dostrzegania całkiem innych detali. Jestem również fotografem, dzięki czemu dostrzegam więcej, zapamiętuję obrazy i doszukuję się w nich piękna oraz brzydoty, tego, co fascynuje i zapisuje się w pamięci. Fotografia, podobnie jak pisanie, pozwala kreować własny światopogląd, własny styl. Dziennikarstwo jest dla mnie uzupełnieniem pisania i tworzenia obrazów za pomocą słów oraz fotografii. 

Co szykujesz dla czytelników oprócz serii „Dni naszego życia”? 

To moja słodka tajemnica… Żartuję. Mam już gotowe dwie kolejne powieści, które znacznie się od siebie różnią, choć pozostają w tym samym gatunku – powieści obyczajowej. Nie zdradzę, o czym są, wolę, żeby była to niespodzianka, która być może niektórych zaskoczy. Kolejne trzy są w fazie roboczej, wkrótce będą ukończone. 

Nie planuję i nie przechowuję pomysłów na powieści w głowie ani w notesach. Po prostu siadam przy komputerze i piszę, słowo po słowie, fragment po fragmencie i po pewnym czasie mam przed sobą gotowy tekst. 

Osoby śledzące mnie na różnych portalach, wiedzą, że przed miesiącem musiałam opuścić zachwycające lato i przenieść się w czasie, aby znaleźć się w objęciach mroźnej zimy. A wszystko to na potrzeby poezji. Od kilkunastu lat na rynku pojawia się wyjątkowa i jedyna w kraju Antologia zimowo-bożonarodzeniowa. W tym roku będzie to moja jedenasta edycja. Niewiarygodne, jak czas szybko płynie… Moje wiersze z poprzednich edycji można znaleźć na mojej stronie. 

Nie zamierzam zapewniać, że mam w planach napisać powieść takiego lub innego rodzaju albo na konkretny temat, ponieważ to umysł decyduje, jaka historia powstaje w danej chwili. A mojej wyobraźni naprawdę niewiele potrzeba, żeby z jednego wyrazu bądź obrazu, powstał dłuższy lub krótszy tekst. 

Mogę jedynie zapewnić, że każda moja powieść ma w sobie sporą dawkę emocji, tajemnice i ukryte przesłanie. „Dni naszego życia” są tego dobrym przykładem. 

Coś od siebie do czytelników: 

W pierwszej kolejności chciałabym podziękować Czytelnikom, którzy już sięgnęli po moją debiutancką powieść, a także tym, którzy po nią sięgną w bliższej lub dalszej przyszłości. To właśnie od was moi drodzy Czytelnicy zależy, jak przyszłość czeka „Dni naszego życia”, a także moje przyszłe powieści. Ci, którzy przeczytali część pierwszą „Dni naszego życia”, wiedzą, że warto czekać na część drugą, a przynajmniej mam taką nadzieję. Część druga wyjaśnia sporo wątków już znanych, a także odpowiada, czy warto było walczyć, jednocześnie tracąc tak wiele. Zdradzę tylko, że druga część jest jeszcze większą mieszanką łez i uśmiechu, a zakończenie może niektórych mocno zaskoczyć. 

Agnieszko, chciałabym Ci podziękować za tę rozmowę. Było mi niezmiernie miło odpowiedzieć na Twoje interesujące pytania i opowiedzieć parę szczegółów na temat mojej twórczości i mnie samej. 

Oczywiście zachęcam wszystkich do kontaktu ze mną za sprawą mojej strony. Odpowiem na każde pytanie, nie tylko dotyczące mnie i mojej twórczości. 

I nie zapominajcie żyć chwilą tu i teraz.


Dziękuję za rozmowę również :)





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...