„Och, Elvis!” Marika Krajniewska





Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron: 315

Nowość wydawnicza


Autorkę znam z Jej wcześniejszych publikacji. Znana ze swej nieszablonowości Marika Krajniewska daje się poznać i tym razem jako autorka wszechstronna, zręcznie kreśląca wcale nie taką prostą i przewidywalną historię. Nastała moda w polskiej literaturze na bohaterki sędziwe wiekiem, ale zawstydzające swoją niesztampowością i pozytywną energią, niejedną młodą osobę. Jednak każda z tych historii to odrębne obrazy. Krajniewska pod warstwą lekkiej fabuły i dobrego humoru kreśli opowieść o pięknej przyjaźni, momentami wzruszając do łez, przełamując stereotypowy pogląd, że „starość nie radość”. Obok charyzmatycznych bohaterów i ich niezwykłej pomysłowości otrzymujemy historię zabawną, ale i niezwykle refleksyjną.


Trzy kobiety, których przyjaźń sięga daleko wstecz pielęgnują swą przyjaźń z ogromną dozą estymy, a jednocześnie tak swojsko, że stają się nam bliskie, niczym ciocie – babcie. Muszę przyznać, że Alicja zaimponowała mi swoim nietypowym pojazdem, którym poruszała się niczym nastolatka. Kobiety uwielbiają swoje towarzystwo i zaskakują pomysłowością. Sielankowo zabawny ton zostaje przerwany w chwili, kiedy jedna z nich umiera. Co robią przyjaciółki? Postanawiają spełnić marzenie byłej kompanki. Wyniknie z tego mnóstwo przekornych sytuacji, ale i sentymentalnych podróży w przeszłość, która jak się okaże będzie dosyć bolesnym wspomnieniem i gorzkim impulsem do działania teraz. 


Autorka nie szczędzi czytelnikom dobrej zabawy, ale przede wszystkim z nutą refleksji pokazuje świat starszych ludzi. Takich osób, jak wnuk Alicji jest znacznie więcej. Współcześnie nie mamy czasu na to, by opiekować się starszymi, często schorowanymi bliskimi. Wygodniej jest oddać ich pod opiekę obcym. Są też w życiu momenty, które stają się punktem zwrotnym i odpowiedzią na wiele nurtujących pytań, stają się iskrą do zmian. Ciekawa i wciągająca fabuła, która pod warstwą pozorności odkrywa mnóstwo życiowych mądrości i przesłań, znakomicie nakreśleni bohaterowie oraz aktualne lecz mało zauważalne problemy, które przemykają gdzieś obok nas niespostrzeżenie. Marika Krajniewska znowu połączyła style, warstwy i tę wyjątkową swoistość, która jest Jej znakiem rozpoznawczym. To mi się podobało! Szczerze polecam!



Za książkę dziękuję:







Komentarze

  1. Mam wrażenie, że starość nie jest zbyt często wykorzystywanym motywem w powieściach obyczajowych. Przynajmniej z takiej strony, że czasami niby masz rodzinę, a zostajesz sam i nie ma kto się tobą zająć. Właśnie dlatego chciałabym ją przeczytać, to coś innego niż zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Starość to taki specyficzny temat. Zachęcam do lektury! Pozdrawiam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...