sobota, 3 lutego 2018

[Z cyklu - Zainspiruj się Bałkanami] "Kurban" po bałkańsku, czyli czas na spełnianie marzeń i próśb...







Kochani!

Ciąg dalszy bałkańskich inspiracji, które serwuje nam Skarlet, współautorka wielu książek o Bułgarii. Dzisiaj zaprasza Was na propozycje posiłków w przerwie na tzw. lunch. Jednak najpierw ciekawa opowieść o tym, jak Bałkany mają w zwyczaju "spieszyć się powoli", co znacznie odbiega od naszego trybu życia i planu dnia. 

Zapraszam także na stronę autorki: 

Zainspirujcie się Bałkanami! 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki



Przerwa na lunch

Już wiecie, że Bałkany spieszą się powoli. Posiłki też jada się powoli. 
„- Polacy jedzą szybko – stwierdził pewien Bułgar – na początku myślałem, że są ciągle głodni.
Czy jesteście ciekawi dlaczego tak się spieszymy? Oto odpowiedź:
- Nie jest tak, że są głodni. Ludzie w Polsce chcą mieć więcej czasu na pracę. Długie obiady i kolacje jak u nas, to dla nich nierozsądne.
W tym miejscu należy wyjaśnić, że w Bułgarii obowiązuje w środku dnia pracy, zazwyczaj godzinna przerwa, podczas której je się ciepły posiłek, na ogół w pobliskiej restauracji, co oczywiście sprzyja pogawędkom i nie każe się szczególnie spieszyć.”
Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki

Oczywiście nie każdy zakład pracy może sobie pozwolić na godzinną przerwę w funkcjonowaniu, ale tam, gdzie jest to możliwe, obowiązuje pora na lunch. 

Ludzie na Bałkanach jadają bardzo wiele potraw z grilla. Słynne kebabcze (w Bułgarii, w Macedonii) / cevapcici (w Serbii) to mięso mielone z przyprawami, przypominające kształtem serdelki . 

Typowy bałkański obiad zaczyna się od dużej porcji sałaty, po niej serwuje się zupę, drugie danie i deser. Godzina to zbyt mało na pełen zestaw, a więc w porze lunchu jada się na przykład sałatkę, kebabcze i chleb, który towarzyszy każdemu posiłkowi na Bałkanach.


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki


Kebabcze/ cevapcici 

Składniki:

-1 kg mięsa mielonego

-1 łyżka mielonego kminku

-1 łyżka pieprzu

-3-4 łyżeczki soli

-1 łyżka czubricy lub cząbru (czubrica to występująca na Bałkanach górska odmiana cząbru)

Sposób przygotowania:

Wymieszać składniki, pozostawić na godzinę w lodówce. Formować (na kształt parówki). Piec na grillu – powoli (nie mogą być mocno przypieczone, muszą pozostać soczyste, należy je odwracać – turlając, nie podnosząc do góry).


I na koniec kilka słów o charakterystycznej zupie. 

„Zwyczajem jest przygotowywanie w ważne dni i święta zupy nazywanej „kurban” – dotyczy to wyznawców różnych religii. Zupę je się w domu, w gronie zaproszonych gości lub podczas święta w miejscu kultu (między innymi w teke). Robi się ją, żeby podziękować Bogu na przykład za wyzdrowienie, a czasem, żeby złożyć prośbę. Choć bywa i na odwrót. Najpierw spełnienie... 

Nierzadko słyszy się: „Jak mi się uda (tu wymienia się marzenie) – zrobię kurban”. Czyż nie brzmi to jak warunek? Będzie spełnienie panie Boże – będzie zupa.”





Cytaty pochodzą z książki „A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy, która jest relacją z codziennego życia i w której musiało znaleźć się miejsce dla bałkańskich zwyczajów „jedzeniowych” (jest też w niej kilkanaście przepisów).



Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki



czwartek, 1 lutego 2018

„Krew na sutannie” Danka Braun. Tajemnice osnute zmową milczenia?...





Wydawnictwo Prozami

Ilość stron: 352

Nowość wydawnicza




Wiem, że książka należy do wyrazistej serii o Marku Biegleru, która stała się znakiem rozpoznawczym Danki Braun, jednak nawet ci, którzy podobnie jak ja, nie znają poprzednich części mogą śmiało po nią sięgnąć. Ma swój chwytliwy język, od początku intryguje i co najważniejsze łączy charakterystyczny szkic bohaterów z bardzo trudnym, niecodziennym, a nawet drażliwym tematem, którego autorka się podjęła. Zacząć należy właśnie od dynamicznej akcji, intrygujących wątków oraz wartkiej fabuły, która ani na chwilę nie zwalnia, co rusz rozsypując przed nami nowe elementy układanki, by czytelnik w ogóle się nie nudził.


Marek Biegler ma okazję wykazać się swoim nie zawodzącym zmysłem detektywistycznym. Autorka postawiła swoich bohaterów przed bardzo ryzykownymi sytuacjami. Dotyka drażliwych tematów, odzierając wizerunek księży z ich prozaiczności, zrzucając maskę dobrych, bezbłędnych ludzi, podobnych przecież do nas, zwykłych śmiertelników, którzy także gubią się na ścieżkach życiowych, nie zawsze zachowując się tak, jak tego byśmy oczekiwali. Bardzo interesujący ten wątek i niestety, prawdziwy, aktualny, bo przyznać trzeba, przy całym szacunku do wiary i organizacji, że kościół przeżywa teraz ciężki czas.





Bohaterami przewodnimi są nie tylko zamordowany ksiądz, ale też tajemnicza postać Beaty Tomczyk, która początkowo zdobywa naszą sympatię, jednak z każdym nowym faktem, maleje jej pozytywna energia wysyłana w naszą stronę, a zaczynają piętrzyć się wokół niej pytania i wątpliwości rzutujące bezpośrednio na jej osobę i pewne dziwne powiązania ze Zgromadzeniem Księży Katechetów. Intrygująco, zaskakująco i na każdym kroku odkrywczo.



Mamy tutaj typowe elementy drapieżnego kryminału z bardzo intrygującymi wątkami obyczajowymi, a nawet urastającymi do rangi skandalu w środowisku małej społeczności, hermetycznej, zamkniętej, odgrodzonej, poplątanej nićmi przeszłości, gdzie pojawiają się różne motywy i tropy. Autorka nie szczędzi nam całej gamy emocji i odczuć, buduje sugestywne napięcie, rozgrzewa momenty oczekiwań na rozwikłanie tajemnicy śmierci prowincjała. Miesza dawnych zwolenników księdza razem z jego przeciwnikami, a nawet zagadkową śmierć ministranta sprzed trzydziestu lat. Co tak naprawdę się stało i kto jest mordercą?



„Krew na sutannie” Danki Braun to plejada różnobarwnych portretów postaci, charakterystycznych, niecodziennych wątków, dynamiczna akcja i wciągające intrygi. To powieść, w której piętrzą się pytania, wciągają wątpliwości i narastają napięcia między bohaterami, którzy niekoniecznie darzą się sympatią. Świetna! 




Szczerze polecam!




Za egzemplarz dziękuję:







środa, 31 stycznia 2018

„Potworna Michasia” Marlena Rytel. Znakomita opowieść idealnie wpasowująca się w słynne powiedzenie „nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe”...






Wydawnictwo Psychoskok

Ilość stron: 31

Nowość wydawnicza



W listopadzie zeszłego roku miała miejsce oficjalna premiera książki Marleny Rytel „Potworna Michasia”. Muszę przyznać, że tytułowa bohaterka ma niezły charakterek. Dziewczynka ma siedem lat, jest bardzo temperamentna i potrafi postawić na swoim. Wystarczy, że tupnie nóżką i będzie skutecznie marudzić. Tak, jak w przypadku kotka, którego Michasia sobie wymarzyła i koniecznie, za wszelką cenę chciała dostać. Jednak charakterek dziewczynki nie przypominał sielskiego obrazka, jaki rozpościerali o swojej wnuczce i córeczce rodzice i dziadkowie dziewczynki. Oczywiście, że dla swoich najbliższych, Michasia była kochaną, grzeczną, ułożoną, aniołkiem, któremu nic nie może się stać. Kiedy dziewczynka dostała swojego wymarzonego zwierzaka, nie opiekowała się nim, jak prawdziwym i jedynym przyjacielem. Wręcz przeciwnie, nagromadzoną złość i wszelką agresję wyładowywała na kotku. Jednak, autorka nie pozostała dłużna swojej małej bohaterce, pewnego ranka Michasia otworzyła oczka i nic nie było takie samo, jak poprzedniego dnia, dlaczego?


Mądra i pouczająca opowieść o tym, która porusza kilka ważnych kwestii. Pokazuje, że ze zwierzakami należy zupełnie inaczej postępować niż to robiła tytułowa Michasia. Autorka pozwala małemu czytelnikowi na przemyślenia związane z postępowaniem swojej bohaterki, które staje się tez pretekstem do szerszej dyskusji. To także powód do tego, by zastanowić się, jak pomóc takim osobom jak Michasia, bo przecież po czasie dziewczynka rozumie swój błąd i zdecydowanie jej zachowanie ulega poprawie.




Nie da się przejść obok krzywdy zwierząt obojętnie. Autorka pisze bardzo sugestywnie, poruszająco, emocjonalnie, że czytając zadajemy sobie pytanie, skąd w małej dziewczynce tak wiele negatywnych afektów i z czego wynika jej zachowanie. Marlena Rytel postarała się także o głos drugiego narratora – kota i jego odczucia. 

„Potworna Michasia”. Świetne przezwisko dla tak rozpieszczonej dziewczynki. Wręcz idealne – pomyślał kiciuś, rozglądając się wokół siebie.”

Przemyślana, dopracowana, dająca do myślenia opowieść Marleny Rytel „Potworna Michasia”, to znakomita książeczka dla większych i mniejszych czytelników, urozmaicona skromnymi, ale uroczymi rysunkami samej autorki i Kacpra Semika, która dotyka ważnych aspektów wychowawczych i zmusza do szerszych dyskusji na ważne tematy. Napisana lekko, ale bardzo sugestywnie. 


Szczerze polecam!



Za książkę dziękuję autorce i wydawnictwu:






wtorek, 30 stycznia 2018

KONKURS! :)




Kochani!

W tym konkursie macie okazję zdobyć dwa papierowe egzemplarze powieści "Przed wyrokiem" Wiesława Hopa. Wystarczy w komentarzu pod postem odpowiedzieć na pytanie konkursowe. Zanim jednak przystąpicie do jego realizacji, zapoznajcie się proszę z zasadami konkursu.





Zasady konkursu:

• Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagrody autor - Wiesław Hop 

• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski

• Konkurs trwa od momentu opublikowania postu konkursowego do 11.02 b.r. do godziny 23.59

• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki

• W komentarzu pod postem należy kreatywnie odpowiedzieć na pytanie zadane w poście konkursowym. Napiszcie, co chcielibyście powiedzieć bohaterowi, który walczył w obronie kraju i swojego życia. 

Interpretacja tematu - dowolna!

* Poza tym proszę o udostępnienie informacji o konkursie u siebie na profilu facebookowym oraz zaproszeniu do wspólnej zabawy znajomych

• Wygrywa osoba, której odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu autorowi książki, uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić

• Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. Zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada

• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych

• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin

• Nagroda przedstawiona jest na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzą dwa egzemplarze papierowe książki "Przed wyrokiem" Wiesława Hopa





• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną

• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego

• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane.

• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu

• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika

Powodzenia!

"Radość z pisania" Wiesława Hopa, w oczekiwaniu na "O czym Ty człowieku opowiadasz" :)








Witajcie Kochani!

W oczekiwaniu na moment, w którym ruszy projekt "O czym Ty człowieku opowiadasz", zapraszam na ciekawy, intrygujący tekst pana Wiesława Hopa autora, którego recenzję "Przed wyrokiem" mieliście okazję poznać całkiem niedawno. Pan Wiesław Hop należy do kręgu autorów, których fascynuje historia, szczególnie ta regionalna, lokalna i w sposób niezwykle ciekawy łączy wątki historyczne, z tłem społecznym, które idealnie wpasowuje się w Jego niesztampowych bohaterów. 

Dzisiaj zapraszam Was na felieton, który autor napisał jakiś czas temu, ale idealnie wpisuje się w ideę mojego projektu.

Przyjemniej lektury!


"Radość z pisania"

Niekiedy sam zadaję sobie pytanie: Dlaczego w tych trudnych dla polskiej literatury czasach „marnuję” życie na pisanie książek? I muszę Wam powiedzieć, że odpowiedź zawsze jest taka sama: Piszę, bo wiem, że mam coś do opowiedzenia, bo czuję taką potrzebę; bo sprawia mi to jakąś radość, jakąś przyjemność i satysfakcję...

Ale mówiąc o przyjemności, o radości mam na myśli samo pisanie – sam proces twórczy. Pomijam zupełnie późniejsze etapy związane z doprowadzeniem do wydania książki, które są dla mnie prawdziwą udręką i drogą przez mękę...

A pisanie prozy – zwłaszcza powieści – to ciężka, pracochłonna, wręcz mrówcza „zabawa” i trzeba nieć niesamowicie twardy charakter, żeby nie utknąć na zawsze w połowie drogi, i doprowadzić rzecz do końca. Moim zdaniem, przypomina to trochę budowę domu metodą gospodarczą, gdy człowiek ma niewiele pieniędzy – stać go zaledwie na zakup materiałów – więc wszystkie prace budowlane i wykończeniowe musi praktycznie wykonać sam. Ci, którzy w ten sposób budowali, wiedzą o czym mówię. Pod koniec budowy człowiek jest tak wykończony, że ma wszystkiego dość. Jednak, gdy trochę odpocznie i któregoś dnia spojrzy na dzieło swoich rąk, ogarnia go uczucie satysfakcji i dumy. Podobnie jest z pisarzami i ich książkami, ale sytuację dodatkowo komplikuje obawa, czy książka zostanie dobrze przyjęta przez czytelników.

Z powyższych względów, skoro już poświęcam czas na tak trudne, pracochłonne i niepewne przedsięwzięcie, staram się pisać o rzeczach ważnych; i w taki sposób, aby nie gwałcić, nie zabijać w czytelniku jego estetycznej wrażliwości na dobro, prawdę i piękno. Żeby „podróż”, w którą go ze sobą zabieram sprawiła mu przyjemność i satysfakcję, i rozbudziła w nim chęć do przeżywania kolejnych literackich przygód.

Pisanie i wydawanie książek „o niczym” - poza niekontrolowanym zalewem obcej literatury, ubóstwem społeczeństwa i lansowanym przez poprzednie rządy i prozachodnie, politycznie poprawne media sposobem życia, gdzie człowiek ma być robotem, współczesnym niewolnikiem pozbawionym zdolności do samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji - moim zdaniem, jest jedną z głównych przyczyn odchodzenia w Polsce ludzi od czytania. Wiem o tym, bo jako czytelnikowi, coraz trudniej mi znaleźć jakąś dobrą, współczesną polską książkę, która da się przeczytać do końca, a do tych zachodnich, opisujących i diagnozujących nie nasz świat, nie nasze problemy – poza naprawdę wybitnymi dziełami zawierającymi ogólnoludzkie i ponadczasowe wartości, których nie ma tak wiele, i klasykami – czuję zniechęcenie i przesyt.

Dlatego cieszy mnie, że moja ostatnia, oparta na wydarzeniach autentycznych, powieść „Przed wyrokiem”, wydana pod koniec 2016r. przez Ludową Spółdzielnie Wydawniczą, podoba się czytelnikom.

Stanisław Srokowski w swoim artykule „Powiedz mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś”, w numerze 24, 16-22.06.2017r., tygodnika „Gazeta Warszawska” napisał o niej tak:

„Drugą powieścią, która zrobiła na mnie dobre wrażenie, jest utwór Wiesława Hopa Przed wyrokiem. Starannie wydana, jako przynętę wprowadza wątek sensacyjny, tylko po to, by wciągnąć czytelnika w głąb problematyki wojennej i powojennej, narodowej, społecznej i moralnej, mordów i rzezi dokonywanych na Polakach przez ukraińskie bandy UPA. Wchodzimy do miejsc akcji Starego Jaru, Dąbrowy, Zielonki Górnej, Wilczych Dołów, Ustrzyk Dolnych, Starego Sącza, Przemyśla, Bieszczad, ale i Katowic, Bytomia, Wrocławia. Poznajemy kulisy działań AK, ukraińskich akcji ludobójczych, obserwujemy poszczególne losy ludzkie i splątane historie wojny, Niemców, Sowietów, Żydów, tzw. władzy ludowej i Służby Bezpieczeństwa. Główny bohater – Wrzos to postać barwna, żywa, dobrze poprowadzona, skupiająca na sobie uwagę. Warto sięgnąć po tę powieść, by przeżyć kawałek dramatycznych polskich dziejów.”

Podobnie przychylne opinie docierają do mnie od wielu innych osób, które przeczytały moją powieść. Wszyscy mówią, że książka robi wrażenie Jedną z nich jest Anna Jakubowska z Białegostoku. A oto jej opinia:

„Przed Wyrokiem” przeczytałam jednym tchem. Osadzona w PRL-owskiej rzeczywistości nie tylko kryminalna opowieść o człowieku uwikłanym, zniszczonym przez system... (lepsza wersja procesu Franca Kafki). Genialne, psychologiczne studium postaw podane w interesującej, trzymającej w napięciu formie.

Bardzo dobra książka z tragiczną, polską historią w tle (hitleryzm, banderyzm, komunizm)... Ale czy na pewno tylko historia? Dlaczego czytając „Przed wyrokiem” miałam nieodparte wrażenie, że mogę wyjąc ludzi, niestety realnych i istniejących z „Pogorzeliska” Wojciecha Sumlińskiego i wstawić w miejsce bohaterów „Przed wyrokiem”. Ich losy wpisane przecież w tak różne systemy, a jednak tymi systemami splątane.

„Przed wyrokiem” to zdecydowanie więcej niż historyczny kryminał, to alegoria otaczającej nas rzeczywistości..., chociaż zakończenie niesie nadzieję, bo ile w PRL-owskiej rzeczywistości nie można było liczyć na sprawiedliwość, to w III RP można znaleźć ludzi, którzy potrafią oprzeć się systemowi (o ile wcześniej nie dopadnie ich „seryjny samobójca”) i potrafią wydać sprawiedliwe wyroki.

Książka wspaniała, dobrze napisana, pozostawiająca czytelnika z wieloma sprawami do przemyśleń..., a przede wszystkim trzymająca w napięciu i nietuzinkowa, zasługująca na wyróżnienie i zaakcentowanie w polskiej literaturze współczesnej!

Gratuluję i czekam na następną książkę.”

Przyjemnie jest czytać takie opinie czytelników, bo są one tą przysłowiową łyżką miodu, która osładza życie pisarza, dodaje mu energii i utrzymuje w przeświadczeniu, że czas zabrać się do pisania kolejnej opowieści.

Wiesław Hop



O autorze:

Wiesław Hop mieszka na Podkarpaciu. Z wykształcenia filozof. Zanim poświęcił się pisarstwu, był nauczycielem, a później policjantem, w tym przez kilkanaście lat komendantem Komisariatu Policji w Birczy na Podgórzu Przemyskim i poznawał życie od jego mrocznej strony...

W swoim dorobku pisarskim ma trzy powieści: Spacer ze śmiercią, Wbrew woli i Poranek pełen nadziei, które zostały dobrze przyjęte przez czytelników, a dwie ostatnie z nich, w rankingu sprzedaży sieci sklepów internetowych "Dobre powieści i opowiadania", zajmowały czołowe miejsca, osiągając tam status bestsellerów. Jego opowiadania były nagrodzone w konkursach literackich i publikowane w wielu czasopismach. W 2014 roku został przyjęty do Związku Literatów Polskich.




poniedziałek, 29 stycznia 2018

Zapowiedzi premier i nowości książkowych Wydawnictwa Psychoskok :)





Kochani!

Dzisiaj dla Was kilka pozycji od Wydawnictwa Psychoskok




"Wiara, Nadzieja, Miłość"
Monika Jagodzińska



Premiera: 26.03.2018

Powieść obyczajowa

Ilość stron: 120



Diana jest uczennicą trzeciej klasy gimnazjum. Trudny okres, niby jeszcze człowiek nie jest dorosły lecz już nie dziecko. Moment przejścia okazał się być dla niej zgubny. Dziewczyna ma problemy z emocjami. Boi się otworzyć na ludzi. Jest typem szarej myszki, która nawet jedynej zaufanej przyjaciółce Jowicie nie jest w stanie zdradzić wszystkich swoich uczuć. Kiedy nowo poznany chłopak ośmieszył ją w Internecie, próbuje znaleźć powód, bo przecież w ogóle jej nie znał. Szuka winy w sobie. Postanawia zmianę. I tutaj zaczyna się historia. Z pozoru niewinna przemiana zmienia się w zagrażającą życiu chorobę. Diana wraz z traconymi kilogramami traci chęć życia. Czeka ją niełatwa droga. Upadki, wspinaczka. Życie Diany potoczyło się w sposób, w jaki się nie spodziewała...






"Poszukiwacz marzeń. 
Z kamerą wśród kobiet Iranu"
Karolina Kozioł




Premiera: 28.03.2018

Reportaże, wywiady

Ilość stron: 102



By uświadomić Europejczykom, co tak naprawdę dzieje się za drzwiami domów rodzin na Bliskim Wschodzie, autorka decyduje się na niełatwą i niebezpieczną wyprawę. Islamska Republika Iranu to państwo z systemem patriarchalnym, czyli takim, w którym dominują mężczyźni. Żeńska część społeczeństwa traktowana jest jak ludzie drugiej kategorii. W Iranie zawierać małżeństwo można już w wieku 13 lat, ale tylko mężczyzna ma prawo do rozwodu. Kobiety gwałcone, bite i poniżane nie mogą uwolnić się od swoich mężów-oprawców. Błaganie sąd o rozwód jest bezskuteczne, bo według islamu wina zawsze leży po stronie kobiety. Gdyby tylko dbała o siebie, nakładała makijaż, by wyglądać bardziej atrakcyjnie, wtedy do złego zachowania męża z pewnością by nie doszło. Stworzenie niniejszej książki poprzedzone było wieloma trudnymi rozmowami z Irankami, które odważyły się opowiedzieć o piekle, jakiego doświadczyły. Ale trzeba również zaznaczyć, że są to kobiety silne. Jak bardzo? Odpowiedź przyniesie lektura niniejszej książki. 






"Poród w hipnozie. Szkoła rodzenia"
Jerzy Lech Piechnik



Premiera: 7.03.2018

Poradnik

Ilość stron: 150



Wykorzystanie transu hipnotycznego do nauki rodzenia stanowi swego rodzaju symulator porodowy, umożliwiający uzyskanie informacji o przebiegu porodu w sposób nie konwencjonalny. Jeszcze na długo przed urodzeniem dziecka umysł ciężarnej utrwala sobie schematy postępowania w poszczególnych fazach porodu. Wielokrotne powtarzanie poszczególnych sesji cementuje odruchy warunkowe i bezwarunkowe, jakie są potrzebne w czasie rodzenia. 

Rodząca uczy się w ten sposób techniki oddychania, rozluźniania mięśni krocza, masowania brodawek oraz parcia spontanicznego, takiego na ile sam ucisk główki go wyzwala, a to z kolei chroni krocze przed urazami.

Utrwalona wiedza na temat porodu eliminuje strach i napięcie mięśni, przyczyniając się do zmniejszenia bólu porodowego na poziomie centralnego i obwodowego układu nerwowego.

Metoda porodu w transie jest prosta, nie kosztowna i skuteczna, pozbawiona działania środków farmakologicznych, bezpieczna dla matki i dziecka, umożliwiająca poród w warunkach naturalnych, na łóżku porodowym lub w wodzie, w szpitalu oraz w domu.





"Renezja"
Renata Grześkowiak


Premiery: 1.03.2018

Poezja

Ilość stron: 70



Życie jakie jest – każdy widzi. Nie dziwi więc, że co wrażliwsze osoby, starają się zbudować w sobie wewnętrzny świat równoległy, do którego wpuszczają tylko te emocje, które są im niezbędne dla utrzymania równowagi.

Taka jest też tytułowa „Renezja”, Bezpańska Poetka o kilku niebach w zapatrzonych oczach, często stojąca jedną nogą w rzeczywistości, a drugą zakreślająca/rozszerzająca granice wyobraźni.

Poezja Renaty Grześkowiak jest o dobru – w ludziach, naturze, faunie i florze. Autorka gani, by zaakcentować co niewłaściwe i głaszcze by osuszyć łzy i zażegnać smutek. Sprawiedliwie i bez zniekształceń ocenia otoczenie. Śmieje się też zazwyczaj z siebie, gdyż na podstawie własnych potknięć wskazuje na przywary dotykające ogól ludzkości. Jednak motywem łączącym wszystkie wiersze w jej tomiku jest miłość i wręcz namacalna empatia.

Tomik poezji zdobią repliki obrazów uznanego artysty, Marka Haładudy.






"Stwardnienie rozsiane a moje życie"
Piotr Stanisław


Premiera: 9.03.2018

Biografia

Ilość stron: 90




Autor książki od ponad 31 lat choruje na stwardnienie rozsiane. Przedstawia w niej historię swojego schorzenia oraz boleśnie zakończonego dla niego małżeństwa z kobietą młodszą o blisko 18 lat. Dla kobiety wówczas, los męża, potrzebującego pomocy i opieki osoby drugiej, nie miał żadnego znaczenia, by pozostawić go samemu sobie. Ważna była tylko satysfakcja z tego co robiła przez kilkanaście lat ich małżeństwa i w ostateczności to co zrobiła, aby je zakończyć. 

Pomimo choroby i ciężkich osobistych przeżyć autor przetrwał ten czas w dobrym nastroju i każdego dnia pokonuje przeszkody związane ze swoim schorzeniem. 


„Wszystko, czego pragniemy” Marybeth Mayhew Whalen. Tajemnicze powroty, sekretna atmosfera i autentyczni bohaterowie, którym chciałoby się zadać mnóstwo pytań...






Wydawnictwo Editio Blue

Ilość stron: 290

Nowość wydawnicza




Klimatyczna okładka książki znacznie odbiega od tajemniczej aury fabuły, jaką autorka osnuła wokół tajemniczych powrotów bohaterów po wielu latach w idylliczne miejsce, jakim była Jaworowa Dolina. To przykład obrazu podobnego do prowincjonalnej ostoi, w której wszyscy o wszystkich wiedzą, jednak pewne elementy układanki zaczynają tworzyć skomplikowane portrety i nic zdaje się być jednoznaczne, czy oczywiste. Autorka przeplata narracyjny dwugłos, perspektywy wielu bohaterów pokazując w ten sposób, że każdy z nas ma inny punkt spojrzenia na dany temat i wiele ciekawego do powiedzenia.


Muszę przyznać, że przyzwyczajona do polskiej prozy bardzo uwierały mnie te amerykańskie imiona i nazwy. Z czasem, kiedy jednak się z nimi oswoiłam, a akcja wciągnęła mnie na tyle, że stały się one problemem pobocznym, pochłonęła mnie utkana z niedomówień akcja, w której bohaterowie w obliczu rodzinnej tragedii są w stanie połączyć siły i wspólnie znaleźć rozwiązanie. Trochę mi to przypomina wiejskie, prowincjonalne życie, gdzie niby każdy zna swojego sąsiada bardzo dobrze, ale przychodzi moment, w którym iskierki podejrzliwości i zagadkowe wydarzenia burzą jakiś wewnętrzny obraz, zasiewając ziarenko niepokoju i kłębiące się gdzieś w sercu pytania.




W Jaworowej Dolnie mieszka starsza pani, która lubi wszystko wiedzieć i co najważniejsze, wie jak potrzebne sobie informacje wydobyć z rozmówcy. Tutaj mieszka dwójka rodzeństwa, z którego starsza Cailey musi opiekować się bratem, bo matka nie ma dla nich czasu. To tutaj po latach od rozstania z rodzinnym domem, wraca Jencey. Bryte to z kolei jej dawna przyjaciółka, która po wyjeździe Jencey wyszła za mąż za porzuconego przez nią chłopaka. Są jeszcze Lance, Everett i inni mieszkańcy, których los wystawi na próbę, wraz z ogromnym kredytem zaufania, zasiewając w każdym z nich ziarno narastających wątpliwości.


Marybeth Mayhew Whalen pokazała różne koniugacje znajomości. Nie dała się ponieść stereotypowym obrazkom rodem z prowincjonalnych, idyllicznych, sielankowych scenariuszy. Autorka od początku pociąga za macki intrygi, by utkać niefrasobliwych bohaterów, którym też w życiu może się różnie wieść, skłonni są do błędów, wyciągania wniosków ze zdarzeń przeszłości. Autorka pozwoliła im na powroty do znanego miejsca, jednak nie po to, by osiedli na laurach, ale każdemu przydzieliła odpowiednie role i napisała inne przesłanie emocjonalne, a wszystko po to, by zaskoczyć czytelnika tak wymownym, wywołującym dreszczyk emocji zakończeniem.


Polecam!


Za egzemplarz dziękuję: 








Dzisiaj premiera "Rodzinnych rewolucji" Małgorzaty Kasprzyk i wywiad z autorką! :)




Kochani!

Dzisiaj przypada oficjalna premiera "Rodzinnych rewolucji" Małgorzaty Kasprzyk, której mam przyjemność patronować medialnie. Bardzo się cieszę i jednocześnie kibicuję dalszym postępom twórczym Małgosi, z którą znamy się co prawda tylko (na razie) wirtualnie, ale uważam, że debiut autorki jest całkiem udany i że kiedyś będę miała okazję poznać ją osobiście :)


Dla przypomnienia link do recenzji:





A dzisiaj, zapraszam Was na krótką rozmowę, jaką miałam okazję przeprowadzić z Małgosią.

Fot. nadesłana
Z prywatnego albumu autorki



Dziękuję Małgosiu, że znalazłaś chwilę na tę krótką rozmowę.

W pierwszej kolejności, chciałabym Ci bardzo pogratulować udanego debiutu. Pierwsze pytanie zatem brzmi, jak się do niego przygotowywałaś? Czy pomysł na fabułę długo się w Tobie rozwijał?


Dziękuje bardzo, Agnieszko. Mam nadzieję, że czytelnikom spodobają się „Rodzinne rewolucje”. Sam pomysł na powieść pojawił się dość szybko – zainspirowało mnie pewne szczęśliwe wydarzenie w życiu moich znajomych. Trochę dłużej trwało dopracowywanie szczegółów…



Wysnułaś opowieść, którą owszem spotykamy w jakichś schematycznych filmach, powieściach, jednak Ty kompletnie go nie przegadałaś, pozwoliłaś skupić się na portretach psychologicznych swoich bohaterów. Skąd taki pomysł?


Wszystkie powieści obyczajowe opierają się na wątkach z życia wziętych i tego właśnie czytelnicy w nich szukają. Każdy wątek można jednak przedstawić na swój sposób, bez powielania pomysłów innych autorów. Ja właśnie szukałam nowego sposobu pokazania znanych spraw. Niebawem czytelnicy ocenią, czy udało mi się go znaleźć.


Czy dzisiaj, z perspektywy czytelnika i autorki, trudno jest znaleźć dobrego wydawcę? Jak to było z Tobą, długo szukałaś?


Bardzo trudno jest znaleźć wydawcę, ponieważ wszyscy wolą znanych autorów. Tworzy się zatem coś w rodzaju błędnego koła: żeby wydać, trzeba być znanym, a żeby być znanym, trzeba wydać. Należy zatem cierpliwie czekać na to, aż ktoś po prostu odważy się postawić na debiutanta. Najlepiej w trakcie tego czekania pisać coś nowego, wtedy czas się nie dłuży…


Jakie najbardziej wyraziste cechy powinna posiadać dobra powieść, by zainteresowało wydawcę?


Podobno wydawca z reguły czyta tylko kilka pierwszych stron, więc najważniejszy jest dobry początek – taki, który sprawia, że chce się czytać dalej! Wtedy jest szansa, że powieść trafi do recenzentów, którzy ocenią styl, umiejętność kreowania ciekawych bohaterów, walory akcji etc.


Lubisz muzykę, kino, podróże. Co najwięcej przynosi Ci inspiracji? 


Zdecydowanie kino! 
Fot. nadesłana
Z prywatnego albumu autorki



No dobrze, a jakie są Twoje literackie inspiracje? Który z pisarzy wnosi najwięcej do Twojego życia twórczego?



Zawsze ceniłam i cenię pisarzy, których twórczość posiada jakąś specyficzną cechę, charakterystyczną tylko dla nich. Moją największą fascynacją literacką pozostaje John Dos Passos – mało znany w Polsce amerykański pisarz portugalskiego pochodzenia. Przed laty napisałam pracę magisterską na temat jego eksperymentów w zakresie struktury powieści.


Zachęć proszę czytelników do tego, by sięgnęli po Twoją książkę:


Napisałam „Rodzinne rewolucje”, aby natchnąć was życiowym optymizmem i chęcią pozytywnego spojrzenia w przyszłość. Wiele osób tego potrzebuje. Jeśli należycie to tej grupy, możecie śmiało sięgnąć po moją książkę - ryzyko popadnięcia w depresję po tej lekturze równa się zeru. A jeśli już jesteście optymistycznie nastawieni do życia, to pamiętajcie, że warto podtrzymywać dobry nastrój. 


Jakie masz dalsze plany wydawnicze, czym nas zaskoczysz?


Mam gotowe jeszcze trzy powieści i kilka pomysłów na następne. Nie planuję eksperymentować z gatunkami, więc nie będą to thrillery ani erotyki. Jeśli komuś spodobają się „Rodzinne rewolucje”, może liczyć na coś w podobnym stylu .

Coś od siebie dla czytelników:

Nie bójcie się czytać debiutantów, nigdy nie wiadomo, czym was zaskoczą!






niedziela, 28 stycznia 2018

Królowa bałkańskiego śniadania - Skarlet zaprasza na tradycyjne, bałkańskie śniadanie...



Kochani!
Dzisiaj wpis zupełnie spontaniczny, pachnący, smakowity - na piękny początek nowego tygodnia. Zaskoczcie samych siebie i przygotujcie sobie na jutrzejsze, i każde następne śniadanie, tradycyjne danie bałkańskie, jakim jest banica! Poczytajcie coś niecoś o tradycyjnym bałkańskim śniadaniu i zainspirujcie się jego prostotą, aromatem i pożywnością. 

Wpis przygotowała dla Was Skarlet, autorka, która wraz z mężem Albertem od lat korzysta z piękna i uroków Bułgarii, przenosząc je na karty swoich książek,  które wielokrotnie gościły na łamach mojego bloga.
Zapraszam jednocześnie na stronkę autorów po wspaniałe inspiracje: https://dobulgarii.wordpress.com/


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki

Banica (w Bułgarii, w Macedonii), biurek (w Bułgarii, w Serbii), burek (w Serbii), bureki (w Grecji) to nazwy królowej bałkańskiego śniadania. Detronizacja w żadnym razie jej nie grozi, bo mieszkańcy Bałkanów są tradycjonalistami i nie jest łatwo zmienić ich przyzwyczajenia. Świeża i ciepła (taka smakuje najlepiej) jest dostępna w osiedlowych sklepach każdego ranka. Popija się ją często napojem ze zboża, nazywanym „boza” (o bardzo charakterystycznym smaku) i zawierającym niewielką ilość alkoholu. 

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki

Towarzyskość mieszkańców Bałkanów każe im przysiąść choć na kilka chwil przy stolikach wystawianych przed sklepikami lub w małych kawiarenkach, które co krok spotyka się przy miejskich blokach (nie wypada przecież nie zamienić kilku słów z sąsiadem). W takich miejscach kawa – wierna towarzyszka całego dnia – smakuje najlepiej. Jest bardzo mocna i serwuje się ją w malutkich porcjach, co nie oznacza, że wypija się ją szybko, bo Bałkany żyją we własnym tempie, spieszą się powoli, także podczas posiłków. Jest w naszym domu dżezve, miedziane naczynie, w którym od dawien dawna parzy się kawę. I faktem jest, że przygotowana w tradycyjny sposób smakuje najlepiej. Często popija się ją wodą, podawaną obok kawy w niewielkich szklaneczkach.


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki


Jeśli macie chęć poczuć smak Bałkanów polecam prosty przepis na śniadaniową banicę z serem typu feta (jada się ją także z mięsem, ze szpinakiem, z dynią). Oryginalne cienkie jak papier blaty ciasta (filo) można zastąpić ciastem francuskim, nawet grubszymi płatami. 


BANICA

Składniki: 
1 opakowanie ciasta francuskiego 
2 opakowania sera feta (400 g) 
1 filiżanka oleju 
4 jajka 
200 ml wody mineralnej – gazowanej





Sposób przygotowania: 

Blachę wysmarować tłuszczem. Ułożyć 1 warstwę ciasta francuskiego (płat). Posypać pokruszonym serem . Przykryć następną warstwą ciasta francuskiego (płatem). Nożem podzielić ciasto na kilka prostokątów (Jeżeli używamy oryginalnego ciasta, układamy: płat ciasta, ser, płat ciasta, ser itd. 

Wykorzystujemy zwykle 12 płatów wykonanych w domu lub jeśli używamy „filo”, wykorzystujemy taką liczbę, jaka znajduje się w opakowaniu). Zagotować olej i polać ciasto. W naczyniu rozbić jajka, wymieszać z wodą mineralną. Wylać na ciasto, równomiernie rozprowadzić. Banicę wkładać do rozgrzanego piekarnika i piec do osiągnięcia złotego koloru ok. 15-20 minut.

Smacznego!