Przedpremierowo z Anną Kasiuk o "Kwiaciarce", której Recenzje Agi patronują medialnie!






Kochani!

Anna Kasiuk debiutowała kilka lat temu. Na swoim koncie ma między innymi klimatyczną i ciepło przyjętą przez czytelników trylogię o mazurskich Łowiskach. W listopadzie ubiegłego roku oficjalną premierę miała jedna z Jej ostatnich powieści "Andromeda". Kilku tytułom mam przyjemność patronować medialnie. Ania pisze o życiu w charakterystyczny sposób poświęcając czas nie tylko na szczegóły, ale z dbałością o najważniejsze dla treści niuanse. Prywatnie Ania to ciepła, sympatyczna, otwarta kobieta, która bacznie przygląda się wszystkiemu wokół. Plany pisarskie zapowiadają się bardzo ciekawie i intrygująco, autorka zaskoczy nas niejednokrotnie. 

"Kwiaciarka" to kolejna opowieść, w której autorka stworzyła charakterystyczną atmosferę, ale porusza też drażliwe tematy. 16 stycznia oficjalna premiera, a ja zapraszam Was na króciutką przedpremierową rozmowę, jaką miałam przyjemność przeprowadzić z Anią kilka dni temu. 

Witaj Aniu. 
16 stycznia oficjalna premiera "Kwiaciarki" - Twojej kolejnej powieści. Jakie emocje Ci towarzyszą na chwilę przed? 

Jestem bardzo podekscytowana. Ale wygląda to już zupełnie inaczej, niż w przypadku pierwszej premiery. Właściwie, z każdą kolejną książką pojawiającą się na rynku, nabieram nieco pewności. Przestaję się skupiać nad tym co powiem podczas spotkania z Czytelnikami, jak wyrażę swoje emocje. Mam swój plan, chcę Wam coś przekazać i skupiam się na tym. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem lekko spięta 😉 W końcu pokazuję światu moją kolejną pracę, kawałek mnie, fragment życia tych, którzy zainspirowali mnie do jej stworzenia. To wystarczające powody. 


Książka porusza ważne i trudne tematy, często obok których przechodzimy z obojętnością, na które przymykamy oczy, a jednocześnie tematy, o których mamy podświadomie dużo do powiedzenia. Czym dla Ciebie osobiście jest ta powieść? 

Za pośrednictwem Kwiaciarki chciałam pokazać walkę o nas samych. Cóż, życie jest bardzo inspirujące, jednak bardzo łatwo jest przekroczyć pewne granice, które składają się na kręgosłup moralny każdego człowieka. Kierowanie się tylko swoimi potrzebami nie jest najważniejsze, ważne jest, by widzieć potrzeby innych i pomagać im w ich realizacji. Wtedy życie nabiera głębszego sensu. Bądźmy otwarci i patrzmy tak, by widzieć krzywdę innych. Pomagajmy, dzielmy się sobą, czasem, bo one składają się na nasze wspomnienia. I miejmy odwagę walczyć o siebie. Proste, prawda? A jednak niekoniecznie… 


Judyta, główna bohaterka, to kobieta którą można manipulować, taka słaba kobietka, którą można przestawiać z kąta w kąt, a jednocześnie w pewnym momencie zdobędzie się na odwagę i zawalczy o siebie. Kim dla Ciebie jest ta postać? Jaką tak naprawdę jest kobietą? Ile ona dla Ciebie znaczy? 


Judyta, wbrew pozorom, nie jest słabą kobietą. Ma swoje pragnienia, marzy. Udało jej się osiągnąć to, co kiedyś stanowiło jedynie jej marzenia. Ma kwiaciarnię, ma mieszkanie. Materialnie jest spełniona. Uważam, że jest mądra, potrafi zrezygnować z rzeczy, których posiadanie przekracza jej wytrzymałość. Judyta jest tylko trochę zagubiona. Samotna. Nie ma w swoim otoczeniu kogoś, kto byłby silniejszy od niej i wskazał jej drogę. Nie ma autorytetu. Rozczarowanie Piotrem, tęsknota za Szymonem i strata najbliższych przygnębiają ją, ale nie czynią słabą. To chwilowe. To właśnie Judyta potrzebuje silnego ramienia, na którym się oprze, podźwignie z przygnębienia. Wygląda to tak, że ciągłe niepowodzenia działają na nią demotywującą, brakuje jej powietrza, ale w chwili, kiedy na horyzoncie pojawia się Szymon, wszystko zaczyna wyglądać już inaczej… Nie znam człowieka, którego same niepowodzenia motywowałyby do działania. Każdy z nas potrzebuje wytchnienia, świeżego powietrza. Bez tego pogrążymy się w otchłani rozpaczy. 


Twoje postacie są prawdziwe i szczere, tak bardzo autentyczne. Czy któraś z nich sprawiała Ci dużo kłopotów podczas pisania? 

Przy okazji pisania Kwiaciarki, nie. Przy Andromedzie, która była pierwszą częścią tej historii, Daniel dostarczał mi wielu złych emocji i wrażeń. Irytował mnie. A jeszcze bardziej koleżanki ze szkoły Judyty. W Kwiaciarce wszystko nabiera innego wyrazu, postacie są dojrzalsze, mają swoje cele. Na tym się skupiłam. 


Poruszasz bardzo ważne tematy. Motywujesz kobiety do zawalczenia o siebie. A jednocześnie pokazujesz, że to co widzimy przed sobą nie zawsze takie jest. Czy z góry zakładałaś, że opowieść będzie właśnie w takiej formie, czy w trakcie ulegała modyfikacji? 


Tak naprawdę, Kwiaciarka, w pierwszej wersji, wyglądała zupełnie inaczej. Po pierwsze, powstała ona jeszcze przed Andromedą. Nie miała jednak szczęścia i musiała swoje odczekać. Po drugie, poddałam ją wielu zmianom, a w międzyczasie napisałam do niej część pierwszą. I dopiero wtedy cała historia nabrała głębszego wyrazu. Bardzo zależy mi na zwróceniu uwagi na dręczące nas problemy i niuanse, które wpływają na nasze życie. Stąd taki nacisk na odważne mówienie o tym, co boli. W końcu książka nie musi tylko sprawiać przyjemności, może również motywować do działania, pokazywać inne, dostępne opcje i wybory. 


Twoje najbliższe plany literacko - wydawnicze: 

Mam ich całkiem sporo… 

Wymyśliłam sobie z moim nowym wydawcą, że stworzę serię zatytułowaną Oczami kobiet. Będą to trzy historie przedstawione z punktu widzenia kobiet z różnych środowisk, o odmiennym podejściu do życia, celach i stopie życiowej. 

Potem napiszę thriller, a później thriller psychologiczny. Prawdopodobnie coś tam jeszcze przyjdzie mi do głowy pomiędzy nimi, żeby nie było tylko tak mrocznie 😉, ale o emocjach zapewniam już teraz. 


Coś od siebie dla czytelników: 


Kochani, posłużę się cytatem z powieści, która niezłomnie robi na Was silne wrażenie: 

„– Szanowni państwo – zaczęłam świadoma, że kilkanaście par oczu wpatruje się we mnie, czekając na kolejną wskazówkę. – Życie jest jak kielich, z którego każdy ma prawo czerpać tyle, ile podpowiada mu jego pragnienie. Jeśli czujecie państwo ogromną potrzebę życia, będziecie je zachłannie poznawać. Jeśli nie macie odwagi, a dodatkowo doznawaliście przykrości, bólu i cierpienia, wasze kielichy będą wciąż pełne. Należy cieszyć się życiem, choć czasem nie jest nam do śmiechu. Ale mamy je tylko jedno! Nie warto pogrążać się w rozpaczy, oddawać wspomnieniom i rezygnować z życia. Ono zostało nam dane, by się nim cieszyć. Każdego dnia powinniśmy pić je małymi łyczkami, bo może tylko takie są nam dane, albo zachłannie, czerpać głęboko i odważnie. To zależy od państwa…” 




Komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawa opisanej na kartach powieści historii. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na książkę z utęsknieniem, jak zresztą na każdą wychodzącą spod pióra Ani.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję bardzo ciekawie zapowiadającego się patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie nie wejdę widzę ta pozycję, to chyba coś znaczy ... Biegnę poszukać w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...