niedziela, 23 lutego 2020

EKORODZINA - Magdalena Harnatkiewicz





Wydawnictwo dlaczemu 

Ilość stron: 40, oprawa twarda 

Ilustracje: Marta Zawierucha 

Nowość wydawnicza 




Aktualny temat, jaki podjęła w swej pozycji autorka, sugestywnie poprowadzona historia, w której narrator zwraca się do małego Czytelnika wprost, określając go Skarbem oraz piękno świata, to elementy składowe tej wyjątkowej książki. Jestem zdania, iż wokół samej pozycji i jej tematyki należałoby skupić się i pochylić na znacznie dłużej, wszystkim nam bowiem powinno zależeć na naszej planecie, dbaniu o jej środowisko, otaczającą nas naturę. Zmiany klimatyczne dokonują się w zastraszającym tempie i autorka tej książki wykorzystała ów ważny temat do uświadomienia małego Czytelnika, czym one są i na czym konkretnie polegają. 



Ale, metaforyczny wymiar całej opowieści dotyka również kwestii nas - ludzi. Autorka bardzo zręcznie nakreśliła odniesienia zmiany zachodzące na Ziemi do naszego organizmu, przyrównując podział pór roku do życia (wiekowości) ludzi. Całą przygodę rozpoczynamy od zaczątków powstania planet i pojawienia się życia na Ziemi - od jej różnorodności i osobliwości. Autorka snuje przepiękną, sugestywną opowieść o uczuciu Słońca i Księżyca, o tym, jakie zmiany zachodzą na naszej planecie, czym może skutkować niedbałość o środowisko naturalne. Jak też ważne są niezwykłości w kosmosie i Ziemi, i jaki mają wpływ na naszą egzystencję. 

Odpowiada też na wiele pytań, które sobie stawia. Jak istotna jest świadomość "eko". A przesłanie ma skłonić do głębszych refleksji i zmiany nastawienia do tego, by zacząć uświadamiać sobie, co będzie, jeśli nasza planeta zachoruje. 



Znakomita opowieść do szerszych rozmów z dziećmi, do drążenia tematu i tak naprawdę oswajania się z nim. Wierzę, że posłuży ta książka wielu nauczycielom, wychowawcom, rodzicom do dyskusji na temat zagrożeń naszego życia, a im młodszy odbiorca tej treści, tym większa mądrość i świadomość odbiorcy, która zaprocentuje na dalsze lata. Piękna i mądra książka, której uroku dodają ilustracje Marty Zawieruchy, a na cierpliwych i wytrwałych Czytelników czeka niespodzianka, w postaci kolorowanek na końcu książki. 


Zatem, jeśli jesteście gotowi na kosmiczną przygodę i klimatyczną, ciepłą opowieść, na pytania, odpowiedzi, na wszystko, co w naszym życiu ważne, to sięgajcie po książkę! Pozycja obowiązkowa, dla wszystkich! Polecam!








czwartek, 20 lutego 2020

Obok słowa i Dom sierot - Irena Sidonia Rup







Mini wersje książek Ireny Sidoni Rup, to propozycje zarówno dla tych, którzy gustują w krótkich, ale konkretnych i wartościowych pozycjach oraz chętnie zabierają książki ze sobą, a te, gwarantuję, zmieszczą się nawet w tylnej kieszeni spodni. Obydwie godne polecenia i uwagi, bo autorka prezentuje zarówno prozę, zamkniętą w krótkich opowiadaniach, jak i poezji. Przy jednej z nich czuję pewien niedosyt, bo jestem spragniona dalszej części losów małej dziewczynki, która trafia do domu dla sierot tuż po wojnie. Jednak... może czasami nie warto ruszać przeszłości zbyt dosłownie? 


Dom sierot to właśnie mini opowieść w kilku lapidarnych rozdziałach, ale napisane tak sugestywnie i wyraziście, że stajemy się bliscy pojawiającym się postaciom. Kilkuletnia Zuzanna (Żydówka) trafia do jednego z polskich sierocińców, tuż po wojnie. To właśnie perspektywa dziecka pozwala nam poznać obraz takich miejsc. Odczuwalnej niemal na skórze biedy, panujących wokół chorób, tęsknoty, nadziei na to, że jednak los uśmiechnie się do tych niczemu winnych istot. To także obraz relacji między dziećmi, oczekiwania na dobro. Przyznaję, że czytałam tę opowieść z wielką przyjemnością i zaciekawieniem, które wynikało przede wszystkim z niezwykle intrygującego stylu, nietypowego, naładowanego mnóstwem emocji. Bardzo sugestywne wątki wplecione w afektywną tematykę, jaką podjęła autorka. I chciałoby się powiedzieć, że chce się więcej, bo czuję czytelniczy niedosyt. 



Obok słowa to mini tomik z poezją wnikliwych emocji i refleksji. Wiele w tej liryce bólu i tęsknoty, sentymentalnych obrazów przeszłości, ale nade wszystko mnóstwo tu wierszy niczym hołdy dla tych, którzy cierpieli w wojnie, a ich dusze nieustannie błąkają się wśród żywych. Lapidarna poetyka staje się pomnikiem dla Żydów zgładzonych w obozach: "Tańczą piękni Żydzi/ w starej synagodze/ frędzle cicit fruwają/ jak barwne motyle/ nawet srebrny księżyc/ zatrzymał się w drodze/ by wydłużyć radosne/ szabatowe chwile/ Był mrok Auschwitz/ Holokaust, lata beznadziei/ Lecz Adonaj postawił/ radość ich na drodze/ Już księżyc się schował/ już za oknem dnieje/ Tańczą piękni Żydzi/ w starej synagodze...", dla walczących o wolny kraj, w powstaniu warszawskim, dla matek chowających pomordowanych synów. Piękna, sugestywna poezja, która kroczy różnorodnymi ścieżkami życia, buduje więź z Odbiorcą przeżywanym przez podmiot liryczny bólem po stracie dziecka, ale i dostrzeganie piękna natury i upatrywanie w niej osobistych nadziei. Bardzo często wracam do wiersza bez tytułu, który rozpoczyna się tak: "Jesień życia ma jasne kolory/ czapkę z daszkiem i buty zadbane/ nieraz sobie popłacze wieczorem/ lecz zapomni o wszystkim nad ranem/ Chociaż czasem się niebo rozłzawi/ trochę zimno się zrobi po kątach/ świt słoneczny to wszystko naprawi/ wiatr znów smutki sercowe posprząta." Tomik jest zgrabnie wydany, a szyku dodają mu bardzo ciekawe ilustracje Magdaleny Ćwiertni. 



I chociaż pozycje te zostały wydane jako kolekcjonerskie, jeśli będziecie mieli okazję po nie sięgnąć, zapewniam Was, że warto. Coś innego, interesującego. Polecam! 


środa, 19 lutego 2020

Alek i Pan Parasol - Agnieszka Lis







Wydawnictwo EZOP 

Ilość stron: 55, oprawa twarda 

Ilustracje: Patrycja Posyłajka 



Odkąd książka miała swoją oficjalną premierę, wiedziałam, że muszę zapoznać się z jej treścią. Znam autorkę i jej twórczość, stąd mój apetyt czytelniczy rośnie w miarę "konsumowania". Cztery piękne, wzruszające opowiadania o sześcioletnim Alku i jego nietypowym przyjacielu. Każdy z nas ma jakiegoś swojego przyjaciela, jedni misia, drudzy pasa albo kota, a Alek swojego znalazł opartego o śmietnik. Porzucony zwykły parasol stał się kompanem w codziennych wojażach oraz poznawaniu świata. I ktoś może pomyśleć, że to taki najzwyczajniejszy parasol. Wcale, że nie, bo to magiczny parasol, który potrafi porozumiewać się z chłopcem na swój parasolowy sposób. I ten zwykły przedmiot stał się Panem Parasolem, cudownym przyjacielem, który pięknie śpiewa, umiejętnie słucha, ale też interesująco opowiada. 



Wraz z Alkiem poznajemy rzeczywistość z dwóch perspektyw - ludzkiej i parasolowej. Emocje, jakie towarzyszą bohaterom dają się odczuć czytelnikowi, bo autorka umiejętnie wprowadza nas w ten bardzo nietypowy świat. Dobry humor, rezolutność i oczywiście celna spostrzegawczość Alka, to tylko krok do przeżywania przez chłopca niezapomnianych przygód, który w każdej trudnej chwili może liczyć na pomoc i mądre rady dziadka, smakowite przysmaki babci, miłość rodziców. Wesołe ciasteczko, maglofon, taniec w deszczu, czy super wypasiony warsztat pana Zenka i wyścig rowerowy, to niecodzienne wojaże, w jakich razem a Alkiem i Panem Parasolem bierzemy udział. 






Każda opowieść jest na swój sposób wyjątkowa, niepowtarzalna i bardzo klimatyczna. Nie zabrakło akcentu muzycznego i takiej swoistości, bo przecież nie co dzień przyjacielem staje się stary, sfatygowany parasol. W bajkach wszystko jest możliwe. Wystarczy szczypta magii i wyobraźnia. Autorka nakreśliła te opowieści z dużą dozą empatii i wrażliwości. Cudowne! Polubiłam bohaterów od samego początku! Dzięki tym opowieściom, dzieci mają możliwość spojrzenia na przedmioty martwe z zupełnie innej strony, dostrzec ich przydatność nawet po naprawie, że świat nie składa się tylko z elektronicznych ekraników, a czas można spędzać nawet w deszczu i może on także dostarczać wiele radości. Ciepłe, sympatyczne, wzruszające, szybko wpadające do serc! A bardzo klimatyczne ilustracje Patrycji Posyłajki dodają im tylko uroku! Polecam!





piątek, 14 lutego 2020

[Patronat medialny] Geometria uczuć - Bogusława Chwierut






Wydawnictwo Autorskie Magdaleny Kapuścińskiej 

Ilość stron: 224 

Premiera: 14 lutego 




Zaskoczyła mnie ta książka od pierwszego momentu. Kreacją bohaterów, wyjątkowo sugestywnym stylem i językiem oraz wykreowanymi losami głównej bohaterki, Alicji. Bardzo odważnymi, powiedziałabym nawet elektryzującymi. Rzadko, a nawet wcale nie sięgam po tego typu opowieści, ale ta ewidentnie przyciągnęła moją uwagę. Z każdym kolejnym rozdziałem wręcz moje zaskoczenie narastało, a wraz z nim piętrzyły się pytania o postępowanie Alicji. Historia bowiem łączy nie tylko aspekty głębokich refleksji bohaterki, ale też coraz częstszy model współczesnych związków, ukrywanych pod maskami szczęśliwości. Pośrednio, śmiało mogę to powiedzieć, autorka odkrywa pragnienia kobiet, poszukiwania bratnich dusz. Bo przecież miłość to nie tylko bliskość fizyczna. To nie tylko subtelny erotyk, ale powieść, w której przede wszystkim buzują autentyczne emocje, a Alicja daje się ponieść chwili. 



Bohaterka tej opowieści to mężatka. Kobieta dojrzała, świadoma swej sensualności. Jednak czegoś jej w związku brakuje. Ma kochanka, który otwiera przed nią drzwi głębokich przeżyć erotycznych. Mało tego, pewna propozycja na pierwszy rzut oka zdaje się kontrowersyjną, ale Alicja jako silna osobowość nie czuje oporów by dać się porwać czemuś zupełnie innemu. Ciekawość czy chęć zanurzenia się w wir przygody? Właściwie w pewnym momencie zadajemy sobie pytanie, czym w ogóle dla Alicji jest zdrada i związek na boku? 


Geometria uczuć nie tylko intryguje, zaskakuje, ale nade wszystko odsłania intymność kobiecej duszy. Subtelnie, delikatnie, z pewną drapieżności. Wielopłaszczyznowość fabuły pozwala nam na podążanie z bohaterką śladami głębokich emocji, refleksji. Pobudza nie tylko nasze zmysły, ale stawia też pytania. Polecam!



wtorek, 11 lutego 2020

Zimowy wiatr na twojej twarzy - Carla Montero





Wydawnictwo Rebis 

Ilość stron: 688 



Jako wielbiąca powieści obyczajowe osadzone w określonym okresie historycznym, mogę śmiało powiedzieć, że książka jest niesamowicie pieczołowicie napisaną opowieścią, z ogromnym epickim rozmachem. I, o ile ta strona przylgnęła do mnie od samego początku i poczułam jej rytm w samym środku serca, o tyle z drugiej strony miałam z nią nie lada problem. Widać ogrom pracy autorki, jej skrupulatność, wysoką erudycję, jednak wielość postaci, wątków zdecydowanie mnie przytłaczał. Drugim minusem jest objętość książki, której nie można było trzymać w rękach. Jest opasłym, ciężkim tomiskiem. Nie wiem, czy lepszym wyjściem nie byłoby po prostu wydanie jej w chociażby dwóch osobnych częściach. Sama wielowątkowa historia, nakreślona z wielu płaszczyzn narracyjnych staje się perypetiami hiszpańskiej rodziny na tle wojennej zawieruchy. 



W pierwszej kolejności otrzymujemy historię pewnej hiszpańskiej rodziny. Tragedia francuskich lotników stała się przepustką dla Guillana do lepszego życia. Hrabina polskiego pochodzenia w ramach podziękowań za znalezienie zwłok jej męża i odzyskanie kosztowności zrabowanych już z ciała zmarłego męża, umożliwia chłopakowi zamieszkanie u niej w willi we Francji, edukację na najwyższym poziomie oraz życie w przepychu. Tam rozpoczyna się nowy rozdział w życiu Guillena, który dopiero dorastając uświadamia sobie miłość do przybranej siostry Leny. Rozpoczyna się rewolucja - wojna domowa Hiszpanii. Po dwóch stronach barykady spotyka się rodzina Leny i Guillana. Udręczeni głodem i biedą mieszkańcy Hiszpanii walczą o ideały i górnolotne obietnice. Kiedy rewolucja dobiega końca wybucha druga wojna światowa. 



Powiem Wam, że miłość tych dwojga trzymała ich przy życiu do samego końca. Niewątpliwym jak dla mnie zadziwieniem jest fakt, iż autorka pokusiła się o tak szczegółowy opis nieustannych ścieżek, wojennych szlaków swoim bohaterom, których los wiódł od Asturii po Warszawę z okresu okupacji, walkę w polskim ruchu oporu i z rozmachem przeprowadzoną ucieczkę z pociągu do Auschwitz. Te drobiazgi z historii, które uchwyciła Montero pozwalają spojrzeć na pewne wątki z nieco innej perspektywy. Tutaj każda napotkana postać ma z rozmachem nakreślony życiorys. I tu jest właśnie ten minus, o którym pisałam na początku. Mnogość wątków i bohaterów mnie osobiście nieco drażniła. 



Co z kolei nie ujmuje jej wyjątkowości. Prosty, aczkolwiek sugestywny, epicki język opowieści sprawia, że czyta się ją dosyć szybko. Tu praktycznie akcja w ogóle nie zwalnia, nabiera przy każdym wątku odpowiedniego tempa. Nawet wojna i jej tragizm ukazane są niezwykle autentycznie. Autorka wpuszcza swoich bohaterów w sam środek jej dramatu. Pośrednio powieść zmusza nas do głębszych refleksji i postawienia egzystencjalnych pytań, o stopień naszych, ludzkich poświęceń oraz siłę uczuć i emocji. Warto!