sobota, 21 października 2017

„Metalowa Dolna” Bruno Kadyna. Abstrakcja ukrywająca ludzkie uczucia...




Wydawnictwo: Filologos 

Ilość stron: 97

Rok wydania: 2015



W dwudziestu dwóch treningach można zawrzeć tragedię, cierpienie, radości i smutki oraz wewnętrzne rozterki bohatera, który żyje w swoim zamkniętym, trochę odizolowanym świecie, w pewnym momencie nie odróżniając abstrakcji od realnej rzeczywistości. Miałam wrażenie, że Tomasz zagubił się w tym swoim świecie. Ale nic dziwnego, nawet taki twardziel jak on też ma przecież uczucia, tylko rzadko je ujawnia.


Myślę, że ten wątek abstrakcyjnego Zgniatacza, który pojawi się jako wytwór jego wyobraźni porusza też ważną kwestię ukrywanych pod płaszczykiem maczo, męskich uczuć i emocji. I teraz chciałabym przejść do sedna. Tomasz ma piękną żonę Kasię, która ma raka. Jego pasja to ćwiczenia na siłowni. Jest sprawny fizycznie, ma niezadowalającą go pracę i bardzo nietypowe, jak na faceta zainteresowanie – chciałby pracować jako projektant biżuterii i tworzyć ją własnoręcznie. Tymczasem pracuje jako handlowiec. Już w trakcie choroby żony ukrywa się w siłowni i daje upust swoim emocjom właśnie przez fizyczny wysiłek. 


Autor pokazał na pozór typowy obraz związku dwojga ludzi. Ona jest chora, on powinien ją nieustannie wspierać. I tak jest, ale nikt tak naprawdę nie zapyta się o jego uczucia i szalejące afekty. Pozorna maska silnego faceta, któremu łatwiej powinno przychodzić zmaganie się z chorobą żony, a potem z jej utratą. Czy tak rzeczywiście powinno być? Czy to zawsze mężczyzna jest tym, który dba o podporę psychiczną, kiedy przychodzi taki wielki kryzys i próba? Czy ktoś w ogóle pyta te drugie osoby w chorobie współmałżonka, o ich samopoczucie, kondycję psychiczną?

I wreszcie, kiedy ma sam problemy ze sobą, kiedy jego mózg generuje fantazję w postaci małego stworka nie z tej ziemi, nie widzi w tym żadnego problemu. Bliscy w tych momentach są jedynymi, którzy mają wpływ na to, co w świecie takich osób jest w ściśle określonym porządku.


Autor tej bardzo wymownej opowieści zwraca uwagę na ważny aspekt, dając tym samym pretekst do szerszej dyskusji. Nie często też w książkach narratorem i głosem samego bohatera jest mężczyzna, nie często ujawnia się jego stany psychiczne, nie buduje męskiego napięcia emocjonalnego, bo mężczyźni rzadko mówią o sobie, wolą się ukrywać pod maskami silnego maczo, grać rolę tego, który wszystko ma pod jak najlepszą kontrolą, tymczasem życie pokazuje, że wcale tak nie musi być.


„Metalowa Dolna” Bruna Kadyny to dla mnie zupełna nowość i zaskoczenie. Prosty język, w którym nie brak przytupu, takiego klaśnięcia ręką, żeby Tomek się przebudził, miejscami potoczność nadają jej większej autentyczności i pozwalają na lepsze wczucie się w sytuację bohatera. Dynamiczna akcja oraz wiarygodność problemów skłaniają nas do głębszych refleksji i zastanowienia się, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. Autor przełamuje tutaj mocny stereotyp, jakoby mężczyźni inaczej współodczuwali chorobę i tragedię współmałżonka, czy też byli bardziej odporni na emocje, tymczasem ten zupełnie niesztampowy obrazek wymieszany z fikcją daje wyraźnie do zrozumienia, że człowiek może zgrywać wielkiego twardziela, ale w środku jest kruchy jak porcelana i najzupełniej ma prawo sobie nie radzić z kłębiącymi się afektami, jakie los zrzucił mu na karb. Wszystko przemyślane w jak najlepszym guście.


Polecam!



Za możliwość przeczytania dziękuję autorowi





1 komentarz: