O cyklu "Małe tęsknoty" Anety Krasińskiej

O czym Ty człowieku opowiadasz...

Trzeci cykl literacko - kulturalny. Opowiedz, jakim jesteś czytelnikiem i wygraj :)







Kochani!

Nastał nostalgiczny czas, wypierany często przez słotę za oknem, dlatego też aby Wam go umilić, mam dla Was propozycję. Rozpoczynamy trzeci cykl literacko – kulturalny. Miałam zrobić już to we wrześniu, ale jakoś w ogóle nie miałam nastroju. Trzecia część cyklu będzie dotyczyła tego, czego szukacie w literaturze.


Tak, były hasła promujące czytelnictwo, były najczęściej popełniane grzechy językowe, teraz przyszedł czas na coś przyjemniejszego. Opowiedzcie mi, jakimi jesteście czytelnikami. Czego szukacie w literaturze, książkach? Jak zmieniały się Wasze gusty czytelnicze? Czy jesteście im wierni? Każdy z nas jest inny i co innego czyta. Niekoniecznie mam na myśli tylko prozę. Może są wśród Was osoby, które kompletnie mnie zaskoczą? Chciałabym znać Wasze historie czytelnicze. Jakimi jesteście czytelnikami? Wybrednymi, czy raczej nie gardzicie żadnym gatunkiem?

Opowiedzcie mi o tym.



Na ten temat wypowiadacie się w komentarzach pod tym postem do 04 marca 2018 r. do godz. 23:59

Interpretacja tematu dowolna.



Zwycięży najciekawsza odpowiedź. Jeśli będzie ich dużo i będę miała problem z wyłonieniem jednej osoby, poproszę jak zawsze moich niezależnych znajomych, na których nigdy się nie zawiodłam, mogłam liczyć na ich zdanie i opinię. Oczywiście odbędzie się to na zasadzie przyznawania punktów. Czymś będę musiała się podeprzeć, ale i tak, mam nadzieję, że zdecyduje tylko i wyłącznie moje zdanie. 


Udostępnijcie post konkursowy u siebie. Będzie mi miło, jeśli polubicie mój profil faceboowy, jeśli jeszcze nie lubicie.


Nagrodą są gadżety widoczne na zdjęciu poniżej, których sponsorami są: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro (torba bawełniana i zakładki), Anna Sakowicz (książka "Żółta tabletka plus" z dedykacją) oraz ja (dowolnie wybrane dwa kolory zakładek i kartka z pozdrowieniami z Borów Tucholskich). Nagrodę wyślę również ja.





Powodzenia!


Komentarze

  1. Czytam zaledwie dwa lata. Mój gust niewiele się zmienił. Jednak pamiętam (czego się nie wstydzę), że swoją "karierę" literacką zaczynałam od takich serii jak "Zmierzch" Stephenie Meyer czy "Niezgodna" Veronicii Roth. Jako 14-latka te książki były dla mnie naprawdę świetne i przez nie chciałam sięgać po kolejne. Można powiedzieć wiele o tych seriach, jak są źle napisane, jak mają nudnych bohaterów, jak beznadziejnie jest skonstruowany świat, ale to one sprawiły, że wiele młodych ludzi zaczęło sięgać po literaturę. Przecież jako małoletni nie zaczniemy czytać wielkiej literatury z przekazem, którego i tak nie zrozumiemy? Chcemy w tym szukać rozrywki. Upodabniamy się do bohaterów, którzy są zbliżeni do nas wiekiem. Przeżywamy ich historię, uczymy się zachowań w trudnych sytuacjach.
    Po tych dwóch latach niewiele się zmieniło. Minęło mi zafascynowanie wampirami, wilkołakami i innymi fantastycznymi postaciami, ale staram się sięgać po fantastykę w innej formie, ostatnio zaczęłam czytać "Droga królów" Brandon Sanderson. New adult, czasem young adult również są bardzo mile widziane na mojej biblioteczce. A ostatnio na niej znalazło się "Małe życie", więc moje serce krwawi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbieram się do napisania odpowiedzi odkąd pojawił się ten post i ciągle jakoś schodzi. Ale w końcu sie uzewnętrznię, bo Żółta tabletka mnie ciągnie 
    Sztukę czytania opanowałam w wieku 4 lat, dzięki mamci .Zazdrościłam Jej że ona tak sobie siedzi i czyta grubą książkę :) Najpierw to była seria książeczek "Poczytaj mi mamo" i te mniejsze z serii "Z wiewiórką" . Ta którą najbardziej zapamiętałam to był "Guzik" Autora nie pamiętam.
    I pamiętam jak dziś kiedy mnie mama zapisała do biblioteki .Chodziłyśmy tam często ale kartę mogłam mieć swoja dopiero po ukończeniu 4 lat. Byłam taka dumnaaaaa :) Pracowała tam Pani Ela notabene niedawno przeszła na emeryturę, w międzyczasie siedziba biblioteki zmieniała się kilkukrotnie ale ja do dziś wierna czytelniczka. I tak jak pamiętam Panią Elę była wielka gruba z niesamowicie przyjaznym uśmiechem i cudownym głosem. Nie sposób było jej nie lubić,chociaż na początku się jej bałam tzn jej postury chyba  Potem dzięki Niej mogłam wcześniej, niż mając lat 15 korzystać z biblioteki dla dorosłych za ścianą .Książkę nagrodę w jakimś konkursie organizowanym w bibliotece w mam do dziś :)
    Nie czytałam wierszy, wierszyków, rymowanek .Nie lubiłam tego. I chyba moje dzieci z mlekiem matki wyssały , bo tez wiersze to dla nich była katorga.
    I tak jak pamiętam te książeczki z dzieciństwa to był "Taps", "Majka z siwego brzegu", "Dzieci z Bullerbyn" ,Jadwiga Korczakowska z "Bułeczką " na czele , Buczkówna z niezapomnianym „Piotrusiem pierwszakiem” na czele, Korczak z "Kajtusiem czarodziejem". Były też w tamtym czasie tzw. wypisy dla dzieci ,to takie dodatkowe książki dla klas 1-3,4-6 i gdzieś ktoś z rodziny mi to podrzucił zanim zaczęłam szkolę i tamte opowiadania mnie pożarły wręcz.
    Potem był etap baśni wszystkie chyba jakie były w bibliotece przeczytałam. A wakacje spędzałam u babci, gdzie mieszkała wiekowo podobnie do mnie siostra cioteczna i ona miała jedną jedyną książkę "Śpiewająca lipka" Boże jak ja jej zazdrościłam tej książki, ona była przeze mnie sczytana wzdłuż i wszerz.
    Potem był u mnie długo etap fantastyki, sf i to był najpierw Bohdan Petecki .Potem odkryłam serie Iskier Fantastyka-Przygoda i tez wszystko co znalazłam w bibliotece pożerałam .Seria Iskier również "Kroki w nieznane" i to były zbiory opowiadań bardzo wciągające. Jeszcze była jakaś seria ale nie mam pod reką żeby sprawdzić, takie niewymiarowe, długie, chude książeczki ,tez je bardzo lubiłam.
    Następnie okres literatury młodzieżowej Siesicka, Ożogowska , Jurgielewiczowi, Nienacki, Niziurski chyba mój faworyt i masa literatury młodzieżowej nigdy potem nie wznawianej. Dużo jeszcze mi zostało takich książek na byle jakim papierze z ledwo widocznym druczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z literatury pięknej nigdy wieszcza Sienkiewicza nie poznałam bo tylko "Quo Vadis " przeczytałam. I to też tylko dlatego sięgnęłam po nią, bo moja siostra prawie dwa lata młodsza ode mnie, która nie lubiła czytać połknęła to w 6 klasie i przez kilka dni o niczym innym nie gadała :) No wstyd i hańba żebym i ja nie przeczytała. Wymęczyłam początek, a potem juz poszło. Ale po żadne Ognie Miecze Potopy nie sięgnęłam.
    Ale lubiłam Reymonta, Orzeszkowa, Żeromskiego.
    Najbardziej wstrząsające dla mnie lektury z czasów szkolnych to "Janko muzykant" i "Medaliony" .I o ile Janka jakoś w sobie przetrawiłam to Medaliony na bardzoooo długo we mnie zostały, miałam moment kiedy koleżanka natchnęła mnie na literaturę o Japonii i czytałam równie drastyczną książkę, ale nijak tytułu nie mogę sobie przypomnieć o zrzuceniu bomb atomowych ,to jednak Nałkowska bardziej mną wstrząsnęła.Byłam o włos od depresji, pamiętam jak dziś.
    Kochałam Centkiewiczów i dzięki nim odkryłam inne przygodowo podróżnicze książki.
    Książką która kochałam był "Pokój na poddaszu" czytałam płakałam i znowu czytałam :)
    I w latach szkolnych przeczytałam z domowej półki "Krystynę córkę Lavransa" i ta daleka północ we mnie została do dziś. Była wtedy seria dzieł pisarzy skandynawskich przeczytałam wszystko co obie biblioteki posiadały, na tę okoliczność zapisałam się do biblioteki wojewódzkiej, bo tam mieli większy wybór .Naturalnie całą Sigrid Undset przeczytałam i mam wszystko co w kraju zostało wydane.
    I tak do dziś poznaję Hamsuna,Wassmo, ,cudowna sagę Eli Cherezinskiej, Anne Karin Elstad,Anne Ragde,Guillou Jan.
    I gdzieś kiedyś jako nastolatka dorwałam Archera jakąś powieść ,połknęłam ją i czekałam na kolejne. I tak do dziś Archer jest mi bardzo bliski i dobrze, że pisze ,że wydaje sie jego książki po polsku. Zaraziłam nim moją córę :) I to ona pilnuje żeby każda kolejna pozycja w twardej okładce zagościła na naszej pólce.
    To czego oprócz poezji nie czytałam to kryminały, nie wiem jakoś nigdy mnie nie pociągnęły. .I nie czytuje już książek wojennych, o wojnie ,natomiast bardzo lubię czytać wspomnienia ,dzienniki ,biografie reportaże.
    I chyba gust się mi zmienił bo nie sięgam juz po sf .Współczesna literatura fantastyczna to nie to co w latach 70-80.Tez mi nie leży. Fantasy tez nie jest w kręgu moich zainteresowań i o ile moje dzieci Tolkienem zachwycone od 2 klasy szkoły podstawowej ja nigdy nie sięgnęłam po niego, to samo Harry Potter nie na mój gust literatura.
    Od 2-3 lat poznaję polskie autorki współczesne. Niektóre książki faktycznie zachwycają ale wiele jest takich których na miejscu wydawcy nie wydałabym. Są książki i jest Literatura jak ja to mówię.
    Książek typu Greya nie trawię, również tchillerów nie czytuję.
    Żółtej tabletki plus nie czytałam aczkolwiek wszystkie inne Ani książki tak i tu mogę powiedzieć że jest do czego wracać : :) Nie wszystko tu ujęłam ale chyba najważniejsze .Mogę się pochwalić tym ,że miłość do książek która wpoiła mi mamcia przekazałam swoim dzieciom,które też w wieku 4 lat czytały i czytaja do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam,że w 2 postach ale ograniczenia w znakach ,nie sadziłam,że się az tak rozpisałam.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szukam w nich zycia, opowiesci o zyciu,lubię literature kobieca, ktora jest lekka i przyjemna jak i trudne ksiązki np o ludziach,ktorzy są w spiaczkach.Kazda ksiazka wnosi cos do naszego zycia i serca

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty