sobota, 30 września 2017

„Wiesz co Basiu, ty lepiej sobie już mów te swoje wierszyki, tylko już nie śpiewaj”... O tym, jak mieszkanka niewielkiego miasteczka została pisarką. Relacja ze spotkania autorskiego z Barbarą Kosmowską w gostycyńskiej Bibliotece :)




Cieszy mnie, kiedy mam możliwość uczestniczyć w tak interesujących i inspirujących spotkaniach, gdzie pisarz nie stawia barier czytelnikowi, tylko daje mu do zrozumienia, że tak naprawdę bez niego praktycznie by nie istniał. 


Tak bez wątpienia swoje spotkanie zaakcentowała Basia Kosmowska, znana w Polsce i nie tylko pisarka, która nota bene pochodzi z niewielkiego Bytowa, można by rzec - zza miedzy, bo Kaszuby i Bory to tereny blisko ze sobą sąsiadujące. Pani Basia, jak zwykła o sobie mawiać, często podkreślała, że największe inspiracje przynosi jej życie.

Gostycyńska Biblioteka na spotkanie wybrała sobie miniony wtorek. Dla pierwszych dwudziestu pięciu uczestników czekała nagroda w postaci darmowego egzemplarza wybranej przez siebie książki. Cudowne i miłe zaskoczenie. Do mnie trafiła „Gorzko”


Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, że tak licznie na spotkanie przybyła młodzież, w różnym wieku i tak kreatywnie, aktywnie w nim uczestniczyła. Pytania mądre, przemyślane, wyważone sypały się im jak z przysłowiowego rękawa. Zadawali je odważnie, bez skrępowania. Obalili stereotyp, że młodzi ludzie nie czytają. Czytają i to dużo. A pani Basi... no cóż, słucha się z przyjemnością :)

Debiutowała w wieku czterdziestu lat. Życie dostarczało Jej najlepszych tematów do książek, które pisały się różnie – jedne szybciej, drugie dłużej. Jak zaznacza, nigdy nie lubi narzucanej z góry tematyki, czyli pisania na tzw. zlecenie, poza wyjątkowymi, sporadycznymi przypadkami.

 
Z wykształcenia jest doktorem filologii polskiej. Początkowo uczyła w jednej z bytowskich szkół, ale szybko przekonała się, że szkoła to jednak nie ta droga, którą powinna podążać rozwijając swoje zainteresowania i pasję do języka, słowa. Kiedy wygrała prestiżowy konkurs literacki „Dziennik polskiej Bridget Jones” za „Teren prywatny” umocniło Ją w przekonaniu, że to co robi, robi naprawdę dobrze, stąd prosta droga do dalszego pisania i wydawania kolejnych powieści.


Nie obyło się bez wspomnień Autorki. Z uśmiechem opowiadała o swoich córkach, babci, a nawet dzieciństwie - stąd cytat w tytule wypowiedziany przez tatę małej Basi, która najpierw marzyła o tym, by zostać piosenkarką. Spotkanie przebiegało w tak wyjątkowej atmosferze, że nawet się nie spostrzegliśmy, kiedy minęło półtorej godziny. 



Pani Basia ujęła mnie swoją szczerością, estymą, uśmiechem, zaraża pozytywnym podejściem do życia. Uśmiechnięta, bezpośrednia, pogodna. Cudowne spotkanie, będę długo wspomniała.






Wyniki konkursu z książką "Dziewcak. Dziewczyna z puszczy" Małgorzaty Urszuli Laski :)



Kochani!

Czas ogłosić wyniki konkursu z książką "Dziewcak. Dziewczyna z puszczy" Małgorzaty Urszuli Laski. Trochę to trwało, bo nie mogłyśmy się z Gosią zdecydować, ale wreszcie są. 

Dziękujemy wszystkim za kreatywny udział. Odpowiedzi nam się bardzo podobały i najchętniej obdarowałybyśmy wszystkich. Niemniej, jednak, nagrody otrzymują:


Egzemplarz papierowy z autografem autorki:

IdęCośWszamać




Dwa e-booki trafiają do:

Panna X oraz Karolina Marek




Serdecznie gratuluję! 

W wiadomości e-mail na adres stokrotka954@wp.pl czekam na Wasze adresy do wysyłki nagród przez 48 godz. Osoby, które wygrały e-booki proszę o adres inny niż gmail. Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Literackie Białe Pióro i to ono rozsyła nagrody :)


piątek, 29 września 2017

„Druga runda” Lissner Caren






Wydawnictwo: Harper Collins Publishers

Ilość stron: 352


Długo nie zawiodłam się na książce, przeważnie trafiam na same perełki, książki, które mnie w jakiś sposób porywają, odkrywają coś nowego, podpowiadają w życiowych dylematach. Tutaj jestem zaskoczona zupełnym brakiem emocji z mojej strony, nie było niczego, żadnego punktu zaczepienia, który by mnie w jakiś sposób ujął, porwał, oczarował. Kompletna pustka emocjonalna. Ale, śmiało mogę stwierdzić, że gdybyście mieli książkę wybierać po okładce, kierując się wizualizacją, na pewno byście po nią sięgnęli. Ja zresztą też. O czym zatem ta książka?


Fabuła skupia się na takim wewnętrznym roztkliwianiu się głównej bohaterki Gert, której los odebrał półtora roku temu, w wypadku samochodowym męża. Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ten wątek przewija się przez całą książkę. Ja rozumiem jej tragedię, pustkę, ogromną samotność, tęsknotę za ukochanym, ale... no właśnie. Nie wiem, ale mnie ta książka kompletnie nie porwała. Drażniły mnie przyjaciółki Gert, zachowanie Todda, takie nie do końca poważne, lakoniczne. Nie wiem nawet jak ująć dobrze swoje odczucia, żebyście mnie źle nie zrozumieli. 


Rozumiem, że zadaniem autorki było ukazanie tego przeżycia w jak najgłębszy sposób. Gert nie stroni od porównań Todda do zmarłego męża, ale te ich relacje uważam wręcz za sztuczne. Todd dużo wyjeżdża, na długie okresy czasu, Gert wyczekuje, dokonuje analiz, wewnętrznych rozpraw. Mnie to strasznie męczyło. I już długo tak bardzo nie męczyłam się czytając, jak teraz. Przytłaczały mnie rozterki Gert, która nie mając nawet trzydziestu lat zagłębiała się w swojej żałobie chyba do granic mojej wytrzymałości. Nawet tło społeczne nie ma bezpośredniego wpływu na jej życie, czy otoczenie.


„Druga runda” Lissner Caren to książka, która przyciąga wzrok klimatyczną okładką, ale mnie osobiście nie ujęła niczym, nie poruszyła, a wywoła jakieś trudne do zidentyfikowania emocje. Nie pozytywne, tylko stawiające pytania. Poddaję Waszej osobistej dyskusji, a czy po nią sięgnięcie, zależy od Was.

czwartek, 28 września 2017

[Audiobook] „Blisko chmur” Sylwia Trojanowska. Jak można odkrywać po kawałeczku samego siebie próbując zagłuszyć rozsądkiem głośno krzyczące serce...






StoryBox.pl

Czas trwania: 10 godz. 16 min.

Czyta: Joanna Domańska


Nad interpretacją w wykonaniu Pani Joanny nie będę się po raz kolejny rozprawiała, bo zdanie co do Jej ogromnego profesjonalizmu i zaangażowania podtrzymuję i będę o nim przypominała za każdym razem, kiedy audiobook w Jej wykonaniu wpadnie mi tylko w ręce. Polecam lektorkę wyróżniającą się pasją i w pełni fachowym podejściem do swojej pracy. Znakomity podział na role, a nawet dostosowywanie barwy głosu do każdej postaci, sympatyczny i przyjemny odbiór pozwalający w pełni odebrać przesłanie treści.


Sylwię Trojanowską odkryłam poniekąd przypadkiem. W mediach społecznościowych pełno świetnych recenzji Jej książek i kiedy tylko nadarzyła się okazja, by poznać Jej twórczość, skorzystałam. Spotkanie oczywiście, przez moje gapiostwo, rozpoczęłam od środka. Jednak muszę przyznać, że Sylwia pisze zrozumiale, nawiązując pośrednio do poprzedniej części i wielu rzeczy można się domyśleć o co chodzi. Mimo, iż jako głównych bohaterów wybrała dopiero co wkraczających w dorosłość młodych ludzi, śmiem twierdzić, że sytuacje i wydarzenia z ich życia znakomicie nadają się nie tylko na fabułę filmu, ale dało by się nimi obdzielić wielu dorosłych.

Autorka stawia swych młodych bohaterów przed wieloma dojmującymi sytuacjami, w których muszą dokonywać wyborów, nierzadko między rozsądkiem a iskrzącymi w sercu uczuciami. Sympatyczną Kaśkę los postanowił mocno doświadczyć. Mężczyzna, którego kochała bardzo ją zawiódł, dodatkowo jakby na przekór jej prośbom, nie daje o sobie wcale zapomnieć. Maks nie zdobył mojej sympatii od początku ani trochę. Trudno zaufać komuś, kto chyba tak do końca nie wie, czego chce od życia. Kaska jednak ma wspaniałą przyjaciółkę Zosię. I tu przewija się osobisty dramat dziewczyny. Niby skupiamy się na dylematach Kaśki, ale Zosia pod tyradą ojczyma doświadcza pośrednio przemocy. 




Bardzo zżyłam się z Kaśką. Chociaż między nami jest spora różnica wieku, kibicowałam jej wyjazdowi do Zakopanego, spotkaniom w Szkole Latania, utrzymaniem diety. To mądra i nadzwyczaj skromna dziewczyna. Ujęła mnie podejściem do życia, swej bardzo dojrzałej świadomości, twardego obstawania przy swoim. Potrafiła przeciwstawić się ciotce Maryli i pokazać, że jest asertywna, że wie co chce w życiu robić.


Autorka dokonała w swej opowieści zestawienia różnych kontrastów. Emocjonalnego, społecznego i poglądowego. Pod idealnie skrojoną fabułą przemyca wiele emocjonalnych i wzruszających momentów, znakomite dialogi oraz akcję, która momentami potrafi wywieść czytelnika w przysłowiowe pole, bo kiedy Kaśka wyjedzie do Zakopanego, zainteresuje się nią pewien Paweł i już myśli się, że coś zaiskrzy, ale serce Kaśki domaga się Maksa. 


„Blisko chmur” Sylwii Trojanowskiej to powieść sugestywna i wielowątkowa, po której w sercu zostanie mnóstwo refleksji. To nic, że bohaterami są młodzi, dopiero wkraczający w dorosłość ludzie, ale wiele w nich dojrzałości i śmiałości do czerpania z życia pełnymi garściami, jednak nie zawsze ono chce się nam dać złapać. Zaś książka w formie audio, zinterpretowana przez wspaniałą Joannę Domańską umili Wam jesienno – zimowe wieczory.

Polecam!


Za audiobooka dziękuję:




Zapowiedź patronatów medialnych pod skrzydłami Recenzji Agi :)



Kochani!

Jesień przekroczyła już nasze progi, dlatego warto nie tylko pomyśleć o sobie, ale przede wszystkim dzieci zaopatrzyć w ciekawe i mądre tytuły. Dzisiaj dwie odsłony moich najbliższych patronatów medialnych, które dodatkowo na okładkach wyposażyłam w kilka słów rekomendacji.




Pani Wanda słynie z tego, że umiejętnie łączy w swoich opowieściach wiele uczuć i emocji, czego nie zabraknie i w "Zainie" :)




To bez wątpienia mądra i ważna książka. Istotny głos o emigracji, nauce szacunku, tolerancji i akceptacji innej kultury, czy tradycji. Zaina to piękna, wrażliwa dziewczynka, która czasami estymą i mentalną mądrością przerasta nie tylko rówieśników, ale i dorosłych. Czytajcie z dziećmi i uczcie ich szacunku dla innych ludzi. Polecam!





Tutaj przyznam, że najnowsza pozycja Michała Matuszaka zaskoczyła mnie totalnie. Chociaż autor słynie ze swej niesztampowości, nie da o sobie długo zapomnieć. No i co ważne, do książek Michała nie da się przypisać jednej łatki.




„Bez wytchnienia” to zdecydowanie jazda bez trzymanki, która niejednego czytelnika zaskoczy pomysłem, odważnym głosem młodego pokolenia twórcy, który intryguje fabułą osadzoną w dalekiej przyszłości z nasilonym podziałem religijnym, konfliktem na tle nacjonalistycznym, społecznym i kulturowym. Matuszak zabawił się w wizjonera wodząc czytelnika za nos dynamiczną akcją, wyrazistymi bohaterami i chaosem w tle. Coś zupełnie innego, nowego. Uważam, że pozycja doskonale wpisuje się w nurt literackiego New Adults. Przekonajcie się sami. 

Polecam!



Książki są na etapie druku, więc lada moment będą dostępne w sprzedaży, a w dniu premiery ukażą się moje recenzje, które mam nadzieję tylko Was zachęcą do sięgnięcia po te tytuły :)

środa, 27 września 2017

„Uzależniona” Agata Duma. Poezja sensualna, odważnie pytająca, budująca więź...






Ridero

Ilość stron: 58




„Dziś wiem, że zawsze po każdym upadku
Nie można rozpaczać tylko wstać i dalej walczyć,
Dziś wiem, że trzeba posłuchać rozsądku,
Aby znaleźć w sobie siłę i nie przegrać ze słabościami.”

Trzecia część poetyckiej twórczości artystki należącej do młodego pokolenia wyróżnia się niezwykłą dojrzałością i wrażliwością, łączące w sobie nie tylko zręczność powiązanych ze sobą fraz, ale też emocjonalność, sugestywność wybudzającej się z serca perspektywy. Poetka ma już za sobą debiut (2014r.) i dzisiaj serwuje nam wiersze, które w swej prostocie dotykają bardzo dojrzałych tematów. Młoda poetka nie wstydzi się swoich uczuć i daje temu wyraz w wersach przemyślanych, odsłaniających wiele jej osobistych emocji, odczuć, przeżyć.


Cieszę się, że w swej czytelniczej przygodzie trafiam na twórców wyjątkowych, którzy za każdym razem pokazują mi coś nowego, uczą na nowo odkrywać siebie, budują ze mną osobliwe więzi, ale przede wszystkim odczytują w telegraficznym skrócie kłębiące się na samym dnie serca perspektywy pozwalające wysupłać nowe krajobrazy uczuć. Tak jest również w przypadku tomiku wierszy Agaty Dumy „Uzależniona”. Uważam go za bardzo osobiste, wręcz diarystyczne zapisy, tyle że pozbawione konkretnych dat, dlatego też jestem pewna, że wielu odbiorców, w różnym wieku będzie z pełną przekorą mogło się pod nimi podpisać.


Poetka dotyka wielu istotnych kwestii, uczuć towarzyszących nam przez całe życie, idących w parze z radością smutek, samotność, miłość, odrzucenie, strach, rutyna, codzienność. Duma ma odwagę stawiać odważne pytania, wzbudzać w nas poczucie winy, nie boi się pisać o tym, że kiedyś ktoś ją najzwyczajniej skrzywdził, że to bolało i teraz na nowo próbuje odzyskać wiarę w człowieka: „I już nigdy więcej nie chciałabym zawieść się,/ Nigdy więcej nie zaufam kłamcom, nigdy więcej,/ Nigdy więcej naprawdę teraz obiecuję...”. Przemawia z tych wierszy dojrzałość słowa, świadomość perspektywy upływającego czasu oraz tęsknota za dobrym, zwyczajnym człowiekiem, jego bliskością, miłością, szeptem. 




Doszukałam się pewnej zależności między tytułami poszczególnych wierszy. Jakby poetka wytyczyła sobie szlak, jakim chce przemierzyć dalsze swoje życie. Ponownie, Jestem, Wiedziała, Zastanawiam się, Podążam, Jest pierwsza w nocy, Odradzam się, to tylko niektóre i oczywiście moje odczucia. W każdym z nich poetka zawarła ogromną cząstkę siebie, swojego indywiduum, elementarnych wartości, jakimi się kieruje, co jest dla niej niezwykle ważne, czyli te wszystkie priorytety i drażliwości narastające przez ułamki sekund, jak mrugnięcie okiem. Bardzo ujęła mnie prostota tej poezji i jej charakter wyznania. Nie znajdziecie tu bowiem wierszy krótkich, symbolicznych, tu znajdziecie wręcz poematy i monologi duszy z sercem i rozsądkiem.


„Uzależniona” Agaty Dumy to poezja wielowymiarowa, obok której ciężko przejść obojętnie. Wiele w niej cierpienia, bólu, tęsknoty, samotności, potrzeby bycia z kimś: „Jestem już zmęczona tymi zawiedzionymi nadziejami,/ Ale nigdy nie umiałam kłamać twoim oczom,/ Nigdy nie chciałam nikogo zranić swoimi słowami...”. To poezja, w cząstkach której odnajdziemy własne portrety ciągle błądzących we mgle, zagubionych na szlakach życia dusz. 

Poetkę uważam za absolutnie wyrazisty głos młodego pokolenia, ale ten bardziej empatyczny, zrodzony z potrzeby dzielenia się z innymi dobrym słowem i jego mocą sprawczą. I gwarantuję, że czas, jaki spędzicie w towarzystwie tej niecodziennej poezji będzie miłym dodatkiem do niego dodatkiem.

Polecam!


Za egzemplarz dziękuję Autorce :)






Premiera powieści Natalie C. Anderson "Miasto świętych i złodziei"





Już dziś ukazała się debiutancka powieść Natalie C. Anderson "Miasto świętych i złodziei" 




Recenzenci są zgodni – to bardzo zręcznie zaplanowana, budująca napięcie historia. Szybkie tempo akcji osadzone w kontekście międzynarodowej tajemnicy. Jak pisze „New York Times”, „(…) to pełna zwrotów akcji i zaskakujących tajemnic powieść, której nie będziesz w stanie odłożyć, póki nie przeczytasz ostatniej strony”.


Aby czytelnik mógł sam się przekonać, że recenzenci mają rację, wydawnictwo Initium udostępnia bardzo obszerny fragment tej powieści. Zapraszamy do zapoznania się z tą wyjątkową książką, której akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście Kenii − Sangui. Tina, główna bohaterka, wraz z matką ucieka z Kongo, licząc na rozpoczęcie nowego, spokojnego życia. Matka szybko znajduje pracę w charakterze pokojówki w domu bardzo wpływowej rodziny, której głową jest Roland Greyhill, jeden z najbardziej szanowanych biznesmenów w mieście, z czasem ojciec przyrodniej siostry Tiny − Kiki. Pan Greyhill nie zdobył jednak fortuny w uczciwych przedsięwzięciach − z czasem Tina dowiaduje się, że swą potęgę zbudował na korupcji i przestępczym życiu. Dlatego też kiedy jej matka zostaje znaleziona martwa w jego gabinecie, dziewczyna nie ma wątpliwości, kto za tym stoi. 

Targana żądzą zemsty, spędza kolejne cztery lata na ulicach Sangui, pracując w charakterze złodziejki dla lokalnego gangu sierot i dzieci ulicy. To właśnie to zajęcie pozwala jej pewnego dnia wrócić do posiadłości Greyhillów. 

Czy uda się jej wcielić w życie długo wyczekiwaną zemstę? Przekraczając próg rezydencji, odzywają się stare rany, a wspomnienia dawnych przyjaźni wprawiają w ruch bieg niebezpiecznych zdarzeń. Czy chęć odkrycia niewiarygodnej prawdy o zabójstwie matki − i o jego powodach – pozwoli bohaterce przetrwać lawinę wydarzeń?


To pierwsza od sześciu lat książka dla młodzieży wybrana przez Barnes & Noble do programu Odkryj Wspaniałych Pisarzy. Ich odkryciem był m.in. John Green. Powieść ta została też dostrzeżona przez wytwórnię Universal Pictures, która kupiła już prawa do jej ekranizacji oraz otrzymała wiele wyróżnień.



FRAGMENT POWIEŚCI

JEDEN 
Jeśli zamierzasz zostać złodziejem, zacznij od przyswojenia zasady, że nie istniejesz. Mówię poważnie, musisz to dobrze opanować. Stać się mistrzem. Robal mnie tego nauczył. Jeśli będziesz istnieć, możesz wzbudzić zainteresowanie osoby, która zacznie się zastanawiać, kim jesteś. Będzie chciała wiedzieć, kto pozwala ci grasować w okolicy. Gdzie będziesz dziś spać. Czy będziesz dziś spać. Jeśli będziesz istnieć, nie dasz rady przemykać wśród ciał, ciepłych ramion i barków pachnących pracą i mydłem. Nie poświęcisz czasu na wybór swojego celu: grubej kobiety w różu i złocie. Nie wpadniesz na nią i nie dasz nogi z jej portfelem, tkwiącym już w twoich spodniach. Jeśli będziesz istnieć, nie prześlizgniesz się między prętami w oknie. Twoje kroki mogą zaskrzypieć na drewnianej podłodze. Twój pot może wydzielać zbyt intensywny zapach. Tobie może się to przytrafić. Mnie nie. Ponieważ ja jestem najlepszym złodziejem w mie- ście. Ja nie istnieję. Siedzę na drzewie mango wystarczająco długo, by zgnieść siedem komarów. Czuję, jak ciepła krew spływa mi między palcami. Bóg jeden wie, ile już mam ugryzień. Mrówki dobierają się do dolnej części moich pleców. A jednak Siostra Gladys, błogosławcie ją, nie zasypia. Przez szybę widzę ją – skąpaną w poświacie telewizora w pokoju wspólnym. Jej twarz jarzy się niebieskim blaskiem, a brzuch trzęsie ze śmiechu. Stopy oparła na taborecie, palce wyginają się pod różnymi kątami niczym rogi antylopy. Zastanawiam się, co ogląda, odpoczywając, gdy wszyscy uczniowie już śpią. Powtórki Bajera z Bel-Air? Churchill Raw? Co śmieszy zakonnice? Sprawdzam godzinę na telefonie i przez chwilę rozważam możliwość, by wrócić tu jutro i wynieść ten antyczny telewizor raz na zawsze. Czy ona nie powinna się w tym czasie modlić? Ósmy komar. Burczy mi w brzuchu. Naciskam na niego i dźwięk ustaje. W końcu głowa siostry opada. Czekam, aż rytm jej oddechu się ustabilizuje, a potem powoli opuszczam się po drugiej stronie muru otaczającego szkołę. 


Pies stróżujący materializuje się z ciemności i rusza w moją stronę. Podnoszę ręce. Brudas skacze na mnie i ślini mi twarz. 
– Cii… – uciszam jego skomlenie. Merdający ogon chłoszcze mnie po nogach, gdy idę w stronę umywalni na tyłach sali sypialnej. 
– Co tak długo? – pyta Kiki, otwierając skrzypiące okno. Wzdrygam się na ten dźwięk i rozglądam, chociaż wiem, że na uprzątniętym podwórzu jest tylko Brudas. Opiera się o moje udo i dyszy zadowolony, gdy głaszczę miękkie futro między jego uszami. Brudas i ja jesteśmy starymi kumplami. 
– Siostra Gladys buja się w Willu Smicie – mówię. Moja siostra prycha i podaje mi bielutką bułeczkę przez kraty w oknie, mające powstrzymywać złodziei, takich jak ja. Smakuje słodko, jak prosto ze sklepu. Daję kęs Brudasowi, który połyka całość za jednym zamachem, oblizuje się i skomle. 

– Wszystko w porządku? – pytam między gryzami. – Pingwiny nie biją cię zbyt mocno? Kręci głową. – Jak u ciebie? – Na moim dachu nie ma pingwinów. Nie latają. – Wiesz, co miałam na myśli, Tina. 
– W porządku – mówię. – Hej, przyniosłam ci coś. – Szperam w torbie i wyciągam paczkę ołówków numer 2, zawiniętych w celofan. Przeciskam ją przez kraty. 
– Tina… – Poczekaj, mam coś jeszcze. – Zanim zdąży zaprotestować, wyławiam zeszyt. Na okładce widnieje rysunek z uśmiechniętymi dziećmi oraz słowa „Czas do szkoły!”, zapisane ciemnymi, drukowanymi literami. Popycham rzeczy w jej stronę. Skupia wzrok na tatuażach pokrywających moje ramiona. 
– Dostanę przybory szkolne od zakonnic – zapewnia. – Nie musisz ich dla mnie kraść. 
– Dostaniesz ochłapy, których nikt nie chciał. Nie musisz przyjmować od nich jałmużny. Zasługujesz na coś lepszego. – Ale ty dajesz mi jałmużnę. – To co innego. Jesteśmy rodziną. Nie odpowiada. Zostawiam prezenty na parapecie i robię krok w tył. – Nie ma za co. – Tina – wyrywa się jej – nie możesz mieszkać na ulicy do końca życia. Zapinam torbę. – Nie mieszkam na ulicy. Mieszkam na dachu. Kiki robi tę minę, kiedy drga jej brew – wygląda wtedy jak mama. Za każdym razem, gdy tu przychodzę, dostrzegam w niej coraz większe podobieństwo do matki, co czasem boli, ale to i tak lepiej, że przypomina mamę niż jego. Jego ślady widać w jej jaśniejszej skórze i oczach, w delikatnych lokach. Wciąż można dostrzec, że jesteśmy siostrami; wolałabym jednak, żeby nie było widać od razu, że siostrami przyrodnimi. Oczywiście nigdy bym jej tak nie nazwała. Nienawidzę tego słowa. Przyrodnia siostra. Jakby była nią tylko w połowie. Ale nie da się ukryć, że tata Kiki, w przeciwieństwie do mojego, jest biały. Wymsknęło się jej kiedyś, że inne dziewczyny wołają na nią „Połówka”, pół czarna, pół biała. Zażądałam, żeby zdradziła mi ich imiona, ale odparła tylko: „One nie mają nic złego na myśli. Przezwisko mi nie przeszkadza, a poza tym nie możesz zacząć bić dzieci”. Ale czasami widzę, jak patrzy na moją ciemną skórę i porównuje ze swoją, i dobrze wiem, że zastanawia się, jakby to było być taką jak inni, zamiast „Połówką”, sierotą. Kiki ściska rozdzielające nas pręty, jakby mogła je wyrwać. Nie skończyła mówić. – Możesz zostać tu ze mną. Wiesz o tym. Siostra Eunice pozwoliłaby ci. Nie jesteś za stara. Wpuściła inną szesnastolatkę. Mają tu mnóstwo książek, pianino i… 

– Cii! – Przykładam palec do ust. – Nie tak głośno. Ogląda się przez ramię, lustrując ciemną umywalnię. Z oddali słyszę kaszel innej dziewczyny. – Mówię poważnie, Tina – szepce, odwracając się. – Mogłabyś dostać stypendium naukowe, jak ja. – Daj spokój, Kiki, przecież wiesz, że przysługuje tylko jedno na rodzinę. 

– Ale… – Dość – ucinam ostro. Zbyt ostro. Kiki kuli się lekko. – Hej – sięgam ręką przez kraty, by przygładzić pasma jej włosów, które wymsknęły się z warkoczy. – Dzię- ki za kolację. Muszę lecieć. Mam spotkanie z Boyboyem. – Nie idź jeszcze… – Przyciska twarz do metalowych prętów. – Bądź grzeczna, dobrze? Odrabiaj pracę domową. Nie daj się złapać pingwinom poza łóżkiem. – Przyjdziesz w następny piątek? – Jak zawsze. Delikatnie odpycham od siebie Brudasa i sprawdzam, czy torba ciasno przylega do pleców. Wchodzenie po murze, by się stąd wydostać, jest zawsze trudniejsze od wspinania się na drzewo, by tu wejść, a nie chcę zahaczyć o drut kolczasty ani odłamki szkła zatopione w betonie. Kiki wciąż mnie obserwuje. Zmuszam się do uśmiechu. Przez moment jej twarz jest nieruchoma, później łagodnieje. W końcu ona też się uśmiecha. Przez pół sekundy – istnieję. A potem znikam w mroku.




Wyniki konkursu patronackiego z książeczką "Wakacje u starożytnych" Joanny Baran :)



Kochani!

Dzisiaj przypada ostateczny termin, by ogłosić wyniki konkursu z książeczką Joanny Baran "Wakacje u starożytnych". Dziękuję wszystkim za kreatywny udział w konkursie. Tym razem laureatów wybierał wydawca. Nagrody wędrują do:





Serdecznie gratuluję!

Zwycięzcy mają 48 godz., by przesłać mi na adres e-mail: stokrotka954@wp.pl swoje adresy do wysyłki nagród, które rozsyła wydawca - sponsor. Osoby, które wygrały e-booki, proszę o inne adresy niż gmail. 


Gratuluję i pozdrawiam :)


W zakładce - konkursy - trwają jeszcze inne, w których macie możliwość wygrać równie ciekawe tytuły.

wtorek, 26 września 2017

„Klątwa Nawii” Pati Maczyńska





Wydawnictwo Psychoskok

Ilość stron: 166

Nowość wydawnicza




„Nawia to słowiańska kraina umarłych, a Nawie albo Nawki to złośliwe mieszkanki tej krainy. No wiesz, duchy zmarłych przedwcześnie kobiet. Zdarzało się, że porywały dzieci...”

Ciekawy i bardzo ostatnimi czasy modny temat podjęła autorka tej nietypowej pozycji. Coraz częściej słyszy się o powrocie do korzeni, do słowiańskich wierzeń czy mitów, tworząc w ten sposób nowy trend w literaturze. Nie szufladkowałabym tej książki określając ją mianem – tylko dla dzieci. To nie jest łatwy temat, zmierzyć się z legendami, czy wierzeniami etymologicznie przypisanym prasłowiańskim ludom. Trudną sztuką jest również wplecenie legend w fabułę opowieści, ściśle osadzając ją we współczesnym świecie, odbiegając również od typowych zapisów, by czytelnika zaintrygować od pierwszych wersów i skłonić do dalszej lektury.


Pati Maczyńska szczególnie upodobała sobie przypowieść o Nawii, której to jedna z mieszkanek postanowiła wcielić się w różne postaci, by podjąć próby porwania jednej z małych bohaterek. Czy Damroce uda się zwieść Orianę swoją klątwą i dopiąć zaplanowanej zemsty? 


„Klątwa Nawii” Pati Maczyńskiej to opowieść, która łączy w sobie magię, tajemniczość, rozpościerając przed czytelnikiem aurę prasłowiańskiej legendy i współczesną codzienność polskiej rodziny. Autorka zręcznie przemyca w niej pewne mądrości i pozytywne wartości, podsycając również ciekawość coraz to nowszymi przygodami tej zwykłej familii, która zabiera nas w przeróżne, mało znane miejsca. To sprawia, że chce się wyruszyć szlakiem tych urokliwych roztoczańskich zakątków. Kontrast idyllicznych krajobrazów ściera się ze światem mrocznej legendy. To powieść o tym, co w życiu najważniejsze. Rodzina, bliskość, możliwość przebywania razem. Książka dla tych, którzy lubią dynamiczne zwroty akcji, różnorodnych bohaterów i przygodę stawiającą swoich bohaterów przed pewnymi decyzjami.



Polecam!



Za egzemplarz dziękuję:






[Konkurs ambasadorski] Odpowiedz na anons z jednego opowiadania i wygraj "Mroczne Postscriptum" Karoliny Wiaczewskiej :)





Kochani!

Lubię dzielić się z Wami konkursami. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że książkom patronuję i mogę podzielić się kilkoma egzemplarzami :) Dzisiaj przyszedł czas na "Mroczne Postscriptum" Karoliny Wiaczewskiej. Pozycję objęłam patronatem ambasadorskim. Dzisiaj zadanie konkursowe będzie dosyć ciekawe, mam nadzieję ;)

Zapoznajcie się proszę z zasadami konkursowymi.





Zasady konkursu:

• Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród jest autorka - Karolina Wiaczewska 

• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski 


• Konkurs trwa od momentu opublikowania postu konkursowego do 15.10 b.r. do godz. 23:59 :) 


• Konkurs przeprowadzany jest na podstawie niniejszego Regulaminu 

• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki 


• Należy w komentarzu pod postem kreatywnie odpowiedzieć na pytanie zadane w poście konkursowym. Odpowiedzcie na treść anonsu z jednego opowiadania. Możecie użyć do tego celu maksymalnie 6 zdań. Interpretacja dowolna. 


* Udostępnijcie post konkursowy u siebie, zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)


• Wygrywa osoba, której odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu autorce. Uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić 

• Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu, zaś zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada 

• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych. Nagrody rozsyła autorka

• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin 

• Nagroda przedstawiona jest na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzą dwa egzemplarze papierowe książki "Mroczne Postscriptum" Karoliny Wiaczewskiej z autografem autorki 





• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną 

• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego 

• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane. 

• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu 

• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika 

• W kwestiach nieuregulowanych tym regulaminem zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego 

poniedziałek, 25 września 2017

[Recenzja ambasadorska] „Mroczne Postscriptum” Karolina Wiaczewska. Nigdy nie wiesz, co czeka na Ciebie tuż za rogiem...





Wydawnictwo MaMiKo

Ilość stron: 98


Autorka pojawiła się u mnie na blogu ze swoją debiutancką pozycją „Kalecznicy”. Już wtedy dała się poznać jako twórczyni niesztampowo podchodząca do obranego przez siebie tematu. Nie inaczej jest i tym razem. „Mroczne Postscriptum” to odrębne historie, opowiedziane prostym, nieskomplikowanym językiem, zakończone mrocznym, bądź zupełnie nieoczekiwanym zwrotem akcji. Jestem też przekonana, że każde z nich jest świetnym preludium do tego, by rozwinąć je na dłuższą opowieść. 


W swych krótkich opowiadaniach autorka zawiera całą gamę emocji, wyrazistych bohaterów, których ulokowała w skrajnie różnych sytuacjach. Wszelkie wydarzenia z ich życia mają sugestywny wpływ na ich charakter, zmienność nastrojów oraz co najważniejsze na ich bliskich, czy otoczenie, w jakim przyszło im żyć. Pod względnym obrazem skupiającym uwagę na głównym bohaterze, autorka odziera nasze wady, dopisując w ten sposób postscriptum 




Wiaczewska, jako swoich bohaterów, o których chce nam opowiedzieć wybiera jednostki osobliwe, indywiduum, często skupiające się na sobie. Egocentryzm jest tym, które obiera każda z nich, przy okazji wytykając nam nasze zaślepienie i dbałość o swój interes. Autorka próbuje też odpowiedzieć na istotne pytania, jak wiele jesteśmy w stanie oddać, ile zastawić fałszywej ruletce, często sięgając dna, zaprzedając duszę diabłu, by tylko osiągnąć swój cel. Sięgając do wielu ludzkich dusz, autorka ukazuje pewien schemat, często powtarzający się model nabytych cech charakteru, podpatrzonych sposobów na życie, nie grzesząc uczciwością, zrozumieniem, czy ludzkim odruchem empatii.


Mnie ujęło kilka z nich: Przewrotny pakt, Czerwony płaszczyk, Skruszony bursztyn, Larwa, Psi los.

 
I bez wątpienia, śmiało mogę powiedzieć, że być może pozornie tylko opowiadanie jest jednym z prostszych form literackich. Pozornie. Opowiadanie swoją krótką formą wcale nie należy do takich łatwych. Wiaczewskiej udało się to pod wieloma względami. Każde z nich jest na swój sposób wyjątkowe, o innym zabarwieniu, ale łączy je mądry, przemyślany, wręcz refleksyjny wymiar. 


„Mroczne Postscriptum” polecam wszystkim, których interesuje nie tylko ten rodzaj literacki, ale którzy chcą poznać nieco inną stroną ludzkiej świadomości. Mroczniejszej, zagadkowej, tajemniczej, w obliczu wyzwań nieco zagubionej. W labiryncie pozorów, przywdziewając maski, gdy nadejdzie czas zacznie się nam śmiać prosto w twarz nasza pycha i duma, wychylające się nieśmiało z kieszeni. Autorka dokonała swoistego rozrachunku z ludzkimi wadami i często popełnianymi życiowymi błędami, w naszym mniemaniu określane terminem świadomych decyzji. 


Polecam!



Za egzemplarz z dedykacją dziękuję Autorce :)








niedziela, 24 września 2017

"Małe tęsknoty. Marzenia Kaliny" Anety Krasińskiej już w październiku na rynku wydawniczym :)






Premiera: październik 2017


W powieści przypominającej konstrukcją fragment dziennika przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń, mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienie. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.

Kalina uwielbia dzieci, dlatego zdecydowała się podjąć pracę w przedszkolu. Ma kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego…
Lena to nastolatka poturbowana emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Aktualnie przebywa w rodzinie zastępczej, gdzie próbuje się zaaklimatyzować, jednak to wcale nie jest łatwe. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona, staje się łatwym celem dla człowieka, który zdaje się odczytywać i rozumieć jej potrzeby emocjonalne, choć w rzeczywistości chce wykorzystać jej niewinność…
Elżbieta jest dojrzałą kobietą. W młodości spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie funkcjonować …
Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata ich losy…

FRAGMENT POWIEŚCI

KALINA 

Bezkresne, smoliste niebo zdawało się mocno na nią napierać, skutecznie ograniczając jej przestrzeń. Bezkształtne, ciężkie chmury kłębiły się wokół niby wygłodniałe sępy, w każdej chwili gotowe do ataku. Przesycone potem powietrze zdawało się zaciskać swe amorficzne palce wokół jej gładkiej szyi, na której gołym okiem można było dostrzec przyśpieszony puls. Dziesiątki, setki, tysiące dłoni falowało wokół jej ciała targanego strachem, skupiając się wokół miejsca, które kurczowo starała się osłonić nagimi ramionami. Usiłowała przypomnieć sobie dotyk tych dłoni i miała wrażenie, że każdą z nich już kiedyś spotkała. 


Skuliła się tak mocno na łóżku, że czuła przeszywający ból mięśni, które protestowały, broniąc się przed naciskiem. Nie miało to dla niej znaczenia. Widziała, że jest jedyną osobą, która jest w stanie ochronić swój największy skarb. Jeszcze mocniej podkurczyła nogi, brodą dotykając kolan. Słony pot spływał stróżkami po jej gładkiej twarzy i wsiąkał w cienką, bawełnianą koszulę nocną, pozostawiając na niej mokre plamy, tworzące swoistą mozaikę. Chciała się ukryć pod kocem przed napastliwym dotykiem dłoni, ale nie wyczuwała go wokół siebie, dlatego miotała się po łóżku jak ryba nagle wyjęta z wody przez rybaka, który jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji, czy ocali jej życie. 


Nagle poczuła lekkie szarpnięcie. Nie miała siły się dłużej bronić. Bezwolnie się poddała, czekając na kolejny impuls. Wtedy w oddali usłyszała głos: 


– Kalina, Kalina. Obudź się. Musisz otworzyć oczy. 


Niechętnie podniosła ociężałą powiekę. Półmrok rozjaśniał wątły strumień światła, sączącego się z lampki stojącej na stoliku nocnym tuż obok łóżka. Nieprzytomnym wzrokiem rozejrzała się wokół. Poznawała niedawno urządzoną sypialnię; postawiła na minimalizm i nie pozwoliła Kamilowi wnieść tu niczego oprócz wygodnego łóżka, dużej, zasłaniającej całą boczną ścianę szafy w kolorze śmietankowym oraz dwóch niepozornych szafek nocnych. Na nic zdały się głośne protesty mężczyzny, gdy twierdził, że nie ma gdzie ustawić swojego rowerka stacjonarnego, z którym najchętniej by się nie rozstawał. Kalina zdecydowanie zamknęła drzwi do sypialni, a sprzęt do ćwiczeń ostatecznie wylądował na balkonie. 


W wiszącym naprzeciw łóżka lustrze dostrzegła swoje odbicie. Krótkie blond włosy były posklejane. Przyśpieszony oddech tłumaczył rumieńce pojawiające się na policzkach. Przesiąknięta potem koszula nocna przykleiła się do ciała, podkreślając chudość trzydziestodwuletniego ciała. Przenikliwe i rozbiegane piwne oczy błyszczały w napięciu. 


– Boże, jak się wystraszyłam – zaczęła, wyraźnie wyczerpana, przecierając twarz chusteczką higieniczną, która leżała na stoliku. – Dobrze, że to tylko sen. 


– Kolejny w tym tygodniu – stwierdził Kamil i wstał, żeby wyjąć z szafy świeżą piżamę. – Musisz się uspokoić, bo nerwy mogą ci jedynie zaszkodzić. 


– Boisz się, że zabraknie mi piżam? – zażartowała, choć wcale nie było jej do śmiechu. – Myślisz, że to takie proste zapanować nad snami? Jeśli wiesz, jak to zrobić, to mi powiedz, bo jak widzisz, sama tego nie potrafię. 


– Przestań się przejmować, inaczej zwariujesz, a już na pewno niczego nie przyśpieszysz ani w niczym to nie pomoże – tłumaczył, pomagając jej się przebrać. 


– Wiem, ale nie potrafię zapomnieć o swoich emocjami. – Zapięła guzki od piżamy. – Tak bardzo chciałabym już wiedzieć...
Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata ich lo
W powieści przypominającej konstrukcją fragment dziennika przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń, mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienie. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.
Kalina uwielbia dzieci, dlatego zdecydowała się podjąć pracę w przedszkolu. Ma kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego…
Lena to nastolatka poturbowana emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Aktualnie przebywa w rodzinie zastępczej, gdzie próbuje się zaaklimatyzować, jednak to wcale nie jest łatwe. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona, staje się łatwym celem dla człowieka, który zdaje się odczytywać i rozumieć jej potrzeby emocjonalne, choć w rzeczywistości chce wykorzystać jej niewinność…
Elżbieta jest dojrzałą kobietą. W młodości spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie funkcj
Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata ich
W powieści przypominającej konstrukcją fragment dziennika przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń, mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienie. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.
Kalina uwielbia dzieci, dlatego zdecydowała się podjąć pracę w przedszkolu. Ma kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego…
Lena to nastolatka poturbowana emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Aktualnie przebywa w rodzinie zastępczej, gdzie próbuje się zaaklimatyzować, jednak to wcale nie jest łatwe. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona, staje się łatwym celem dla człowieka, który zdaje się odczytywać i rozumieć jej potrzeby emocjonalne, choć w rzeczywistości chce wykorzystać jej niewinność…
Elżbieta jest dojrzałą kobietą. W młodości spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie 
Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata iW powieści przypominającej konstrukcją fragment dziennika przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń, mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienie. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.
Kalina uwielbia dzieci, dlatego zdecydowała się podjąć pracę w przedszkolu. Ma kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego…
Lena to nastolatka poturbowana emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Aktualnie przebywa w rodzinie zastępczej, gdzie próbuje się zaaklimatyzować, jednak to wcale nie jest łatwe. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona, staje się łatwym celem dla człowieka, który zdaje się odczytywać i rozumieć jej potrzeby emocjonalne, choć w rzeczywistości chce wykorzystać jej niewinność…
Elżbieta jest dojrzałą kobietą. W młodości spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie funkcjonowa
Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata ich losy…

„Czy my się znamy?” Danuta Pasieka. Poetycka podróż w rewiry ludzkiego losu...






Wydawnictwo Psychoskok

Ilość stron: 86

Nowość wydawnicza




***
co jakiś czas
życie bierze mnie za rękę
prowadzi na skraj przepaści
i mówi
patrz
i choć zapewnia że nie puści
oszukuję
przymykam oczy
ale zawsze zostaje pod powieką
jakiś ślad

Bardzo lubię tę poetycką podróż, w jaką zabiera mnie po raz drugi Pani Danuta Pasieka. Lubię poezję, która zmusza mnie do głębszej refleksji, taką, przy której moje myśli wędrują po duszy, sercu, zakręcając w rewiry tajemnic i życiowych mądrości. Taka jest bez wątpienia poezja Pani Danuty. Poetka posługuje się prostym poetyckim środkiem, nieskomplikowanym słownictwem, ale budując metaforę i morał sugestywnych aspektów, skupiając naszą uwagę na ważności i emocjonalnej wrażliwości. Drugie spotkanie z poezją Pani Pasieki uważam za absolutnie udane i polecam każdemu, kto ma ochotę na poezję wyjątkową i wysublimowaną.


Wiersz otwierający tomik ściśle odnosi się do jego tytułu. Pośród milionów twarzy codziennie mijanych na ulicy, jest ta jedna, którą gdzieś wcześniej już mijaliśmy, znamy, zetknęliśmy się z jej emocjami - „że gdzieś w jakimś biegu/ otarliśmy się krztyną emocji”. 

Wiersze poetki zwracają się ku czasowi, mijającemu niespostrzeżenie jak woda przez palce. Poetka trafnie ujmuje spostrzeżenia i łączy je z właściwymi obrazami. A porusza bardzo ludzkie uczucia. Pisze o upływającym czasie, marzeniach, szczęściu „... ukryło się w nieszczęściu”, trudach ludzkiego bytu, ulotności chwil, wyłanianych z czeluści pamięci obrazów z przeszłości budzącego wspomnienia dzieciństwa, zwykłych radościach. Niektóre z nich przypominają swoisty rozrachunek z życiem, jakby autorka rozprawiała się ze współczesnym pędzącym życiem, podsycanym przez chaos, bezgraniczny pęd, w którym się zatracamy, rozpychamy łokciami.





Poetka zwraca też uwagę na wciąż zachodzące zmiany na świecie. Często przemyca w nich swoje spostrzeżenia, punktując odniesienia do powtarzających się pewnych schematów. Co jakiś czas powracających jak bumerang. Mimo wszystko, autorka tworzy z nich mozaikę swoich obrazów. Pisze o swoich doświadczeniach, przeżyciach i kształtuje z nich siebie, swoje życie.


„Czy my się znamy?” to poezja pozbawiona powierzchowności. Poetka ma odwagę pisać o cząstce samej siebie, o swoich niedoskonałościach, myślach i marzeniach, tym samym tworzą coś w rodzaju wstępu do tego, by poznać się z czytelnikiem i zachęcić do wspólnej konwersacji, kontemplacji. Dla mnie, sposób na wyciszenie i głęboką refleksję.


Polecam!



Za egzemplarz dziękuję: