sobota, 7 października 2017

[Konkurs patronacki] Napisz, dlaczego książka ma trafić właśnie do Ciebie i wygraj :)




Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych książki "Nigdy nie poddam się. Tom I Udomowiona" Heleny Waszniewskiej mam przyjemność ogłosić konkurs, w którym macie okazję wygrać dwa egzemplarze powieści. Zadanie konkursowe nie jest trudne, jednak zanim przystąpicie do jego realizacji, zapoznajcie się proszę z zasadami konkursu.





Zasady konkursu:

• Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród jest Wydawnictwo Novae Res, które rozsyła nagrody

• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski


• Konkurs trwa od momentu opublikowania postu konkursowego do 22 października b.r do godziny 23.59


• Konkurs przeprowadzany jest na podstawie niniejszego Regulaminu

• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki

• Należy w komentarzu pod postem kreatywnie odpowiedzieć na pytanie zadane w poście konkursowym. Napiszcie, dlaczego książka ma trafić właśnie do Was. Interpretacja dowolna.

• Wygrywa osoba, której odpowiedź najbardziej przypadnie do gustu Organizatorowi. Uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić

• Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. Zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada

• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych

• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin

• Nagroda przedstawiona jest na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzą dwa egzemplarze papierowe książki Heleny Waszniewskiej "Nigdy się nie poddam. Tom I Udomowiona", których sponsorem jest Wydawnictwo Novae Res i to ono rozsyła nagrody






• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną

• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego

• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane.

• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu

• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika

• W kwestiach nieuregulowanych tym regulaminem zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego



Powodzenia!

piątek, 6 października 2017

„Zamordować dziecko” Violetta Domagała. Trudna, sugestywna, wzbudzająca wiele emocji, ale też poruszająca wciąż aktualny temat






Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 432




Wokół książki narosło wiele dyskusji i domniemań klasyfikując ją jako książkę historyczną. Ja osobiście tej klasyfikacji bym nie użyła. Czytałam ją mając na uwadze wątki, jakie autorka poruszyła w swej publikacji używając ich na tle przewijającej się historii, a która jasno pokazuje, że w dalekiej przeszłości, jeszcze w czasie epoki za panowania Jagiellonów dochodziło do podobnych czynów i wykroczeń, i które w dodatku mają miejsce i dzisiaj, bo czy od czasu do czasu nie przewija się w mediach temat sadystycznych rodziców doprowadzających do śmierci swoich dzieci? Słychać i to jest nawet dzisiaj, z perspektywy człowieka współczesnego, żyjącego w epoce, w której dostęp jest do wszelkiego rodzaju instytucji wspomagających, czy w których można najzwyczajniej zostawić dziecko, temat wzbudzający wzburzenie, żeby nie powiedzieć kontrowersję. Autorka zaś skupiła się na tragedii matek, kobiet przecież podobnych do nas, których wcale nie pytano się o zdanie, czy nie dopuszczano do podjęcia przez nie decyzji, by dziecko zostawić przy życiu.


Wątki morderstw niewinnych, nowo narodzonych dzieci autorka zestawiła w dwóch różnych perspektywach czasowych. W czasie drugiej wojny światowej, w obozie koncentracyjnym Auschwitz oraz w wieku szesnastym za panowania Jagiellonów. Oba okresy w dziejach Polski to trudne czasy. W obozie koncentracyjnym Auschwitz dochodziło przecież do dramatów i tragedii, śmierci. Matkom wyrywano dzieci z objęć, decyzje o ich życiu podejmowali bezwzględni kaci. W tych warunkach poznajemy młodą Żydówkę Giselę, która rodzi córeczkę. Daniela jest pielęgniarką, która odbiera poród, podejmując za Giselę decyzję, by zabić nowo narodzone dziecko i nie dopuścić tym samym do tego, aby maleństwo zostało przeznaczone na jakieś chore eksperymenty medyczne, ginąc z rąk oprawców w mękach. 





Potem poznajemy Elżbietę, młodą kobietę, której życie najpierw zatruł niewdzięczny, przedmiotowo traktujący matkę ojciec. A to wszystko działo się w czasach, w których rola kobiet ograniczała się jedynie do tego, by słuchać mężczyzn, być matką, żoną, a każdy przejaw nieposłuszności karano. Kobiety były przedmiotami, które można było przestawiać, gwałcić, bić, traktować maksymalnie bezwzględnie.


Trudne decyzje, nierzadko samodzielne, świadome, dobrowolne w różnych okresach czasu i skrajnie różne okoliczności. To tematy często kontrowersyjne, o których nie mówi, czy nie myśli się bez emocji. Właśnie afekty grają tutaj główną rolę i towarzyszą zawsze przy każdym wydarzeniu rozgrywającym się na naszych oczach, bo jesteśmy przecież jako czytelnicy pośrednimi obserwatorami. Jednak nie nam je oceniać, bo życie potrafi stawić w tragicznych sytuacjach.


Powieść Violetty Domagały łączy w sobie jeden główny wątek w dwóch czasowo odmiennych tłach społecznych. Autorka nie użyła do przekazania nam tego trudnego tematu skomplikowanego języka. Wręcz przeciwnie dosyć długie dialogi, proste słownictwo są chyba najlepszym środkiem do oddania całej esencji tego, by właściwie odczytać Jej intencje. Tło historyczne nie ulega dyskusjom. Podobnie fakty. Nie polemizuje się z czymś, co ma odbicie na kartach historii, bo takie rzeczy miały miejsce i niestety wciąż mają. 


„Zamordować dziecko” to powieść wywołująca skrajne emocje, ale poruszająca wciąż aktualny temat. To, że autorka obsadziła swoją opowieść w skrajnie różnych warunkach i czasowo odmiennych tłach, nie oznacza, że temat ten nie istnieje. Świadome działanie sprowadzające się do śmierci dziecka wciąż przewija się w społeczeństwie, wciąż wywołuje wiele nieoczywistych emocji, ale też pytań, na które każdy sam, wedle własnych poglądów i serca powinien sobie odpowiedzieć. Temat tym bardziej osobliwy dla rodziców, którzy nigdy nigdy nie wyrządzili dziecku żadnej krzywdy.


Polecam do głębszej refleksji!


Za egzemplarz dziękuję Autorce oraz:







czwartek, 5 października 2017

Wyniki cyklu zabaw literackich w związku z patronatem ambasadorskim "W sieci uczuć" Anety Krasińskiej :)








Kochani!

Dziękuję za tak pięknie kreatywny udział w zabawach literackich jakie dla Was przygotowałam w związku z moim patronatem ambasadorskim "W sieci uczuć" Anety Krasińskiej :) Mam nadzieję, że większe grono czytelników do niego się przekona, bo na następny zaproszę Was już za dosłownie kilka dni i będzie dotyczył twórczości Anny Kasiuk :) Szykujcie się. Formuła oczywiście się nie zmieni.

Podsumowując. 

Każdy z Was miał szansę na nagrodę, wystarczyło z listy zadań wybrać dwa. Jesteśmy z Anetą zgodne co do Waszego talentu. Podziwiamy i dziękujemy, że zechcieliście się nimi podzielić.
A oto nagrodzone osoby i ich prace, udostępnione w ramach tzw. galerii pokonkursowej, za ich zgodą i wiedzą.


1. MAŁGORZATA

Z PAMIĘTNIKA BEATY: 

Na wczorajszy wieczór miałam zaplanowaną randkę z Pawłem. Jak zwykle nie mogłam się doczekać. Wystrojona w seksowną, jedwabną sukienkę zapalałam właśnie świece, aby stworzyć nastrój, gdy usłyszałam dzwonek. Uśmiechnęłam się radośnie i pobiegłam do drzwi.

Kiedy je otworzyłam, zamarłam ze zdumienia. Nie mogłam uwierzyć, że to Paweł. Zawsze przychodził do mnie ubrany w obcisłe czarne dżinsy i koszulę w jakimś intensywnym kolorze. Wyglądał w nich tak obłędnie, że serce od razu zaczynało mi bić przyśpieszonym rytmem.

Teraz jednak, gdy patrzyłam na stojącego przed drzwiami obdartusa, miałam wrażenie, że śnię. Jego szare, drelichowe spodnie i kraciasta koszula przedstawiały tragiczny widok: brudne, uwalane w błocie... Niewiele lepiej prezentowała się zadrapana twarz. A jednak nie ulegało wątpliwości, że to Paweł.

- O Boże, co się stało? - zapytałam zdławionym głosem. - Miałeś wypadek?
- Tak, spadłem z roweru - wyjaśnił.
Zaprowadziłam go do pokoju i poszłam do łazienki po apteczkę. Nadal nie mogłam pojąć, jak doszło do tego, że jechał do mnie rowerem i do tego w takim nietypowym stroju. To do niego w ogóle nie pasowało!
- Zepsuł ci się samochód? - zapytałam.
Paweł wyglądał na zakłopotanego.
- Staram się nie używać pojazdów mechanicznych, ponieważ zwiększają emisję dwutlenku węgla - wyjaśnił.
- Co...?
- Jestem ekologiem. Zawsze przyjeżdżam do ciebie rowerem, a potem zostawiam go na parkingu przy tej kawiarni naprzeciwko i przebieram się w toalecie. Dzisiaj nie dałem rady...

Nie mogłam uwierzyć. Wprawdzie znam Pawła dopiero od dwóch tygodni i nigdy nie pytałam go, czym się zajmuje, ale zawsze wyobrażałam sobie, że robi coś ambitnego i świetnie zarabia. Tymczasem okazało się, że on jest nudnym ekologiem! W dodatku nosi beznadziejne ciuchy i jeździ rowerem!

Przez cały wieczór nie mogłam ukryć rozczarowania. Paweł też chyba stracił nastrój, nie wiem tylko, czy na skutek wypadku, czy mojej reakcji. W każdym razie romantyczny nastrój diabli wzięli!



LIST :

Szanowna Pani Aneto,

Słyszałem, że jest Pani prawdziwym ekspertem w dziedzinie spraw uczuciowych, dlatego pozwalam sobie zwrócić się do Pani z prośbą o radę.

Dwa tygodnie temu poznałem wspaniałą dziewczynę. Podobała mi się tak bardzo, że postanowiłem ukryć przed nią prawdę na swój temat. Wynikało to z moich wcześniejszych doświadczeń. Ilekroć przyznawałem się dziewczynom, że jestem ekologiem, nie mam prawa jazdy i zajmuję się ochroną ginących gatunków ptaków, patrzyły na mnie z lekceważeniem i szybko traciły zainteresowanie bliższą znajomością. Dlatego tym razem nic o sobie nie mówiłem. Co więcej, podtrzymywałem złudzenia Beaty, która chyba wyobrażała sobie, że pracuję w korporacji i świetnie zarabiam. Niestety wczoraj prawda przypadkowo wyszła na jaw. Rzecz jasna moja dziewczyna nie kryła rozczarowania. To chyba oznacza koniec naszej znajomości.

Szczerze mówiąc nie wiem już, co robić dalej. Nie chcę nikogo oszukiwać, lecz powiedzenie prawdy zniechęca do mnie dziewczyny. Czy naprawdę idealista nie ma w dzisiejszych czasach szansy na miłość? Czy mężczyzna jest oceniany tylko na podstawie stanowiska i zawartości portfela? Czy trzeba kłamać, aby wzbudzić czyjeś zainteresowanie?

Jest Pani moją ostatnią nadzieją. Proszę mi doradzić, co mam robić, gdy następnym razem się zakocham. Będę ogromnie wdzięczny za pomoc.

Z poważaniem,
Paweł Bartczak


2. ALEKSANDRA

ZOSTAW WIADOMOŚĆ:
Moja wiadomość, mam nadzieję, skłoniłaby do refleksji nad istotą życia i brzmiałaby tak:

Kto serca nie używa, umiera.


ZAPAKUJ SMAKI I ZAPACHY:

Jest wiele zapachów i smaków, które chciałabym Pani opisać. To zupełnie jak z tym powiedzeniem, pokaż mi swoje buty/ dłonie/ książki, a powiem ci, kim jesteś. Moim zdaniem ta reguła ma także zastosowanie do tego, co człowiek najbardziej upodobał sobie w jedzeniu. Wbrew pozorom nasze nawyki żywieniowe mogą wiele powiedzieć o nas samych, o tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

I tak pragnę opowiedzieć Pani o moim pierwszym samodzielnym wypieku, pierwszym zmodyfikowanym przepisie i nowej domowej tradycji, bowiem odkąd pierwszy raz upiekłam te babeczki, moja rodzina, znajomi i sąsiedzi się w nich zakochali. Są to idealne „polepszacze humoru”, małe słodkie grzeszki, które umilają chwile spędzane w gronie najbliższych. Często bywają słodkim dodatkiem do prezentów lub same je stanowią zarówno, gdy jest okazja, i gdy jej akurat brak.

Piecze się je maksymalnie 25 minut (a przygotowuje może 15), ale już podczas ich robienia w cały domu unosi się intensywny zapach kakao i mlecznej czekolady. Są obłe i puszyste. I bardzooo czekoladowe. Zawsze pięknie wyrastają i kuszą swoim kształtem. Najpiękniej prezentują się w kolorowych papilotkach i lukrowej otoczce obsypanej błyszczącymi perełkami, mini groszkami czekoladowymi czy owocową posypką. Moje słowa może Pani skonfrontować ze zdjęciem, które załączam :)

Kiedyś moja koleżanka, która wpadła do mnie akurat w dzień pieczenia tych babeczek, zanim jeszcze ich spróbowała, stwierdziła, że ich zapach to odzwierciedlenie prawdziwego domu i miłości. Że one same pachną jak miłość :) To był chyba największy komplement, jaki zdarzyło mi się usłyszeć na temat moich kulinarnych podbojów. Ale jak tak się zastanowić, że rzeczywiście w tej intensywnej, czekoladowej woni babeczek można wyczuć nieśmiałe nuty serdeczności i radości, a może i miłości. Przecież piekę je nie dla siebie, ale dla radości bliskich mi osób. Jedzone w samotności nie smakują już tak dobrze a sprawdzałam to!



**********

No przyznam, że te babeczki to mi apetytu narobiły. Przepis zanotowałam i na pewno wypróbuję :) A, żeby nie było, że zadania wykonują tylko czytelnicy, Aneta postarała się także. Oto Jej prace.


ZOSTAW WIADOMOŚĆ: 

Jestem sumą myśli, przeżyć i emocji… 


WYŚLIJ WIDOKÓWKĘ: 

Kiedy rankiem otwieram oczy, budzi mnie świergot ptaków albo bitwa kawek na dachu mojego domu. Wtedy myślę, że to najlepsze miejsce, jakie mogłam wybrać do zamieszkania. Spokój, zapach łąki i cichy szelest liści. Leniwy poranek mógłby trwać w nieskończoność, jednak obowiązki wzywają… 

Wyglądam przez okno i widzę łąkę falującą czerwienią. Od razu chce się żyć. Zasiadam na tarasie z filiżanką gorącej kawy i zaczynam się zastanawiać, czy potrzeba czegoś więcej do szczęścia. Chyba mogłabym tak trwać w nieskończoność…

Czasem trochę mnie drażni brak chodnika czy tylko jeden sklep w najbliższej okolicy, ale co tam, cisza jest bezcenna… 

Niestety już niedługo koniec tej sielanki, bo tuż za oknem mam mieć… lotnisko! 




*****
Jeszcze raz dziękuję uczestnikom za udział. Anecie za możliwość zorganizowania konkursu i Jej udział. Będzie szansa na kolejne zdobycie nagród. Niebawem ruszą kolejne konkursy. Wszystko znajdziecie w odpowiednich zakładkach.

Nagrodzone Panie proszę o adresy do wysyłki nagród na e-mail: stokrotka954@wp.pl









„Niczemu winne” Anna Krzyczkowska. O miłości, prawdzie i niegasnącej nadziei...






Wydawnictwo Szara Godzina

Ilość stron: 320

Nowość wydawnicza




„Świat się od smutku nie kurczy. Na cierpienie zawsze znajdzie się miejsce pod ludzkim dachem, gdzie powinno pachnieć radością. W czterech ścianach najczęściej zapada ciemność, którą rozświetlić mogą tylko niewinne promyczki. Czasem to złudzenie, zwykła iluzja.”

Absolutnie jestem zauroczona najnowszą powieścią Anny Krzyczkowskiej, która debiutuje w roli autorki. Zauroczona specyficzną formą treści, niebanalnym pomysłem, autentycznymi problemami Laury, głównej bohaterki, tłem opowieści, mieszaną kakofonią emocji, które wywołują, że kiedy spoglądam za każdym razem na okładkę, nachodzą mnie niesamowicie głębokie refleksje. Ileż w niej mądrości, poruszających wątków, życiowych przesłań. Takie powieści czyta się z przyjemnością i z jeszcze większą poleca się czytelnikom.

Anna Krzyczkowska pod warstwą pięknego, urzekającego języka splotła wątki przejmująco wzruszające i emocjonalne, że czytelnik śledzi opowieść Laury, która jest także narratorem powieści, z ciekawością i prawie na jednym wdechu, chcąc się dowiedzieć jak zakończy się ta nakreślona pytaniami, wątpliwościami i smutkiem historia o trudnej i momentami wielobarwnej miłości, przyjmującej kształt i zaskoczenie, i radości, ale też nadziei, że można znaleźć szczęście w pudełku z napisem „przyszłość”.

Małżeństwo wcale nie musi rządzić się zasadami krainy szczęśliwości, szczególnie jeśli to szczęście dla jednej połówki ulatuje wraz z krwią. Laura świadoma swego pragnienia zostaje wystawiona na ciężką próbę. Okupioną łzami rozpaczy i tęsknoty. Po pięciu miesiącach noszenia pod sercem dziecka, traci je. Między nią a Maćkiem na pozór nic się nie zmieniło. Podobno czas leczy rany, ale wielu ludziom potrzeba chyba z czasem ogromnej cierpliwości i ogromnych pokładów zapomnienia, by zacząć oglądać świat w nowych barwach. Choroba siostry, wyzwala w Laurze wiele wspomnień jej krnąbrnego, niezrozumiałego zachowania, jakby nigdy nie miała dorosnąć do pewnych ról przygotowanych przez ślepy los. Kacperek jest efektem młodzieńczych wybryków młodszej siostry. 




Anna Krzyczkowska skutecznie napina nić afektów, pozwalając w ten sposób, by czytelnik był nie tylko świadkiem wewnętrznej walki uczuć Laury, ale przede wszystkim, by skutki tych bijatyk mógł odczuć na własnej skórze. Nie da się przejść obok jej tragedii obojętnie, czy biernie przypatrywać się odkrywanym przez nią tajemnic, które niejednokrotnie stawiają przed nami pytania, lustrują pewne podejrzenia, a finał spraw i zakończenie wzburzy przyciszone głosy wątpliwości, czy próby zrozumienia decyzji Laury.


„Niczemu winne” to historia o marzeniach, pragnieniu kochania, miłości, o próbie zrozumienia swego serca, losu czyhającego na nasze niepewne decyzje. To też opowieść o trudnych, momentami szarganych relacjach z bliskimi, odrzuceniu niezbędnej w trudnych momentach pomocy, nieumiejętnym rozporządzaniu swym uniesieniem. Piękna ale i trudna historia, która poprzez piękny język, niecodzienną formę autentycznie oddaje jej klimat. Wzruszałam się niejednokrotnie, przystawałam na dłuższą chwilę refleksji. Wierzę, że i w Was ta powieść zostanie na długo, bo autorka zadbała o każdy detal i napięcie, byśmy jeszcze sugestywniej odczuwali jej przekaz i zmusili się do zajrzenia w głąb siebie samych.



Polecam i to bardzo!



Za egzemplarz dziękuję:







[Zapowiedź wydawnicza] 25.10 nakładem Wydawnictwa Insignis ukaże się książka „Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie”.





Jorge Cham & Daniel Whiteson

"Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie"





Już za chwilę dowiecie się o wszystkim, czego nie wiemy o naszym dziwnym i tajemniczym wszechświecie!

Wiedza człowieka o otaczającym świecie pełna jest luk. I nie są to luki małe – takie, które można by bez obaw zignorować. Mowa tu raczej o ziejących pustką otchłaniach!

Tak! Aż do tego stopnia nie mamy pojęcia, jak działa wszechświat!

Jorge Cham, robotyk i twórca znanej serii pasków komiksowych PHD, oraz Daniel Whiteson, fizyk cząstek elementarnych, połączyli siły, by zbadać stan naszej wiedzy – a raczej ogromnej niewiedzy! – o wszechświecie.

Za pomocą zabawnych rysunków komiksowych, przemawiających do wyobraźni infografik i niezwykle humorystycznych, a przy tym bardzo klarownych wyjaśnień naukowych Jorge i Daniel przedstawiają cały wachlarz zdumiewających pytań, które wciąż wprawiają naukowców w zakłopotanie, i próbują szukać najlepszych możliwych i zgodnych z obecnym stanem wiedzy odpowiedzi.


Ta książka to ilustrowany wstęp do największych nierozwikłanych tajemnic fizyki, ale to nie wszystko; to także pasjonująca lektura, która odczarowuje i wyjaśnia wiele rzeczy, o których bardzo dużo już wiemy: od kwarków i neutrin, przez fale grawitacyjne, aż do wybuchających czarnych dziur. Jorge i Daniel zachęcają, by spojrzeć na wszechświat jak na niezmierzony i niezbadany obszar, który wciąż możemy poznawać. A czynią to, pisząc niezwykle lekko, z ogromnym poczuciem humoru.




*

Wydaje się wam, że nauka zna odpowiedzi na prawie wszystkie pytania? Myślicie, że na obecnym etapie jej rozwoju więcej o wszechświecie wiemy, niż nie wiemy? Nic bardziej mylnego!


Bo na przykład...

* Dlaczego we wszechświecie obowiązuje ograniczenie prędkości?

* Jak to się stało, że nie jesteśmy zbudowani z antymaterii?

* Co (lub kto) atakuje Ziemię strumieniem ultraszybkich cząstek?

* Czym jest ciemna materia i dlaczego uparcie nas ignoruje?

Wygląda więc na to, że wszechświat pełen jest dziwactw, które na pierwszy rzut oka są zupełnie bez sensu. Ale Jorge i Daniel stawiają sprawę inaczej: pokazują, że pytania, na które nie znamy odpowiedzi, mogą być równie intrygujące jak te, które już mamy z głowy. Przeczytajcie ich niezwykle pouczającą i równie zabawną książkę i przekonajcie się, że to, o czym nie mamy pojęcia, jest naprawdę ekscytujące!















środa, 4 października 2017

[Przedpremierowo. Patronat medialny] „Zaina” Wanda Szymanowska. Uczmy dzieci tylko dobrych wartości...





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 51


Jestem ciekawa, jaką wiedzę mają Wasze dzieci na temat emigracji, innej kultury, nota bene temat dzisiaj niezwykle aktywny i przewijający się niemal codziennie w mediach. Na ile interesują je aktualne sprawy? Może nie mówmy tutaj o kwestiach politycznych, bo to akurat nie jest tak istotne, ale ciekawi mnie, czy Wasze dzieci wiedzą, kim są emigranci, czym się różnią od nas? Ja zapytałam swoich synów. Młodszy nie miał nawet zielonego pojęcia o co go pytałam i nawet nie wykazał krzty zainteresowania w tym temacie, starszy wiedzy jako takiej nie miał, ale słuchał mnie z chęcią. Tłumaczyłam dzieciom, że emigracja działa w obie strony. Nie tylko ci, którzy przyjeżdżają do naszego kraju są emigrantami, ale jeśli kiedyś w przyszłości wyjedzie któryś z nich, by próbować ułożyć sobie życie daleko od Polski, emigrantami staną się sami. Pytałam, czy może w szkole ktoś poruszał z nauczycieli ten temat. Niestety nie.


Zaina rozpoczyna naukę w polskiej szkole. To mała Syryjka pragnąca zdobyć zaufanie rówieśników. Jednak już pierwszego dnia Jadzia, koleżanka z klasy szydzi z Zainy – jej wyglądu, przyborów szkolnych. Dziewczynka nie zdaje sobie sprawy z tego, że wyrządza nowej koleżance krzywdę. Tymczasem Wojtek będzie miał okazję poznać Zainy dom – babcię, rodziców oraz nieco ich kultury i pewne rytuały. Zaś Zaina coraz częściej popadnie w melancholię i wspomnienia syryjskiego domu w Damaszku.






Jestem przekonana, że ta nietypowa historia podbije serca nie tylko Waszych dzieci, ale przede wszystkim Wasze i skłoni do szerszej dyskusji o tym, czym jest tolerancja, szacunek dla drugiej osoby. Wierzę, że skłoni Was do głębszej refleksji, do uświadomienia sobie jak ważne są takie rozmowy, co w ogóle w życiu jest ważne, ile zła jest na świecie i ile dotyka go niewinnych ludzi, dzieci. 


To bez wątpienia mądra i ważna książka. Istotny głos o emigracji, nauce szacunku, tolerancji i akceptacji innej kultury, czy tradycji. Zaina to piękna, wrażliwa dziewczynka, która czasami estymą i mentalną mądrością przerasta nie tylko rówieśników, ale i dorosłych. Czytajcie z dziećmi i uczcie ich szacunku dla innych ludzi, pokazujcie, że świat nie tylko składa się z dobra, że zło staje się często powodem ucieczki z miejsca, które dotychczas było naszym azylem, kojarzyło się z ukochanymi osobami, że tragedie niewinnych ludzi zmuszają ich do często dramatycznych wyborów. 

Na okładce jest również moja rekomendacja.


Szczerze polecam!


Za możliwość patronatu oraz tekst przed premierą dziękuję Autorce oraz:


[Zapowiedź] Premiera "2 w 1. Z podróży do świata retro" Skarlet :)








Tytuł: "2 w 1. Z podróży do świata retro"
215 stron (cz 1+ cz 2)

Autor: Skarlet
Wydawnictwo Ridero



Kochani!
Skarlet znacie już z przepięknych, inspirujących podróży po Bałkanach. Dzisiaj mam dla Was cudowną wiadomość. Książka, której patronuję "Z podróży do świata retro" doczekała się wznowienia, tym razem w wersji 2 w 1, obejmującą część pierwszą i drugą wyprawy do świata retro :) Książkom mam przyjemność nie tylko patronować medialnie, ale przedmowy z obydwóch części są mojego autorstwa. Zachęcam do zakupu i wybrania się w podróż po niesamowite wrażenia. 
Poniżej znajdziecie fragmenty przedmów oraz wybrane fragmenty z książek.




Przedmowa do części 1 

„Książki są najlepszą inspiracją podróżujących!” 

Na ten cytat natknęłam się kiedyś zupełnie przypadkiem, nie pamiętam gdzie, u kogo, ot tak po prostu. Skarlet znam z innych podróży. Wspólnie z mężem, napisała cykl książek o Bałkanach, odkrywając w każdej z nich zupełnie inny zakątek, zachęcając do wojaży po krainie pełnej sprzeczności, ale mocno zakorzenionej w swojej tradycji i kulturze. Pamiętam, jak w jednej z rozmów napomknęłam, że z wielką przyjemnością przeczytałabym wreszcie książkę o kobietach, dla kobiet. Jak widać, dla Skarlet nie ma rzeczy niemożliwych. 

Tym razem w ręce Czytelników, Autorka oddaje książkę o podróży po kobiecej duszy i sercu z przymrużeniem oka, ale też i z sentymentem. To podróż do retro świata, w którym pełno ciekawostek, przytoczonych cytatów z kronik przełomu XIX i XX wieku, by w pełni oddać klimat minionej epoki, w której, jak się okazuje kobieta wcale nie miała lekko. 

Jak na wytrawną podróż przystało, nie zabrakło też przepisów na szlacheckie potrawy, przeglądu aktualnych trendów mody, co dla mnie stanowi dużą wartość książki. Niezwykle klimatyczne, oryginalne wycinki z prasy są jak wisienka na torcie. Pozwalają namacalnie, chociaż odrobinę poczuć „ducha” minionej epoki. Nie zabrakło też mrożących krew w żyłach historii o kontekście kryminalnym. Jest i odrobina humoru, i złotych myśli. Każdy znajdzie coś dla siebie. 

Wróciłam z tej niesamowicie klimatycznej podróży wyciszona i uśmiechnięta. Bardzo mi się podobała. Różnorodna, wielobarwna, z pewnymi zasadami, czy regułami. Podróż bogata o nowe doświadczenie. Zachęcam do tej niezwykłej wędrówki retro szlakami. Od ciała po ducha. Wszak podróże kształcą, wiele mądrego uczą, ale też mają swoją moc sprawczą i są pretekstem do działania. Książkę czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Z wielką przyjemnością polecam a z jeszcze większą patronuję :) 




Przedmowa do części 2 

Czas „Szyku”, atłasowych, szeleszczących sukien i mordercy we fraku. 

Ile razy w przypływie sentymentu, chwil refleksji, czy po prostu ku przywróceniu pięknych wspomnień sięgamy po album ze zdjęciami? Prawda, że często? 

Skarlet po raz drugi przeniosła nas do minionych czasów, przywołując z dostępnego sobie archiwum chwile w klimacie retro w bardzo wysublimowanym stylu. A zaczyna się dosyć specyficznie, bo od „stolików wirujących” i rozbudzających ciekawość, aurę tajemniczości seansów spirytystycznych. Czy te stoliki faktycznie były niezwykłe i odgrywały tak znaczącą rolę w życiu społecznym ówczesnych XIX-wiecznych mieszkańców? 

W drugiej części nie zabraknie dobrego humoru, żartów, figlików pana Muchy, pysznych i pachnących przepisów kulinarnych, oraz ważnego rozdziału dotyczącego kobiecego szyku, czyli dobrych rad, porad i wskazówek, jak prawdziwą damą być: „Dama to dobre maniery, wdzięk i doskonałe kreacje, zgodne z trendami mody”. 

Wiele tych rad i porad jest uniwersalnych, aktualnych do dziś. Zdziwią się niektórzy, ale tak właśnie jest :) 

Znajdziecie tu też „dziesięcioro przykazań dla przyszłych małżonków”, czyli co każda panna przed zamążpójściem wiedzieć powinna. Rozdział z przymrużeniem oka i ogromnym dystansem kobiety do samej siebie, nieco zmanierowanej, która już wtedy raczej miała wiele do powiedzenia. 

Jest i o pojedynku dwóch dżentelmenów. Nie zabraknie mrożącej krwi w żyłach historii kryminalnej. Jest i o wielkiej kulturze, powiewie wiatru paryskich salonów. Jest też o modzie dla mężczyzn. 


Część druga podróży Skarlet po świecie, w którym obowiązywały trochę inne zasady niż dzisiaj, kończy się Jej własną refleksją na temat czasów, w których żyjemy obecnie. 

Zapraszam Was do podróży w czasie, w której trochę się pośmiejecie, trochę poczujecie jak damy i prawdziwi dżentelmeni. Zapraszam Was w podróż po dystans, chwile refleksji, tajemnic. Zapraszam Was na wspomnienia. Może będzie to dla Was czas na wyciągnięcie starych albumów i rozmowę z bliskimi? Polecam. 






FRAGMENTY 

„2 w 1. Z podróży do świata retro” 

Od autorki: 

Z powodu braku czarodziejskiej różdżki, wyprawa musiała być wirtualno książkowa, co wcale nie zmniejszyło jej atrakcyjności. Okazała się wręcz fascynująca. Było ciekawie, pouczająco, nie zawsze poważnie, a czasem nawet śmiesznie i nie zabrakło historii z dreszczykiem. 

Ani przez chwilę nie żałowałam, że wybrałam się do świata, który wydaje się inny, a tak wiele wspólnego ma z teraźniejszością. 

Z retro wojażu powróciłam z kuferkiem wypełnionym cytatami, bo kto lepiej opowie o tym, co było istotne i fascynujące dla ludzi żyjących w minionych epokach, niż oni sami? 

Podczas mojej podróży słuchałam uważnie tego, co mają do powiedzenia, zaglądałam do ich salonów i kuchni, czytałam ich gazety. Chciałam wiedzieć co ich martwi, śmieszy i oburza, co jedzą i jak się noszą. 

Opisałam też zbrodnie najbardziej poruszające opinię publiczną i przywiozłam je do XXI wieku i dziś oddaję do Waszych rąk połączoną w całość część pierwszą i drugą moich wspomnień i cytatów z podróży do świata retro. 


Z rozdz. Damą być 

(...) 

Jeśli myślałam kiedykolwiek, że życie damy to wyłącznie bale i przyjemności – myliłam się bardzo. Jej obowiązkiem było dbanie o wygląd, bycie: wsparciem i osłodą życia męża, dobrą Matką i perfekcyjną panią domu. Niemniej ważne było ciągłe kształcenie i nabywanie talentów – przez pracę. 


Eech, ile siły i wytrwałości musiało być w kruchej kobiecie, zobowiązanej do bycia podporą, miłą dla oka męża. Dzięki autorowi poradnika, zrozumiałam jak wrażliwą istotą był dziewiętnastowieczny mężczyzna. 

Autor-dżentelmen podał w swojej książce wiele przepisów pomagających urodzie, tyle, że dama - zajęta w dzień ćwiczeniem talentów – chyba nie miała wiele czasu, żeby je stosować, tym bardziej, że: „Mężowie nawet nabierają wstrętu do żon; widząc je okryte maskami na noc, wchęci okazania się piękniejszemi w dzień.” 

(...) 

Kiedy poznałam tajemnice przywdziewania stroju przez damy, moje współczucie pogłębiło się dwukrotnie. Ramiączka, uwierające fałdy koszuli, sznurowania utrudniające oddech i gorset, którego rogi są z tyłu i „nabierają formy figury czasem, lecz przez sznurowanie wpijają się w ciało, jak narzędzie z tortury” - upewniły mnie, że bycie stuprocentową damą jest niezwykle trudne. 


Z rozdz. To i owo 

Przegląd literatury 

Z dzieła „O chorobach dzieci”: 

Dzieci są w ogóle skłonne do chorób i dlatego czuwać nad dziećmi wypada, aby były zdrowe. Oznaki chorób są: dziecko chore wygląda niezdrowo. 

Leczenie dzieci polega na usunięciu przyczyn, które wywołują chorobę. 

Z tąd też jeżeli Władzia dostanie chorobliwych marzeń w skutek rozmowy ze Stasiem, dobra matka, zanim wezwie lekarza, powinna Stasiowi dom wymówić, a Władzię wydać za naczelnika od kolei. 

(...) 


Z rozdz. Morderstwo lorda 

(...) 

Prawie ubrany Courvoisier, blady i przerażony, obiegał dom. 

- O mój boże, ktoś nas okradł! – krzyczał. 

- Na miłość boską, zobacz gdzie jest pan! 

Do sypialni lorda pierwszy wszedł Courvoisier, idąca za nim pokojówka, zawróciła z krzykiem po tym, jak zobaczyła zakrwawioną poduszkę. 

(...) 

Podczas jednej z rozpraw sądowych, lokaj ubrany w czarny strój, uważnie słuchał aktu oskarżenia. Wydawało się, że nie zauważa licznie zgromadzonej publiczności. Na jego twarzy nie pojawiały się żadne emocje. A może potrafił je ukrywać w tak doskonały sposób? 

- Czy uznaje się pan za winnego morderstwa lorda Williama Russela? – pytał sąd. 

- Nie jestem winny – odpowiadał mocnym głosem oskarżony. 

(...) 




Z rozdz. Antrakt. 

A życie się toczy... 

W tym samym miesiącu 1840 roku kiedy skończyło się życie dla lokaja Courvoisiera, dla innych toczyło się w tym samym rytmie. 

19 lipca poranek był ani pogodny, ani dżdżysty, w całem znaczeniu nijaki - informował swoich czytelników „Kurjer Warszawski”. (...) 




Z rozdz. Pani zabiła pana 

Już od rana przed londyńskim więzieniem zaczęły gromadzić się tłumy. Niepoinformowany obserwator mógłby mieć wrażenie, że to wstęp do mającego się tu odbyć wielkiego jarmarku. Jakiekolwiek wątpliwości rozwiewał widok robotników kończących budowę szubienicy na dachu więzienia i ustawione wokół murów drewniane barykady. 


Od kilku dni na budynkach sąsiadujących z Horse-Monger Lane powstawały prowizoryczne rusztowania i niczym w teatrze, galeryjki dla widzów. Każdy kogo nie było stać na drogie bilety, gwarantujące najlepszy widok podczas makabrycznego spektaklu, starał się zapewnić sobie dobre miejsce. I chociaż egzekucja miała się odbyć następnego dnia, wiadomo było, że zdobytego kawałeczka ziemi, w żadnym razie nie można będzie opuścić aż do chwili, kiedy pętla zaciśnie się na szyi pani Manning i jej męża. 

W tłumie padały pytania, na które tylko nieliczni znali odpowiedź: 

- Ciekawe czy powieszą ich razem? 

- Patrzcie na szubienicę! Chyba będzie jedna pętla. Na pewno ona zawiśnie pierwsza. 

- Medaliony! Ludzie, kupujcie medaliony! – krzyczał uliczny sprzedawca – Pani Manning jak żywa! 

(...) 

I jedno i drugie podążało za katem i kapłanem. Ona - spokojna, on blady, ze łzami spływającymi po wychudzonych policzkach. 

Przechodząc obok męża stojącego z zawieszoną na szyi pętlą, Maria zatrzymała się i na pożegnanie, mocno ścisnęła jego rękę. 

- Przebaczam – powiedziała po cichu. 

(...) 

W jej wnętrzu były dwie Marie: jedna - rachowała na zimno korzyści, druga – poddawała się uczuciom. Obie były zgodne co do tego, że jeszcze nie czas przestać się spotykać ani z jednym, ani z drugim adoratorem. 

(...) 




Z rozdz. Szatan to wymyślił 

W tym samym roku 1912 kiedy ja zagłębiłam się w świecie mody, „powagi lekarskie” analizowały działanie dymu tytoniowego. 

(...) 

W roku 1917 zdaniem Muchy 

Człowiek, odkąd jak młodzieniec, na życiowe wejdzie drogi, przez pół życia wchłania w siebie namiętności i nałogi. 

Przez pół życia szkodliwemi narkotyki się upaja, a zaś drugie pół żywota - od tego się odzwyczaja. 

Wśród nałogów, które w życiu narzucają ludziom losy, najszkodliwsze są podobno: bibki, miłość, papierosy. (...) 




CZĘŚĆ 2 

Z rozdz. Niekończąca się opowieść? 

Po tych słowach niewidzialna siła pchnęła wirujący stolik we wskazanym kierunku. 

Kiedy już było wiadomo, że kontakt z duchami został nawiązany, każdy po kolei prosił o przywołanie bliskiej osoby, z którą chciał się spotkać. 

- Jest – cichym głosem dama-medium potwierdzała przybycie wezwanego. 

Padło pierwsze pytanie. Stolik lekko przechylił się w jedną stronę i po chwili, oparł się nóżkami o podłogę. I jeszcze raz lekko uniósł się... 

Puk - puk – rozległo się w kompletnej ciszy. 

- Nie wie albo ma wątpliwości. Może inaczej sformułujmy pytanie? 

Kolejna próba... Stolik lekko przechylił się... 

Puk – puk - puk. 

- Tak. Teraz mówi tak. – wyjaśniła dama-medium. 




Z rozdz. Mucha powraca 

Mucha - mężczyzna spostrzegawczy, z dużym poczuciem humoru - nie odmówił mi towarzyszenia w drugiej części podróży. Na szczęście nie odmówił, bo będzie mi bardzo trudno rozstać się z nim kiedykolwiek. Choć Mucha bywa czasem trochę złośliwy i lubi niekiedy podglądać, a nawet tu i ówdzie podsłuchać to i owo – jego spostrzeżenia wydają się celne i ponadczasowe. 

P o w i a d a j ą (twierdzi Mucha): 

Że: jeżeli sąsiadowi wydarzy się nieszczęście, głosi sąsiad życzliwy, to kara Boża! Jeżeli zaś nadarzy mu się szczęśliwy jaki interes, powiedzą: to tylko wypadek! Ślepy traf losu! (...) 




Z rozdz. O czym każda dama wiedzieć powinna 

(...) Usłyszeć na swój temat: - Ach! Co za szyk! – to wielka radość dla każdej damy. Usłyszeć te same słowa przypadkiem, wypowiedziane szeptem, podczas rozmowy innych dam – to komplement, którego wartości nie da się oszacować. Nie można się zatem dziwić, że istniało zapotrzebowanie (i chyba nadal istnieje) na porady dla pań – jak zadawać szyku? Która z nas nie chce wyglądać pięknie? 

„Panująca moda ślepo naśladowana, staje się często karykaturą; wdzięk podanych wzorów zależy od zastosowania ich do danej osoby, celem wytworzenia harmonijnej całości.” – pisano w poradniku dla kobiet. 

(...) 

Ten sam poradnik potwierdza też prawdę dobrze znaną także współczesnym damom – nic nie jest ważniejsze niż fryzura, dobrze dobrana, maskująca niedoskonałości twarzy, szyi i sylwetki: „Najbogatszy i najwykwintniej dobrany strój nie ma tak dodatniego wpływu, jak umiejętnie ułożona fryzura. Zawsze jednak pamiętać powinniśmy o naturalnym spadku włosów; najbardziej sztuczna fryzura zachować musi pozory naturalnego układu, to bowiem stanowi jej wdzięk. Nic brzydszego nad widok osoby skrępowanej zbyt sztuczną fryzurą, obawiającej się żywszem poruszeniem nadwyrężyć skomplikowany jej układ.” (...) 




Z rozdz. Pojedynek dżentelmenów 

(...) Następnego ranka C. wezwała garderobianą. 

- Powiedz, że proszę pana, żeby do mnie przyszedł. 

Dziewczyna wróciła po chwili. 

- Pan kazał powiedzieć, że przyjdzie. 

Po kilkunastu minutach, zamiast Dujarrier’a, w drzwiach pojawił się lokaj. Wręczył pannie C. list: 

„Najdroższa moja. Strzelam się dziś na pistolety...” (...) 




Z rozdz. Kucharskie przepisy na rozmaitości 

Czas najwyższy zrobić przerwę i skosztować retro potraw. Po raz kolejny zajrzałam do kuchni anonimowego kucharza, którego pomysły cieszyły się wzięciem w XIX i w XX wieku. 

Smacznego! 

(...) 

Schab wieprzowy z sosem powidłowym. 

Porąbać schab w kawałki, obgotować do połowy w osolonej wodzie, ostudzić, obsypać tartą bułeczką i obrumienić w maśle. Łyżkę powideł rozprowadzić rosołem od schabu, wsypać trochę cukru, soli, parę goździków; jeśli sos nie dość zawiesisty, wsypać pół łyżeczki mąki, wlać kieliszek wina, zagotować i zalać nim schab ułożony na półmisku. 


Z rozdz. Z dreszczykiem - historie kryminalne oparte na faktach 

Miłość bywa głucha i ślepa i chociaż ludzie wiedzą o tym fakcie od wieków, nikomu nie udało się znaleźć skutecznego lekarstwa przywracającego jej słuch i wzrok. Są jednak tacy, którzy wiedzą jak wywołać tę nieuleczalną chorobę serca. 



Morderca we fraku 

(...) Przed miejscami sędziów ustawiono długi stół, a na nim ułożono stosy przedmiotów z poruszającymi się lekko kartkami, na których wypisano imiona właścicieli. Wzdłuż stołu pasującego bardziej do jarmarku niż sali sądowej, stały różnej wielkości kufry podróżne, z niedostępnym dla oka wnętrzem, intrygujące zgromadzoną publikę. 

Kiedy na salę wprowadzano oskarżonych, oczy wszystkich zwrócone były na pierwszego. Wysoki, szczupły, przystojny mężczyzna w eleganckim ubraniu nie wyglądał na przestępcę. Sumiaste wąsy starały się przysłonić delikatny, cyniczny uśmiech kontrastujący z wyrazem rozmarzonych oczu. 

- Schenk? – szeptem zastanawiali się niektórzy. 

- To na pewno Hugo Schenk – prawie bezgłośnie odpowiadali inni. 

(...) 

Wymieniana długa lista zarzutów nie robiła wrażenia na głównym oskarżonym, choć zdawało się, że uważnie słuchał, nie dostrzegając na sobie wzroku siedzącego na tej samej ławie Karola. Nie czuł? A może ignorował spojrzenie swojego kompana? 

Karol nie mógł budzić sympatii. Miał twarz kanalii o nieregularnych, szpetnych rysach. 

Patrzył na Hugona z nienawiścią, wydawał się być przy byłym przyjacielu większym brutalem i okrutnikiem niż był nim w rzeczywistości. Jego myśli powróciły na salę sądową, kiedy usłyszał swoje nazwisko. 

(...) 

Było już dawno po zmroku. Las stał się ciemną, zbitą gęstwiną. Pod nogami słyszał trzask pękających suchych gałązek, a kiedy potknął się o wystający korzeń i próbował się podnieść, zobaczył Schlossarka z pistoletem w wyciągniętej ręce. Mijały sekundy, które dla Franciszka trwały całe wieki. (...) 

W tym samym roku 1883, kiedy odzyskał wolność, w jego sercu obudziło się uśpione dotychczas ludzkie uczucie. Poprzez anons prasowy cyniczny potwór poznał swoje przeciwieństwo, delikatną, piękną istotę – Emilię Hechsmanównę. 

Pierwszy raz spotkał się z nią w wiosenny, kwietniowy dzień, w którym przyroda jeszcze budziła się ze snu. Twarz Emilii ukryta w cieniu kapelusza i oczy patrzące zagadkowym spojrzeniem, zaintrygowały go od pierwszej chwili. 

Smukła panna poruszała się lekko, a każdy gest, który wykonywała, poprawiając kapelusz czy podtrzymując suknię, był pełen wdzięku. Hugon nie musiał udawać zachwytu i czuł, że Emilia odwzajemnia jego oczarowanie. (...) 




Z rozdz. Co w prasie piszczy 

(...) Niezależnie od tego jak „rozumomiar” działał, nie wypadało nie śledzić doniesień o tym, co się nosi. I o najnowsze informacje nie było trudno. 

Obok wiadomości ze świata, panowie czytali i te inne, nie mniej ważne: „Faworyty pod brodą i wąsy jeszcze są w modzie”. 

- Ooch! – oddychali z ulgą niektórzy. 

„Fraki (fumee de Londres) śliwkowe i ciemno-granatowe są w modzie, czarne mało już się noszą, a granatowe wcale nie w użyciu.” 

- Eech! – jęknął nie jeden elegant. (...) 




Z rozdz. Przygotowujemy wigilię anno domini 1929 

(...)Oczywiście nie mogłam nie spróbować proponowanych specjałów i porównać ich z tymi obowiązującymi dzisiaj. 

KARP NA PÓŁMISKU. 

Karpia, ważącego około 1i 1/2 kilo, sprawić, osolić i po godzinie obetrzeć bibułką z wilgoci. Na półmisek, na którym ma się piec, kładzie się kawałek masła, wciska na karpia sok z cytryny, posypuje siekaną cebulą, okłada kawałkami masła, wlewa łyżkę smaku z jarzyn i wstawia do gorącego pieca. Ryba piecze się 15—25 minut, powinna być rumiana; podaje się z półmiskiem, na którym się piekła i polewa gorącem masłem. 






Spis treści:

CZĘŚĆ 1 

Damą być 

Z kuchni obszernej 

Kucharskie przepisy na ryby 

Rozmaitości 

Królewskie doświadczenia 

Z kuchni szlacheckiej 

Marmelada i powidła 

To i owo 

Z dreszczykiem - historie kryminalne oparte na faktach 

Morderstwo lorda 

Antrakt. A życie się toczy... 

Pani zabiła pana 

Co w prasie piszczy 

Kucharskie przepisy na rozmaitości 

W ludzkim zoo 

Z żurnalem w roku 1912 

Szatan to wymyślił 

Wynalezione w raju 

Z filozofii Muchy 

Epilog 

CZĘŚĆ 2 

Niekończąca się opowieść? 

Mucha powraca 

O czym każda dama wiedzieć powinna 

Pojedynek dżentelmenów 

P o w i a d a j ą (twierdzi Mucha) 

Jadą goście, jadą 

Kucharskie przepisy na rozmaitości 

Z dreszczykiem - historie kryminalne oparte na faktach 

Morderca we fraku 

Co w prasie piszczy 

Sposób na długie życie 

Kariera jakiej świat nie widział 

Ludzie książki piszą 

Ludzie listy piszą 

Przygotowujemy wigilię anno domini 1929 

Epilog 

Spis przepisów kulinarnych retro



wtorek, 3 października 2017

[Zapowiedź wydawnicza] Bullet Journal od Wydawnictwa Insignis. Niebawem premiera :)







Zapanuj nad swoim życiem. Nadchodzi rewolucja w sposobie organizowania czasu. 

Jest wiele aplikacji i gotowych terminarzy przeznaczonych do organizowania czasu. Niestety żaden z gotowych produktów nie jest na tyle elastyczny, uniwersalny i modyfikowalny, aby w pełni dopasować się do Twojego życia. 

Jedynym sposobem znalezienia terminarza idealnie odpowiadającego indywidualnym potrzebom jest stworzenie go samemu od podstaw. 


Pomoże Ci w tym metoda BULLET Book. 






BULLET Book to analogowy sposób organizowania teraźniejszości i planowania przyszłości. Opiera się na kilku prostych zasadach, dzięki którym szybko stworzysz własny notatnik do zarządzania czasem i swoimi sprawami. A ponieważ dokonasz tego samodzielnie i „od zera”, będzie on całkowicie spersonalizowany. 

Wydawnictwo Insignis przygotowało dwie pozycje książkowe, które wprowadzą cię w zorganizowany świat rewolucyjnego systemu BULLET Book, integrującego dziennik, organizer i notes. 

Pierwsza z nich to Twój rok z bullet journalem. Jest to poradnik, który nauczy cię, jak stworzyć własny BULLET BOOK – zrobisz to, korzystając wyłącznie ze zwykłego zeszytu i podstawowych przyborów do pisania!

Drugi tytuł to Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana – przygotowany przez artystę plastyka gotowy szablon BULLET BOOKA, który możesz samodzielnie uzupełniać, kolorować i dopasowywać do własnych potrzeb. Jeżeli pragniesz mieć piękny BULLET BOOK i niekoniecznie chcesz zaczynać od czystego zeszytu, a do tego lubisz kreatywne wyzwania, ta książka okaże się dla Ciebie idealna.





Zennor Compton. Twój Rok z Bullet Bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie. 






Twój rok z bullet bookiem to przystępny poradnik, który nauczy cię, jak stworzyć spersonalizowany systemu organizacji Bullet Book. Znajdziesz tu mnóstwo inspirujących wskazówek i twórcze ćwiczenia na każdy dzień roku, których wykonanie zajmie ci nie więcej niż 365 sekund. 

Po lekturze tej książki, Twój własny bullet book stanie się miejscem na zapisanie codziennych przypominajek i istotnych dat, twoich życiowych aspiracji, marzeń, planów i cennych wspomnień. Właściwie skomponowane listy idealnie dopasowane do twoich potrzeb sprawią, że już nigdy nie zapomnisz o ważnym spotkaniu i nie pominiesz żadnego zadania. 

Zacznij od wynotowania swoich tygodniowych i miesięcznych celów, specjalnymi symbolami oznacz ważne i długoterminowe zadania, a potem w cudownie prosty sposób monitoruj swoje postępy. Zorganizuj się efektywnie i kreatywnie dzień po dniu!


Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana. 



David Sinden, autor światowego bestsellera The Little Book of Calm Colouring, tym razem stworzył piękną i praktyczną książeczkę, w której możesz zapisywać swoje projekty, cele i codzienne obowiązki, a potem śledzić swoje postępy w ich realizacji. Bullet Book to połączenie dziennika, organizera i notesu – to twórczy i efektywny system organizacyjny. Zacznij od zapisania w odpowiednim miejscu swoich tygodniowych i miesięcznych celów, specjalnymi symbolami oznacz ważne i długoterminowe zadania, a potem w cudownie prosty sposób monitoruj swoje postępy na przeznaczonych do tego stronach. Bullet Book to miejsce na zapisanie codziennych „przypominajek” i dat ważnych spotkań, ale także twoich życiowych aspiracji, marzeń i nadziei. Ta książka pozwoli ci zachować równowagę między określaniem celów krótko- i długoterminowych, zachęci cię do tworzenia własnych kreatywnych list i podsunie ci mnóstwo inspirujących wskazówek. Dowiesz się, co zrobić, żeby żyć życiem, jakiego pragniesz.