sobota, 9 czerwca 2018

[Z cyklu zainspiruj się Bałkanami] "Smak bałkańskiego lata" Skarlet :)







Kochani!

Kolejna odsłona cyklu "Zainspiruj się Bałkanami", którą to w całości przygotowuje dla Was Skarlet, współautorka książek o magicznej Bułgarii. Wspólnie ze Skarlet przygotujemy dla Was kilka odcinków poświęconych kuchni letniej. Podsunęłam pomysł, który miał być odnośnikiem naszego "narodowego sportu", jakim jest grillowanie. Bułgarzy również grillują, nawet cały rok, jak się okazuje, ale mają też wiele innych, inspirujących dań, które przygotowują specjalnie latem.

Zainspirujcie się Bałkanami. Oddają głos Skarlet





Smak bałkańskiego lata 


„Każdy tutejszy region ma swój Kanion Wodospadów i nie są one do siebie podobne. Z gęstych lasów ze zwieszającymi się lianami przenosiliśmy się do skrajnie różnego królestwa dziko rosnących fig, laurowiśni i pięknie kwitnących rododendronów. Spacerowaliśmy po czarnej, skamieniałej lawie wulkanicznej, której sąsiadkami są białe i szare skały, „za chwilę” przeistaczające się w pomarańczowy klif. Wszędzie spotykamy kolorowe ptaki i żółwie, które jak przystało na mieszkańców Bałkanów, spieszą się powoli. Działa tu tajemnicza siła przyciągająca nie tylko nas.” 




Rozłożyste drzewo figowe znalazło dla siebie wsparcie tuż przy wejściu do jaskini 



Już pierwszego dnia mojego pobytu na Bałkanach, ta kolorowa kraina zawróciła mi w głowie. Czułam, że to nie jest przelotny romans. Mój mąż potrafił sprawić, że każda kolejna odsłona bałkańskiej układanki robiła na mnie wrażenie. Poznawałam też nowe smaki. Niektóre zestawienia wydawały mi się wręcz zadziwiające. Arbuzy czy winogrona ze słonym serem zupełnie nie pasowały do siebie... dopóki nie spróbowałam. W winogronowe liście zawija się tu gołąbki i nie jest to jedyna potrawa, do której się je stosuje (świeże lub z zalewy solnej). 




Mam dziś dla Was trzy propozycje. Pierwsza to letnia sałatka. Przygotowuje się ją błyskawicznie. Umyte i osuszone winogrona posypuje się pokruszonym lub startym na grubej tarce bałkańskim serem typu feta i danie jest gotowe. Do tej podstawowej wersji można dodać pokruszone orzechy włoskie i na przykład liście rukoli. 


"Ryż z winogronowymi liśćmi i sosem jogurtowym"

Ryż 

2 łyżki stołowe oliwy z oliwek 

2 szklanki ryżu 

Sól do smaku (my dodajemy 1 płaską łyżeczkę na szklankę ryżu) 

15 średniej wielkości świeżych liści winogron (liście umyć, zrolować i pokroić w wąskie paski; można je zastąpić liśćmi z zalewy solnej) 

4 szklanki wody 

Szczypta tymianku 

Płaska łyżeczka pieprzu 

Na dno garnka wlać oliwę, wsypać ryż, dodać sól; podgrzewać cały czas mieszając do czasu, aż ryż się zeszkli (ok.1-2 minuty). Włożyć liście winogron; zalać wodą; dodać tymianek i pieprz. Garnek przykryć pokrywką, gotować na wolnym ogniu do czasu, aż ryż wchłonie wodę (+-40 minut). 



Sos jogurtowy 

1 kubeczek gęstego bałkańskiego/greckiego jogurtu 

Szczypta soli 

2 ząbki drobno posiekanego czosnku 

Pieprz do smaku 

2 łyżeczki drobno pokrojonego świeżego koperku (można go zastąpić suszonym) 

1 łyżka oliwy z oliwek 

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać; pozostawić w lodówce na 15-20 minut. 

Sos świetnie pasuje także do gołąbków zawijanych w liście winogron. 





Panierowane kwiaty dyni 

Kwiaty obtacza się w rozbitym jajku zmieszanym z bułką tartą i solą. Podsmaża się je krótko (ok. 1 minutę z każdej strony) na małej ilości rozgrzanej oliwy. Ilość panierki zależy od tego ile mamy kwiatów. Na 1 jajko dodaje się pół łyżeczki bułki tartej i sól (do smaku). 


Życzę smacznego! 

Cytat na wstępie jest fragmentem mojej książki „A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy, jeśli macie ochotę na więcej zapraszam na stronę „Bałkany znane i nieznane” www.dobulgarii.wordpress.com





piątek, 8 czerwca 2018

„Anatomia człowieka” Zasław Adamaszek, z cyklu "Laboratorium w szufladzie" :)




Wydawnictwo PWN 

Ilość stron: 200 

Nowość wydawnicza 


Seria książek Wydawnictwa PWN „Laboratorium w szufladzie” to znakomita propozycja nie tylko dla osób uczących się, ale przede wszystkim świetna zabawa, bo autor zaproponował nieco inny rodzaj nauki przez zabawę – kreatywne zdobywanie umiejętności i wiedzy. Dlaczego? Oprócz solidnej porcji najistotniejszych informacji dotyczących budowy naszego ciała, autor pokazuje jak samemu stworzyć sobie swoje laboratorium badawcze i podpatrywać, jak funkcjonuje nasze ciało. 


Ciało człowieka to żywy organizm składający się z wielu elementów, idealnie ze sobą dopasowanych, współgrających ze sobą. I w tym wszystkim o to chodzi, aby je poznać, zobaczyć, jak one funkcjonują. Autor podsuwa mnóstwo ciekawych propozycji do wspólnych badań. Pokazuje, jak z łatwo dostępnych materiałów można wykonać modele organów, czy ciała, by zbadać ich działanie i współodpowiedzialność. Każdy bowiem element jest współodpowiedzialny za prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu. 


Treść książki nie jest typowym materiałem naukowym, opatrzonym trudną terminologią. Merytorycznie dopasowana do każdego wieku. Przejrzyście, czytelnie, zrozumiale. Dodatkowo wzbogacona wyraźnymi ilustracjami, które ułatwiają jej odbiór i pozwalają na pewną płynność w jej recepcji. 

Myślę, że pozycja jest nie tylko znakomitą pomocą naukową, ale także zachęcającą do percepcyjnego poznawania naszego ciała. Jak dla mnie, rewelacja! Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:





czwartek, 7 czerwca 2018

Wywiad ze Skarlet, współautorką cyklu książek o magicznej Bułgarii





Kochani!

Skarlet i Alberta mieliście okazję już kilka razy poznać na moim blogu, przy okazji książek o słonecznej, magicznej, ale wciąż odkrywanej na nowo Bułgarii. Autorzy zarażają swoją miłością do tego kraju, nie tylko przez publikacje bardzo odbiegające od łatwo dostępnych przewodników, ale przede wszystkim pasją podróżowania. Te książki są wyjątkowe, bo napisane z głębi serca i doświadczenia. Wszystkiego, co widzieli na własne oczy, a czym chcieliby podzielić się z czytelnikami. 


Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu autorki


Bułgaria to niekończąca się opowieść, w której zawsze jest coś nowego i ciekawego do opowiedzenia. Skarlet jest niezwykle sympatyczna, ale wiernie strzeże swojej prywatności, o której mówi niewiele, a nawet wcale. Moja współpraca z autorką zaowocowała piękną znajomością. Co prawda tylko wirtualną, jak na razie, ale mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, w którym poznamy się osobiście. Skarlet to bezinteresowna "dobra duszyczka", która pomoże i wesprze dobrym słowem.


Skąd sentyment do tego, a nie innego kraju? Co podoba się Jej i współtowarzyszowi Albertowi w ich wspólnych wojażach? Co jeszcze ciekawego mi powiedziała? 

Zapraszam na wywiad. 



Skarlet. Skąd ten sentyment i wielka miłość do Bułgarii? 

Często powtarzam, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Czas mijał, a moje uczucie się nie zmieniało. Powiedziałabym nawet, że dojrzało. Bułgaria i całe Bałkany bardzo zyskują przy bliższym poznaniu. Trudno więc się odkochać - nie tylko mnie. A ponieważ rodzinne więzy łączą nas z Macedonią i Grecją, te trzy państwa zajmują szczególne miejsce w moim sercu. 


Skąd w ogóle pomysł, by to Bułgaria właśnie stała się takim Waszym wspólnym punktem odniesienia? Miejscem na ziemi? Gdzie Wy właściwie mieszkacie z Albertem na stałe? 

Albert nie miał wyboru, bo urodził się w Bułgarii. A jak już zaczęliśmy podążać tą samą ścieżką, los zadecydował, że właśnie tu spędzimy większą część naszego życia. Powiedziałam „los zadecydował”, bo tak myślę, choć mój mąż twierdzi, że troszkę losowi dopomogłam. Na pytanie o dom zawsze odpowiadamy, że mamy dwa domy: Polskę i Bułgarię. I chociaż bardzo się od siebie różnią, są dla nas jednakowo ważne. Niestety, nigdy nie udawało się nam sprawiedliwie podzielić czasu pomiędzy te nasze dwa domy. Od 3-4 lat faworyzujemy Polskę, choć nie jest nam łatwo, bo nie zawsze umiemy się w niej odnaleźć. Ale uczymy się. 


Jesteście rodzajem swoistych globtroterów. Przemierzacie wspólnie Bałkany, by w swoich książkach opisywać to, co najpiękniejsze, najciekawsze. Co podoba Wam się w tych wojażach najbardziej? 

Poznaliśmy się w niecodziennych, a nawet dramatycznych okolicznościach. Ale nie będę o nich opowiadać szczegółowo, bo opisałam je w książce „A w bałkańskim kociołku”. Od tego dnia, a właściwie od chwili kiedy otworzyłam oczy i zobaczyłam kruczoczarne włosy opadające na czoło plus zaniepokojony wzrok Alberta, wszystko, co nastąpiło dalej potoczyło się w szalonym tempie. Bułgarię poznawałam zachłannie. Albert czuł, że chcę widzieć więcej i więcej. Rozumieliśmy się bez słów. Spontanicznie wsiadaliśmy do samochodu i jechaliśmy w kolejną podróż. Miałam wtedy mętlik w głowie, nie zapamiętywałam nawet nazw miejsc, w których byliśmy. Wtedy odkryliśmy, że obydwoje uwielbiamy podróże. Każda jest inna i każda bardzo, bardzo ekscytująca. Nawet jak docieramy po raz „en-ty” do tego samego miejsca, zawsze udaje się nam odkryć coś czego nie dostrzegliśmy wcześniej. Lubimy poznawać nowe zakątki i zawsze próbujemy poczuć ich atmosferę. 

Piękne jest to, że dzięki podróżom i dzięki ludziom opowiadającym o miejscach, w których się znaleźliśmy, możemy przemieszczać się nie tylko w sensie dosłownym. Możemy przymknąć oczy i powędrować w przeszłość. A na Bałkanach jest to dość łatwe, bo wiele budowli sprzed nawet 2000 lat pozostaje otoczonych dziewiczą przyrodą i w tych, które są oddalone od turystycznych ścieżek, wydaje się, że nic się nie zmieniło, dzięki czemu wyobraźnia ma pole do popisu. 



Czy opisaliście już wszystko, co było możliwe do opisania, wszelkie, nawet tajemne i magiczne zakątki tego kraju? 

Nie. Bułgaria to niekończąca się opowieść. Przekazaliśmy bardzo niewiele. W mojej ostatniej książce „A w bałkańskim kociołku” Bułgarii poświęciłam najwięcej miejsca, ale są w niej także wspomnienia z naszych podróży po Grecji i Macedonii. 

W cyklu „Bułgaria znana i nieznana” próbowaliśmy opowiedzieć o zakątkach znajdujących się na trasach najbardziej znanych polskim turystom. W „Magicznych górach”napisaliśmy o Rodopach, o których Vazov (wielki bułgarski poeta) słusznie mawiał: „Ten kto nie widział Rodopów, nie widział Bułgarii”. I to co napisaliśmy, to ułamek tego co chcielibyśmy powiedzieć. 



Jacy są Bułgarzy, ze społecznego punktu widzenia, tak najogólniej mówiąc? 


Zdecydowanie inni. Wszystko robią na odwrót. Mówiąc tak, kiwają głowami w przeciwnym kierunku niż reszta Europy, tańczą i śpiewają w rytmie niespotykanym nigdzie indziej na świecie, jak mówią „na prawo” to znaczy, że idą prosto, ”zapałka” to zapalniczka, „bułka” to panna młoda, a ślub to u nich „brak”. Na pewno żyją na większym luzie, są bardzo sympatyczni, otwarci i towarzyscy, mówią sobie na „ty” (rzadko używają formy pan/i), są przesądni i wierzą w magię, także w magię ziół. 

To tyle – najogólniej mówiąc, choć tak naprawdę, w przypadku Bułgarii i całych Bałkanów (każde państwo jest tu zlepkiem narodowości) nie powinno się nic uogólniać, bo tutejsze społeczności są wierne swoim tradycjom i obyczajom. Pomimo niemałych różnic kulturowych i wyznaniowych, jakimś cudem udaje im się funkcjonować obok siebie, wspólnie świętować, a nawet modlić się w tych samych miejscach. I mam nadzieję, że tak pozostanie i że nie pojawi się iskra, która spowoduje wielki wybuch, o który (jak wiadomo) na Bałkanach nie trudno. 

Myślę, że między innymi właśnie dzięki temu wielkiemu zróżnicowaniu, cały region jest bardzo ciekawy. W książce „A w bałkańskim kociołku” starałam się przybliżyć romantyczną bałkańską duszę, specyficzną mentalność żyjących tu ludzi, ich charakterystyczny styl bycia i życia. 

Nawiążę do pytania poprzedniego, ale zapytam o kobiety – Bułgarki, jakie one są? 

Bardzo różne. To jakie są i jak żyją zależy od tego z jakiej pochodzą społeczności. 

W Polsce mianem Bułgarki określa się ogół kobiet mieszkających w Bułgarii. Natomiast w samej Bułgarii, to słowo odnosi się raczej do narodowości. Sytuacja Bułgarek nie różni się od sytuacji Polek. To jaka jest ich rola w życiu rodzinnym, zależy od tego jaki mają charakter, w jakiej wychowały się rodzinie, jakie mają poglądy. Wcale nierzadko, to one podejmują ważne rodzinne decyzje. 

Inna jest sytuacja kobiet urodzonych i wychowanych w społecznościach Turków lub Pomaków (Pomacy to muzułmanie z korzeniami bułgarskimi). W tych grupach głową domu jest mężczyzna, choć i tu spotyka się wyjątki. Przede wszystkim na wsiach istnieją bardzo tradycyjne rodziny, w których zdarza się, że kobieta nie siada przy stole wspólnie z gośćmi - mężczyznami. 


A jaka jest kultura Bułgarii? Chodzi mi o gałąź sztuki. Gdybyście mieli ją porównać do polskiej kultury. Jakie są jej cechy wspólne, czego zazdrościcie Bułgarom, do czego jeszcze nam daleko, czego możemy się od nich nauczyć? 

Bułgaria, ojczyzna Orfeusza zniewalającego wspaniałą muzyką i śpiewem, ma długie tradycje w śpiewie chóralnym. Rejon Sofii może się pochwalić sztuką śpiewu polifonicznego, wpisaną na listę kulturowego dziedzictwa UNESCO i uznaną za Arcydzieło Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości. Na liście UNESCO jest też sztuka tkania kilimów w bułgarskim Chiprovtsi. Słynna jest tutejsza ikonografia. 

Nie ma żadnej różnicy między Polską a Bułgarią w sensie istniejących instytucji związanych z kulturą (placówek kulturalnych) i gałęzi sztuki. Ponieważ mieszkańcy całego kraju są tradycjonalistami i stare obyczaje żyją, na pewno jest więcej miejsc poświęconych sztuce ludowej. Bułgarzy bardzo dbają o przekazywanie swoim dzieciom przywiązania do zwyczajów, tańca, muzyki i robią to skutecznie. I myślimy, że takie postępowanie jest godne naśladowania. 

Literatura Bułgarii. Jaka jest? Może jest jakiś Wasz ulubiony pisarz, pisarka? 

Wydarzeniem literackim ostatnich lat była powieść „Fizyka tęsknoty” - poety i prozaika Georgi Gospodinova - nominowana do wielu nagród literackich w Europie i przetłumaczona na kilkanaście języków. Berliner Zeitung pisał o książce: „niesamowita, sentymentalna, śmieszna, wzruszająca, filozoficzna i poetycka”. „Fizyka tęsknoty” nie była pierwszą powieścią tego autora, która zrobiła światową karierę. Na 19 języków przetłumaczono także jego książkę „Powieść naturalna”. 

Bułgarscy Czytelnicy na pewno chętnie czytają książki osadzone w bałkańskich realiach, które znają, bo łatwiej im się utożsamiać z bohaterami mającymi te same problemy. 

Ale nie tylko książki współczesnych autorów cieszą się popularnością. Bułgarzy chętnie czytają m.in. „Tiutiun” (Tytoń) Dimitara Dimova, pokazujący skomplikowaną historię i ludzkie losy po odzyskaniu niepodległości, po 500 latach niewoli osmańskiej. Świetna jest też książka „Notatki z bułgarskich powstań” Zahari’ego Stoyanova z fabułą osadzoną w czasach, kiedy Imperium Osmańskie chyliło się ku upadkowi. 

Muszę jeszcze wspomnieć o powieści „Osydyni duszi” – Skazane dusze - Dimova (była wydana także w języku polskim, chyba pod innym tytułem). Autor opowiada w niej o wojnie domowej w Hiszpanii i miłości pewnej kobiety do zakonnika, z góry skazanej na porażkę. Na podstawie książki powstał bułgarski film (polski tytuł „Dusze stracone”) z Janem Englertem w roli głównej. 


„Z podróży do świata retro” to Twój autorski projekt. Tym razem sama uczestniczysz w niezwykłej podróży, która przenosi nas w specyficzny czas. Tytuł wyszedł na rynek w dwóch częściach. Czym dla Ciebie osobiście jest podróż do świata retro? 

Och... dla mnie świat retro to ucieczka od codzienności. Myślę, że gdzieś w głębi duszy marzy mi się powrót niektórych zasad bon tonu, dziś zapomnianych. 

Fragmenty książki napisałam już dawno temu i jak je pewnego dnia postanowiłam połączyć w całość, przestraszyłam się własnego pomysłu i ostatecznie „retro” trafiło do szuflady. Gdybyś mnie, Agnieszko, nie przekonała, pewnie leżałoby tam do dziś. Bardzo jestem Ci wdzięczna i cieszę się, że osoby, które czytały książki chcą jeszcze i czekają na kolejne części. W retro jest obok satyry wątek kryminalny. Historie, które napisałam oparłam na faktach i jestem szczęśliwa jak dowiaduję się od Czytelników, że są ciekawe. 

Która z części tych podróży jest Ci szczególnie bliska, do której masz największy sentyment? 

Każda książka jest moim dzieckiem. Każda jest mi bliska. O każdą się martwię, bo chciałabym, żeby Czytelnicy dobrze ją przyjęli. 


A może powstanie jeszcze trzecia część? 

Część 3 już jest. Na razie grzecznie czeka, bo wymaga jeszcze trochę pracy. Myślę, że będą też następne części. 

Jakie są Wasze najbliższe plany wydawnicze? 

Na pewno „Z podróży do świata retro” część 3 i 4 i nowa książka (prawie, prawie skończona) pod roboczym tytułem „Bałkański kalendarzyk”, z poważnymi i niepoważnymi historyjkami, z magicznymi miejscami we wnętrzu i kilkunastoma bardzo smacznymi bałkańskimi daniami w treści (które po mistrzowsku przyrządza Albert). 

W następnym roku będzie też nowe wydanie książki „A bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy. 


Coś od siebie dla czytelników: 

Wszystkich Czytelników serdecznie pozdrawiam w imieniu swoim i Alberta, i dziękuję za to, że jesteście. Bardzo cieszę się, że niektórzy znajdują czas, żeby skreślić, a właściwie „wyklikać” parę ciepłych słów. To najwspanialszy prezent dla autora. Tych, którzy nie mieli okazji zajrzeć, zapraszam na stronę z fragmentami książek: www.dobulgarii.wordpress.com Do przeczytania recenzji, których jesteś Autorką, Agnieszko, chyba nie muszę nikogo namiawiać. Bardzo dziękuję za zaproszenie i rozmowę. 


Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu autorki


Dziękuję za rozmowę :)

„Pucułka i Pocopotek” Barbara Lewandowska. Proste, ale piękne, z mądrym i refleksyjnym przesłaniem...





Wydawnictwo Widnokrąg

Ilość stron: 68

Ilustracje: Janina Krzemińska


To jest właśnie bajka mojego dzieciństwa. „Pucułka i Pocopotek” ukazywały się w odcinkach w 1982, w dwutygodniku dla dzieci „Miś”. To zupełnie inna bajka niż współczesne. Brak w nich elektronicznych gadżetów, a zwierzęta i przedmioty zostały spersonifikowane. Miś Pocopotek zgubił się w parku Jackowi, a znalazła go Pucułka. Ileż oni przygód razem przeżyli. Miś tęsknił za Jackiem, ale odnalezienie chłopca, to naprawdę nie lada wyzwanie. Pucułka dobrze zaopiekowała się zgubionym misiem. Poświęciła mu wiele uwagi i dokładała wszelkich starań, aby Jacek mógł odnaleźć swoją zgubę. Czy jednak tak się stanie?


Książka ta, odmienną historią i opowieścią o zupełnie innym świecie pokazuje wartości i elementarne znaczenie przyjaźni, czy opieki nad słabszym, kto wyraźnie się pogubił. To także opowieść o tym, ile możemy poświęcić dla drugiego. I to nie jest tylko zwykła opowieść o zagubionym misiu. To rodzaj pewnej gry słownej i zabawy. Historia Pocopotka pozwala spojrzeć na świat i otaczających ludzi z nieco innej strony. Dzieci są ufne, odbierają inaczej rzeczywistość. Pucułka zdaje się być takim głosem rozsądku. Kobieta dokłada wszelkich starań, by wlaściciel misia odnalazł swojego przyjaciela, jednak pytanie, czy ów przyjaciel nie pocieszył się już inną zabawką?


Pozytywne postacie, przepiękne ilustracje, które tworzą specyficzny klimat oraz plastyczny, barwny język. Bez brutalności, czy przemocy. Wierzę, że Pucułka i Pocopotek podbiją jeszcze serca i współczesnych małych czytelników. Moi synowie z zainteresowaniem śledzili losy misia, kibicowali mu i ze zdziwieniem słuchali, kiedy opowiadałam im, że to bajka z mojego dzieciństwa. Tak, takie to właśnie kiedyś były bajki. Proste, ale piękne, z mądrym i refleksyjnym przesłaniem. Ale ta historia nie ma jednoznacznego końca. Ten koniec mali czytelnicy mogą dopisać sami, bowiem czeka na nich mała niespodzianka od Wydawnictwa Widnokrąg. Jaka? Sprawdźcie. Warto poczytać i przypomnieć sobie o prawdziwych wartościach w życiu. Warto podyskutować o tym, co najważniejsze.

Szczerze polecam!




Za książkę dziękuję:










Zapowiedzi najbliższych premier Wydawnictwa Insignis :)




Kochani!

Wydawnictwo Insignis szykuje nie tylko gratkę dla wielbicieli dobrej fantastyki, ale również coś interesującego dla wielbicieli pichcenia, jedzenia. Ja już zacieram ręce szczególnie na tę drugą pozycję. Jestem jej bardzo ciekawa :)



Wasilij Michajłowicz Machanienko
"Droga Szamana. Etap 1: Początek"


Premiera: 20.06.2018
Ilość stron: 336




Numer jeden na liście najpopularniejszych e-booków w Rosji!

Wyjątkowa powieść fantasy nowego gatunku LitRPG.

Barliona. Wirtualny świat pełen potworów, walk, przygód, tajemnic i graczy spragnionych tego, co w prawdziwym życiu niedostępne: elfów i magii, krasnoludów i gnomów, smoków i księżniczek oraz niezapomnianych konfrontacji.

Gracze Barliony pozostają online całymi miesiącami; zamknięci w podtrzymujących funkcje życiowe kapsułach, nie wracają do realu, ścigając się z innymi w levelowaniu postaci i zdobywaniu kolejnych osiągnięć. W Barlionie prawie wszystko jest dozwolone, a gracze nie odczuwają bólu i cierpienia. Tak działają filtry doznań: każdy cios, potknięcie, rana odbierane są przez graczy tak, jakby rozgrywały się na ekranie monitora: zupełnie bez bólu.

Ale od każdej zasady są wyjątki. Istnieje grupa graczy, dla których Barliona zamieniła się w piekło. To przestępcy, zesłani tam w ramach odbywania kary – ich filtry doznań są wyłączone. Odczuwają wszystko tak, jak w najprawdziwszym realu.

Główny bohater został skazany na osiem lat więzienia za nieumyślnie popełnione przestępstwo. W ramach kary osadzono go w jednej z barliońskich kopalni i przydzielono mu postać Szamana, jedną z najmniej popularnych klas. Ma wyzerowane statystyki. Nie zna reguł dotyczączych życia więźniów – ich świat w Barlionie wygląda zgoła inaczej niż świat wolnych graczy.

Czy uda mu się przetrwać? Czy poradzi sobie z panującymi w wirtualnych więzieniach złem i przemocą?








Sarah Rainey
"Trzyskładnikowe wypieki"


Premiera: 20.06.2018
Ilość stron: 208



3 to naprawdę magiczna liczba!

Ta książka sprawi, że przygotowywanie smakołyków okaże się łatwiejsze, niż kiedykolwiek mogło Ci się wydawać! Znajdziesz w niej ponad 100 zdumiewająco prostych przepisów na przepyszne ciasta, ciasteczka, bułeczki i chleby, desery, słone przekąski i łatwe lody.

Gwarantujące mnóstwo frajdy i doznań smakowych pyszności przygotujesz dzięki „Trzyskładnikowym wypiekom” nawet w ostatniej chwili przed przyjęciem! Kiedy poznasz moc tej książki, nie przestaniesz z niej korzystać!









środa, 6 czerwca 2018

[Przedpremierowo. Patronat medialny] „Indiańską ścieżką. Z pamiętnika...” Katarzyna Georgiou





Wydawnictwo EUROSYSTEM 

Ilość stron: 100 

Premiera 8.06.2018 




„Moja ziemia obiecana obróciła się pył… Ot, życie. Musiałam odbyć podróż w głąb siebie, by zrozumieć, co mnie spotkało i co to doświadczenie niesie na przyszłość.” 

Dopowiedzeniem wielokropka w tytule jest określenie – emigrantki. Katarzyna Georgiou nie ukrywa swej fascynacji kulturą Indian. Książka zaś stanowi epistolarny zapis wspomnień i doświadczeń autorki, która z głową pełną marzeń i wyobrażeń, jako młoda dziewczyna wyruszyła w podróż życia, by zasmakować jego różnorodności. Kiedy ma się dwadzieścia jeden lat, świat wydaje się otwarty dla nas z wszelką swą wielowymiarowością. Często jednak życie weryfikuje nasze wyobrażenia i oczekiwania dając w zamian prawdziwość swojej bytności. 

Zdj. nadesłane przez autorkę
Autorka szczerze i sugestywnie opowiada nam o sobie, o tej części egzystencji, która wzmocniła Jej charakter, nauczyła patrzeć na życie z innej perspektywy. Ujęły mnie wspomnienia odkrywania duchowych ścieżek, wsłuchiwania się w Naturę, koegzystencji człowieka z naturą, bo taką jasność właśnie przekazuje kultura indiańskich rytuałów i tradycji. Wszystko ma swój zalążek w przyrodzie, a my jako ludzie powinniśmy jej dziękować codziennie za to, co nam podsuwa. Matka Natura jest cierpliwa i tego powinniśmy się od niej uczyć. Znacie symbolikę słynnego łapacza snów? Czym w ogóle są nasze sny? 








Zdj. nadesłane przez autorkę



Katarzyna Georgiou pisze o istocie życia. Nie używa pompatycznych, szablonowych słów, by przekonać o swoistości i wyjątkowości, jakiej doznała. Ta książka jest znakomitym znakiem przystankowym w pędzącej, chaotycznej współczesności. Wywołuje wiele refleksji, głębszych chwil zadumy, przypomina o tym, co ważne. Wyprawy wiele wnoszą w nasze światopoglądy i perspektywy widzenia otaczającej rzeczywistości. Czasami wywołują masę sprzeczności, ale też pozwalają na wybudzenie się uśpionych, zablokowanych przez psychikę pragnień i marzeń. Wystarczy impuls, wsłuchanie się w siebie, by doświadczyć wielu nienazwanych doznań, często mistycznych. 




Zdj. nadesłane przez autorkę


Inspirująca książka „Indiańską ścieżką” Katarzyny Georgiou znajdzie wielu odbiorców. Z tej opowieści o prawdziwym życiu wypływa plastyczny obraz sentymentu, emocje, sugestywne afekty przeplecione poetycką nutą, jaka drzemie w autorce. Książka, której treść zachęci do zreflektowania się. Warto, naprawdę warto! Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję autorce




Pod poniższym linkiem znajdziecie konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz książki:

[Konkurs patronacki] Zadaj pytanie Annie Kasiuk i wygraj "Andromedę" :)











Kochani!

Dawno nie było na blogu konkursów, dlatego tym przyjemniej ogłaszam konkurs, w którym powalczycie o dwa egzemplarze najnowszej powieści "Andromeda" Anny Kasiuk, która swoją oficjalną premierę miała na tegorocznych Warszawskich Targach Książki.

Zadanie konkursowe nie jest trudne. Możecie zapytać autorkę o co chcecie, oczywiście z poszanowaniem etyki i wrażliwości każdego z nas. Grzecznie i z kulturą. Pamiętajcie jednak, że każdy z Was może zadać maksymalnie dwa pytania!

Ale... zanim przystąpicie do realizacji zadania konkursowego, zapoznajcie się z jego zasadami.






Zasady konkursu: 


• Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród Wydawnictwo Novae Res


• Konkurs przeprowadzany jest na terenie Polski 



• Konkurs trwa od momentu opublikowania postu konkursowego do 20.06 b.r. do godziny 23.59 



• Uczestnikiem może być każda osoba pełnoletnia, która w razie wygranej będzie mogła podać polski adres do wysyłki 


• W komentarzu pod postem należy zadać autorce maksymalnie dwa pytania 


* Poza tym proszę o udostępnienie informacji o konkursie u siebie na profilu facebookowym oraz zaproszeniu do wspólnej zabawy znajomych 


• Wygrywają dwie osoby, których pytania najbardziej przypadną do gustu autorce, uczestnik przyjmuje do wiadomości, że wybór zwycięzcy jest czysto subiektywny i nie każdy musi się z nim zgodzić 


• Ogłoszenie wyników nastąpi wraz z opublikowaniem odpowiedzi na pytania uczestników. Zwycięzca ma 48h na zgłoszenie się w wiadomości mailowej na adres stokrotka954@wp.pl, po tym czasie nagroda przepada 


• Wysyłka nagród odbędzie się za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 7 dni od otrzymania danych adresowych 


• Biorąc udział w konkursie uczestnik potwierdza że zapoznał się i akceptuje niniejszy Regulamin 


• Nagroda przedstawiona jest na poniższym zdjęciu, w jej skład wchodzą dwa egzemplarze papierowe książki "Andromeda" Anny Kasiuk 





• Brak możliwości wymiany nagrody na równowartość pieniężną 


• Brak możliwości przenoszenia nagrody na kogoś innego 


• Zwycięzca ponosi odpowiedzialność za dostarczenie danych niezbędnych do prawidłowego doręczenia nagrody: tj. imię i nazwisko, adres do korespondencji - informacja ta jest przetwarzana jedynie na potrzeby wysyłki nagrody, nie jest przechowywana ani udostępniana nikomu. Po potwierdzeniu otrzymania nagrody przez Laureata - dane te są usuwane. 


• Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem niniejszego Regulaminu 


• Uczestnik oświadcza, że jest właścicielem praw autorskich do pracy konkursowej i że powstała ona na potrzeby niniejszego Konkursu. Wykrycie plagiatu lub powtórnego użycia pracy jest równoznaczne z dyskwalifikacją Uczestnika! 

Powodzenia! 


wtorek, 5 czerwca 2018

„Szczęściarz” Jerzy Świerkosz. Obraz prawdziwego życia z własną definicją szczęścia...






Warszawska Firma Wydawnicza 

Ilość stron: 376 

Nowość wydawnicza 



Za każdym razem, kiedy czytam o okrucieństwie wojny, zastanawiam się, do jakich granic jest w stanie posunąć się człowiek, by drugiemu zadać ból, cierpnie, zło. Dość przewrotny i metaforyczny tytuł książki może nasuwać odbiorcy bardzo idylliczny świat bohaterów. Tymczasem autor pokusił się o skrupulatny obraz swojego życia i własną definicję szczęścia. Termin ten, dla każdego człowieka ma inne znaczenie i wyraz. Dla jednych materialny, dla innych duchowy, a dla jeszcze innych mentalny. Czytając tę opowieść doznałam mieszaniny emocji, głębokich afektów i refleksji. Każda odsłona tragicznych, dramatycznych wydarzeń pisze inną ścieżkę życia, odsłania na nowo gorzką prawdę o człowieku, nasuwa wiele pytań. I wydaje się, że o cierpieniu wiemy już wszystko, tymczasem wciąż uczymy się tego określenia na nowo. 


Jerzy Świerkosz nie szczędzi czytelnikowi sugestywności swoich emocji i kłębiących się wspomnień, które pchały się na karty tej książki. Obrazowość i plastyczność wątków pozwala na elastyczne zatopienie się w płynności fabuły. Pisze o swoich doświadczeniach i przeżyciach, zrządzeniach losu, plątaninie ścieżek, o bólu, cierpieniu, o prawdziwości życia. Momentami popadałam w konsternacje wywołane fragmentami, w których człowiek podjudzał drugiego człowieka do nienawiści, do mordowania niewinnych. Ale autor przywołuje z pamięci również wspomnienia funkcjonowania dawnej polskiej wsi i rodzin, które tworząc małe społeczności trwały dzięki silnym więzom rodzinnym. Wiele w niej także wątków o zwykłym ludzkim cierpieniu, próbach odnalezienia swojej tożsamości na obcym terenie, poznawanie całkiem odmiennych kultur, tradycji, a jednocześnie pielęgnacja swojej w obcym, dalekim kraju. 


Prawdziwa historia życia potrafi zaskakiwać. Sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to co i kogo napotyka na swoich ścieżkach jest tylko przypadkiem, czy świadomym zapisem na kartach. Autor dzięki tej skrupulatnej i autentycznej opowieści o tym, co przeżył, co widział i czego doświadczył pokazuje, że czasami warto pochylić się nad pewnymi wartościami, przypominać o okrucieństwach zgotowanych przez bliźniego, warto zastanowić się nad sensem i celem naszej egzystencji. Elementarne części, o których pisze są tymi, które budują naszą indywidualność, ale też wpasowują się w historię jako tło wzruszających i poruszających wspomnień. 


Kiedyś Ernest Bryll napisał, że pewne książki są bardzo ważne dla naszej polskiej psychiki. I ta pozycja idealnie wpasowuje się w te słowa. To książka ważna, stanowiąca wspomnienia niczym fotografie uchwycone w starych, zakurzonych albumach. To znakomite świadectwo ludzkich dramatów, cierpienia, źródło faktów historycznych. Książka, w której występują prawdziwi bohaterowie i nieprzekłamane wydarzenia. Czuć w nich ból i tęsknotę, sentymentalne wyprawy w coś, co było, a jest nowe. Znakomita! Szczerze i bardzo polecam! 


Za książkę dziękuję:






„Wileńszczyzna w miniony czas” Zdzisław Brałkowski. Poruszająca i sentymentalna opowieść o trudnych czasach otaczającej rzeczywistości...





Wydawnictwo Psychoskok 

Ilość stron: 242 

Nowość wydawnicza 



Uwielbiam opowieści rodzinne, w których nie brakuje swego rodzaju klimatu i wyjątkowej atmosfery swojskości, która nadaje opowieści określonego rytmu, dopasowującego się do płynności tekstu. Opowieść Zdzisława Brałkowskiego to nie fabularyzowana historia, ale cząstka rodzinnych wspomnień o ludziach, którzy żyjąc w trudnych, minionych czasach byli dla siebie ogromnym wsparciem, tworzyli razem większe społeczności, działali razem, potrafili się zintegrować, ale przede wszystkim szanowali się, a swoje emocje wyrażali nutą sentymentu. To opowieść na tle historycznych, często tragicznych i dramatycznych wydarzeń jednostek, ludzi, którym los splótł ścieżki życia. 


Wileńszczyzna przed wojną należała do Polski. Terenów, gdzie ludność zakorzeniona od pokoleń, wcielała w życie tradycje i miłość do Ojczyzny. Dla nich czymś zupełnie normalnym i oczywistym była służba w obronie kraju. Dwie rodziny, których losy poznajemy w trzech częściach tej książki, pokazują nam, czym są dla nich wartości rodzinne i patriotyczne. To często dramaty i próby odnalezienia się w wojennej i powojennej rzeczywistości, w nowej polityce, pod nowymi granicami. W opowieściach tych nie brakuje chwil dobrych, jak i ludzkiego, prawdziwego cierpienia. 


Zdzisław Brałkowski swą niezwykle poruszającą i sentymentalną opowieścią przypomina o wartościach i priorytetach w życiu. O nadrzędnych afektach. Książka poruszająca i odkrywająca kawałek indywidualnej historii, która przecież w podobnym stopniu mogła przydarzyć się każdemu, kto żył w tamtych czasach i na tamtych terenach. Mało takich książek, które mówią o prawdziwości życia, skrzętnie upchanego w czarno białych fotografiach. Warto pochylić się nad jej istotą, przekazem i wyjątkowym przesłaniem. Warto pomyśleć o tym, czego chcemy w życiu i co tak naprawdę nadaje mu sens, bo ewidentnie się zagubiliśmy we współczesności. 


Książka emocjonalna i sugestywna, z historią, która każdemu z osobna pisze inne scenariusze. 

Szczerze polecam! 



Za książkę dziękuję: