sobota, 1 grudnia 2018

[Z cyklu - zainspiruj się Bałkanami] Świąteczne propozycje prosto z Bałkanów i... ze świata retro - Skarlet





Kochani!

Wbrew pozorom mamy wiele wspólnych, świątecznych elementów z mieszkańcami Bałkanów. Dzisiejszy odcinek powoli wprowadza nas w tę wyjątkową atmosferę, który przygotowała dla Was oczywiście Skarlet.


"Świąteczne propozycje prosto z Bałkanów i... ze świata retro"

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Temperatura przygotowań rośnie z dnia na dzień. Bułgarzy zasiadają przy wigilijnym stole tak, jak Polacy, 24 grudnia. W tym samym miesiącu są także inne okazje. Pierwsza to Nikułden – dzień Mikołaja – szóstego grudnia. Większość ludzi ubiera na ten dzień choinkę, żeby podczas uroczystej kolacji poczuć atmosferę świąt. Na każdym stole pojawi się ryba z orzechami. W taki sam sposób przyrządza się ją w Bułgarii i w Grecji. Przepis przypominam poniżej (już wcześniej pojawił się w naszym cyklu „Zainspiruj się Bałkanami”).




Pieczoną rybę proponowano także na Wigilię w Polsce. Przepis znalazł się w mojej książce „2 w 1. Z podróży do świata retro”. Uznałam, że aby poczuć atmosferę przeszłości, w mojej opowieści o codziennym życiu, obok wątków kryminalnych i satyrycznych, nie może nie być smaków. Są więc recepty dziewiętnastowiecznego kucharza i menu wigilijne z roku 1929.


Karp na półmisku
Karpia, ważącego około 1 i 1/2 kilo, sprawić, osolić i po godzinie obetrzeć bibułką z wilgoci. Na półmisek, na którym ma się piec, kładzie się kawałek masła, wciska na karpia sok z cytryny, posypuje siekaną cebulą, okłada kawałkami masła, wlewa łyżkę smaku z jarzyn i wstawia do gorącego pieca. Ryba piecze się 15—25 minut, powinna być rumiana; podaje się z półmiskiem, na którym się piekła i polewa gorącem masłem.


Ryba po grecku
Składniki:
8-10 łyżek oliwy z oliwek / 1 średnia ryba (1,5-2 kg) / sól do smaku / pieprz do smaku / 1 szklanka pokruszonych orzechów włoskich / 0,5 kg cebuli pokrojonej w talarki / 1-2 średnie marchewki starte na grubej tarce / 450-600 g pomidorów pokrojonych w kostkę / 2-3 liście laurowe

Sposób przygotowania:
Oczyszczoną rybę posolić i popieprzyć z zewnątrz i od wewnątrz; do środka włożyć 3/4 orzechów; rybę ułożyć w naczyniu żaroodpornym z oliwą na dnie.
Ułożyć wokół ryby i na niej: cebule, marchewki, pomidory, pozostałe orzechy i przyprawy (sól, pieprz, liście laurowe); naczynie wstawić do rozgrzanego wcześniej piekarnika; piec 20-35 minut w temperaturze ok.180 stopni.
Smacznego!

Fragmenty książki znajdują się TU: https://dobulgarii.wordpress.com/z-podrozy-do-swiata-retro/

Zapraszam!





Grafiki i zdjęcia wykorzystane w poście pochodzą z prywatnego albumu autorki!





piątek, 30 listopada 2018

Pate gra w piłkę - Timo Parvela






Wydawnictwo Widnokrąg 

Ilość stron: 112 

Nowość wydawnicza 




Tego bohatera już mieliśmy okazje poznać, kiedy zakładał swojego bloga zamiast tradycyjnego pamiętnika. Tym razem Pate koniecznie chciał wziąć udział w Turnieju Magików. Problem w tym, że nie miał kogo wciągnąć na listę zawodników. Początkowo widniały na niej nazwiska światowych gwiazd i osobowości, by założona przez niego Drużyna Mistrzów Piłki była wyjątkowa. Poniekąd chciał również utrzeć nosa zarozumiałym braciom Riku i Raku. Kto ostatecznie zwycięży pojedynek na boisku i co w międzyczasie wydarzy się, tego dowiecie się z tej zabawnej, ale i mądrej opowieści, która zmusza do refleksji. 


W tej krótkiej opowieści akcja nabiera zawrotnego tempa. A to wszystko dzięki rezolutnej postaci Pate. Chłopiec pragnie spełnić swoje marzenie. W czasie, kiedy szuka chętnych do składu swojej drużyny napotka wiele ciekawych postaci, z których każda wnosi do tej historii głębsze przesłanie. Poza tym merytoryka tekstu okraszona zabawnym spostrzeganiem rzeczywistości przez Patego jest tym, co do młodszych czytelników trafia najlepiej. 

Mój syn przeczytał z ogromnym zaciekawieniem. Dodatkowo zachwycał się prostymi, ale idealnie współgrającymi z treścią ilustracjami, autorstwa Pasi Pitkänen. Coś na styl komiksu. Poza tym, w tej opowieści dużo się dzieje. Pate bez przerwy wpada na jakieś zwariowane pomysły, akcja w ogóle nie zwalnia. Przy każdym wątku otrzymujemy też porcję dobrego humoru. Książka bardzo mu przypadła do gustu. Nic dziwnego, w końcu uwielbia piłkę nożną. 




"Pate gra w piłkę" to nie tylko połączenie zabawnej historii z aktywną fabułą, ale również głębszych refleksji z mądrym przesłaniem. Co w tym przypadku doskonale potwierdza się powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Do czytania przez dziecko samodzielnie, pewnych przemyśleń, ale i jako zachęta do aktywności. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:





czwartek, 29 listopada 2018

[Zapowiedź] Kuglarnia - Andrzeja Turczyńskiego już 14 grudnia b.r. premiera, Wydawnictwo JanKa




Kochani!

Ten jesienno-zimowy czas jest doskonałym pretekstem do tego, by poznawać nowe gatunki, odkrywać intrygujące pozycje. Taką jest bez wątpienia "Kuglarnia" Andrzeja Turczyńskiego, Wydawnictwo JanKa.

Na stronie wydawcy znajdziecie także WYWIAD z autorem oraz omówienie poprzedniej pozycji "Ceremoniały" :)



Ilość stron: 300

Premiera: 14 grudnia 2018 


Osią „Kuglarni” jest motyw theatrum mundi. I przekonanie, że u narodzin widowiska leżała zawsze wiara w możliwą harmonię świata, zaślubiny tego, co w swojej banalności dostępne każdemu, z tym, co święte, wspólnotowe. Ale też spektakl, który ma być odegrany w Boże Narodzenie i stanowić centralne wydarzenie opowieści Turczyńskiego, to „Pastorałka”. Miejscem zaś, w którym ów magiczny akt artystycznej kosmogonii ma się dokonać, jest symboliczne miasteczko En. Tu, gdzie „pamiętać to chodzić wspak”, realne zagrożenie stwarzają nie tylko przedświąteczne skupienie na bigosach i ciastach, ale i infantylizm Księcia Elektora, aktywność Wolnych Młodzianków, a także istot rodem z Bieslandii. Poruszając się na granicy eseju i powieści, autor tworzy barwny fresk obyczajów, mód i nawyków, zadziwia erudycją, subtelnym humorem i bogactwem języka różnych stylów. Obok figur historycznych (Goethego, Moliera, Mozarta, Musorgskiego, Bułhakowa, Wrubla) przewiną się postacie z ich dzieł, jak choćby Woland czy pewna Gocha – z dzieła Goethego, Bułhakowa czy też z wyobraźni starego garderobianego bądź księgarza erudyty wysnuta. Obok najprawdziwszej, czasem groźnej, prawdy o współczesności króluje więc wyzwalające ożywcze zmyślenie. 


W „Kuglarni” asymetria pomiędzy „starym” a „nowym” światem jest ostro zarysowana. Stary świat, świat kultury wyższej, jakkolwiek tego nie nazwiemy, pozostaje wciąż uniwersum o niewystygłym potencjale, tyle że korzystają zeń nie wszyscy. Turczyński w swych erudycyjnych i zdumiewających językową wytrawnością obrazach kultury uniwersalnej okazuje się nie po raz pierwszy nieugiętym defensorem continuum. W ponowoczesności wszak, która byt swój zawdzięcza formacjom wcześniejszym, pisarz ma do spełnienia ważną misję. Choć nie mówi o tym expressis verbis, wydaje się opowiadać za aktywnością artystów operujących także innymi środkami wyrazu aniżeli słowa w upowszechnianiu treści determinujących antropocentryczny kształt kultury i jej humanistyczną teleologię. 
Wiesław Setlak 

Andrzej Turczyński, ur. w 1938 r. w Lublinie – poeta, prozaik, eseista i tłumacz. Laureat licznych nagród, m.in. Fundacji Kultury za „Rzeki popiołu” (1994), im. Księcia Konstantego Ostrogskiego (1997), im. Świętego Brata Alberta (1999), Nagrody Specjalnej Ministra Kultury (2005, 2010). Jego powieść „Znużenie” została nominowana do Nagrody Literackiej NIKE (2001) oraz do Paszportu Polityki, a „Koncert muzyki dawnej” (2012) znalazł się w finale Nagrody Literackiej GDYNIA. Wydał ponad 50 książek, m.in. „Źdźbło morza”, 1971; „Wypłuczysko”, 1977; „Fiasko”, 1986; „Chłopiec na czerwonym koniu”, 1991; „Rzeki popiołu”, 1995; „Mistrz Niewidzialnej Strony”, 1996; „Tryptyk ruski”, 1998; „Znużenie”, 2000; „Mgnienia”, 2000; „Święto ikony”, 2002; „Latopis. Powieść doroczna”, 2007; „Ten szalony pan Puszkin. Słowo o udręce”, 2008; „Uzurpacje. Eseje paraboliczne”, 2009; „Zgorszenie”, 2011; „Mały ikonostas Bogarodzicy”, 2012; „Miniatura z gazelą”, 2012; „Homo pictor, homo viator”, 2013; „Brzemię”, 2015;„Ceremoniały”, 2018. Mieszka w Koszalinie.



FRAGMENT POWIEŚCI

(...)
Gość właśnie stanął w drzwiach, ociekając deszczem. Przedsionek oświetla chwiejny płomień taniej świecy, rozproszony blask odbiera przybyszowi realność, czyniąc zeń wodne widziadło. Ale przybysz już przekracza wysoki próg wzmocniony żelazną taśmą, oddaje kapelusz służącej, ta ozdabia nim jedną z fryzjerskich główek, zajmujących szeroką półkę obok sterczących ze ściany kołków i wieloramiennego wieszaka na ubrania, a kiedy następnie pomaga mu ściągnąć mokry redingot, z mętnawej głębi mieszkania wyłania się wysoki, przygarbiony mężczyzna. Że też chce się panu tłuc wierzchem po takim deszczu - wita tamtego, gestem długiej, kościstej dłoni zapraszając do środka.

Przedsionek przechodzi w sień właściwą, skąd troje drzwi kryje osobne pokoje, największe w oficynie, rozjaśniane mdłym światłem wpadającym przez kratkowane okno z widokiem na wewnętrzny dziedziniec, wieczorem naftówką lub świecami, a często tylko ogniem kominka. Milcząc, zasiedli na krzesłach z szerokimi poręczami. Rozbłyski płomieni z czeluści paleniska obydwóm zniekształcają twarze - brodatą gospodarza i gładko wygoloną gościa w ciemnozielonym surducie, cytrynowym halsztuku, obcisłych pantalonach i chromowych butach z cholewką do pół łydki.

I co tam słychać w wielkim świecie, wyjąwszy oczywiście Chińczyków, bo u nich, jak to zwykle u nich, nieprawdaż? - zagaja rozmowę pan domu. 

A jakże, ogólnie jak wszędzie, ale żeby było się czym chwalić, to nie powiem, czyli jak wszędzie w tych stronach: plucha i wiatr, pochmurno z niewielkimi przejaśnieniami, a przecież grudzień, no nie? Nie ująłbym tego lepiej, oby tylko nie było gorzej, bo mimo wszystko daje się żyć, o ile się nie ma nadmiernych wymagań.

A propos, pan minister chciałby, aby mu się pan przypomniał, panie F., w najbliższym czasie. Nie da się ukryć, zaszły okoliczności na tyle zagmatwane, że może pańskie rady mogłyby pomóc je rozplątać.

F. przymknął oczy, czubkiem wskazującego palca przesunął po garbku nosa i musnąwszy wąsa, skinął głową pod wzorzystą krymką. Bardzo pan łaskaw - skwitował polecenie.

Ale u pana niewiele się zmieniło, jeśli nie nic w ogóle - zastygło w czasie i miejscu - prócz może służebnej, jakże ją wołają?

Małgorzata, teraz pospolicie Gosia. Mamy ją od końca rewolty, znajda ze śmietnika, ale zuch dziewucha, pożyteczna pod każdym względem.

Pan Boruttha się zamyśla. Czyż nie wiadomo, że w starym piecu diabeł pali? A o F. słyszało się niejedno, tak czy owak dziewka najpewniej zdolna do tańca i różańca, ale jakby miała w sobie coś ze starego, no nic, głupstwo.

Deszcz smaga okienne kwatery, kilka szprosów się rozszczelniło, więc kiedy ulewa jak dziś, woda sączy się do środka, wzmagając odczucie wilgotnego chłodu. Gospodarz i gość-posłaniec wydają się sobą skrępowani, ale oto otwierają się drzwi i dziewczyna wnosi dzban piwnego grzańca i napełniwszy nim kufle, znika.

Co prawda od ich ostatniego spotkania minęło kilka lat, ale jak widać uszli cało, wygrzebali się z ruin.

Boruttha podobnie jak dawniej jego ojciec, antreprener Wilhelm, kręci się wokół branży artystycznej, przykładając tu i ówdzie ucho, próbuje tego i owego, ma nawet własną gazetę, „Zeitung für Alles”, adresowaną do czytelnika wykwintnisia, amatora sztuk pięknych, boć młyny rewolucji nie zdążyły ze szczętem zemleć ci-devants wraz z ich żywotnym egocentryzmem i libertyńską moralnością, dając młodocianym ich pędom wybujać z osiemnastowiecznego korzenia. Siłą rzeczy również młody Boruttha zagląda pod podszewkę odradzającego się życia teatralnego - za niewielki grosz nabył udział w spółce Neues Balletten, Nowe Balety, lokalnej filii paryskiej L'École de danse artistique.

A tak w ogóle to wie pan, o co chodzi?

Myślę, że chodzi o to, o co właśnie chodzi.

Tak rozmawia ze sobą dwóch obytych ze światem ludzi. Tyle że młody Boruttha to już nie ta klasa ani szkoła co jego ojciec, to osobnik nowego pokolenia, prącego naprzód, ale jednak zerkającego w przeszłość, co by tu z niej uszczknąć do swojego świata. Czy ocalało coś z tamtego życia? Coś takiego? no, wie pan. Z tamtego, czyli z jakiego? z czyjego życia? - zastanawia się F., bo jego przypadek nieporównywalny dziś z niczym. Przyjaciele, których miał - Pitagoras i Sendivogius Polonus, Twardowski, Jan Trithemius, von Nottesheim, John Dee czy Kepler i najważniejszy z nich Paracelsus, niby Wergiliusz wiodący go przez zakamarki limbusu, jego mistrz, miecz i tarcza... O czym tu gadać, jeśli nie można wyznać, iż w jednym ze swoich antycypujących przyszłość snów F. widywał pisarkę Rosemarie Schuder pochylającą się nad rękopisem powieści o medyku Paracelsusie i malarzu Hieronimie Boschu „Paracelsus und Der Garten der Lüste”, chociaż dla Borutthy nie może mieć znaczenia, że dzieło to ukaże się dopiero w drugiej połowie dwudziestego wieku. Odpowiada:

A jakie może być teraz życie garderobianego dawnego Teatru Dworskiego i dworskiego po buncie aktorów i rewolcie martwego Miejskiego Teatru? Życie wśród woniejących bagnem i naftaliną kostiumów aktorów, aktorek - pachnących lawendą, życie wciąż się plączące w tysiącach jardów nici, kordonku i dratwy, lamówek i wstążek, śród milionów igieł, szpilek, haftek, guzików i sprzączek, postawów sukna i płótna, stosów fiszbinów, pokładów watoliny i wszystkich tych furbotek, ze wszystkiego, co składało się na moje życie, a w nim niewiele da się zmienić, jeśli teatr należycie funkcjonuje, tymczasem sam pan widzi. 




Jak sprzedać mieszkanie i nie zwariować? - Joanna i Paweł Preisner





I.D. Media 

Ilość stron: 157, oprawa twarda 

Nowość wydawnicza 



Wydaje nam się, że wiemy dużo, a nawet więcej, a jak się okazuje, w sytuacjach zmuszających nas do podejmowania istotnych decyzji, różnie to wygląda. Na pytanie zadane jako tytuł tej pozycji odpowiadają bardzo konkretnie i interesująco jej autorzy. Przyznam, że czytałam z ogromnym zaangażowaniem, mimo, iż ze sprzedażą mieszkań, czy domów nie mam nic wspólnego. Dlaczego? Treść merytoryczna oparta na konkretnych przykładach jest najlepszym odzwierciedleniem tego, co autorzy chcą nam przekazać. A jest tego naprawdę sporo. Czytelnie, przejrzyście i zajmująco. 


Dlaczego to takie ważne ktoś zapyta. Cóż się kryje za samym faktem chęci sprzedaży mieszkania? Odpowiedź jest prosta - wiele aspektów, na które zwyczajnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Autorzy są doświadczonymi w branży deweloperskiej ekspertami, którzy w swojej książce opisują na bazie konkretnych przykładów z życia wszelkie zawiłości, ale i "kruczki", jakie napotkamy na drodze - jako procesu ciągłego, zmierzającej do sprzedaży mieszkania. Na co zwrócić szczególną uwagę podczas kupna mieszkania, za pomocą jakich metod i narzędzi wyeksponować jego mocne strony podczas sprzedaży, na jakie przeszkody się nastawić, do jakiej grupy docelowej skierować naszą ofertę oraz jakie zastosować triki designerskie, by uwypuklić atrakcyjność naszego mieszkania. To tylko niektóre z poruszanych tematów.


"Jak sprzedać mieszkanie i nie zwariować?" - na to tytułowe pytanie odpowiedzą Wam doświadczeni autorzy, którzy szczególny nacisk nałożyli na to, by każdy czytający, niezależnie od stopnia w branży mieszkaniowej miał jasną wizję tego, jak przygotować się być może do jednej z najważniejszych decyzji w życiu. Nie brakuje w niej indywidualnych przykładów, przystępnego języka, dopracowanego merytorycznie tekstu, który jest zrozumiały nawet dla laików takich jak ja. Znajdziecie tutaj także osobny rozdział z najczęściej zadawanymi pytaniami przez klientów. Dla tych co planują, by uniknąć powszechnych błędów i sprzedać z korzyścią. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję Autorom oraz I.D. Media!




środa, 28 listopada 2018

Supełek - Dorota Jolanta Szumilas





Wydawnictwo Armagraf 

Ilość stron: 45, oprawa twarda 

Nowość wydawnicza 




Kiedy świat kurczy się do mikroskopijnych rozmiarów, serce odczuwa, jak maleńkie iskierki zamiast pobudzać do życia, zapierają nam dech. Tak właśnie było w przypadku Supełka, bohatera książeczki dla dzieci, autorstwa Doroty Jolanty Szumilas. Ja, jako wielki miłośnik i osoba, w życiu której pies zajmował, zajmuje i zajmować będzie znaczną część przestrzeni życia, nie mogłam się nie wzruszyć czytając tę dramatyczną, ale z pięknym finałem historię. Żywa istota to nie zabawka, którą możemy po czasie się znudzić i wyrzucić w kąt, jak zużyty przedmiot. Zanim pies trafi pod nasz dach dobrze się zastanówmy, jaką ma pełnić w naszym życiu funkcję, bo trzeba być świadomym, że psa należy wychowywać, dbać o niego i oddać mu też miejsce w swoim sercu. 


Historia Supełka stanowi post scriptum dla wszystkich, co pragną stać się właścicielem psa. Chwyta za serce i wywołuje wiele emocji. Ale też przywraca wiarę w człowieka. To również historia, na podstawie której możemy porozmawiać z dzieckiem, czym tak właściwie jest opieka nad psem, że trafiając do naszej rodziny staje się jej członkiem, o którego trzeba należycie, z szacunkiem i wrażliwością dbać, pielęgnować, wychowywać, regularnie dostarczać okazji do aktywności. Mnie tę opowieść czytał na głos syn (celowo). Widać było na jego twarzy najpierw wzburzenie, troskę, ale i radość, że ta historia miała jednak pozytywny finał. Nie będę ukrywała, że żywo dyskutowaliśmy, ale też zostałam zasypana gradem pytań. I oto chodzi, by wpoić od najmłodszych lat, że pies, to istota. 




"Supełek" to dramatyczna, ale i piękna, poruszająca opowieść. Autorka zadbała o dużą, czytelną czcionkę, dzięki czemu dzieci, które umieją samodzielnie czytać mogą same delektować się lekturą i przesłaniem, jakie z niej płynie. Mądra, przemyślana historia, której efektu dodają i stwarzają niepowtarzalny klimat ilustracje Joanny Piechówki. Całość czytelna, przejrzysta, dopracowana. Szczerze i bardzo polecam! 




Za książeczkę dziękuję Autorce!



Jeśli ktoś chciałby zaopatrzyć się w książkę, najlepiej zrobić to u autorki!

wtorek, 27 listopada 2018

Cuda za rogiem - Keigo Higashino






Wydawnictwo Otwarte 

Ilość stron: 335, oprawa twarda 

Nowość wydawnicza 




Wierzycie w cuda? Ja, racjonalista niestety nie, jednak... No właśnie. Jak się okazuje, cuda się zdarzają. Spotkanie z tym autorem i historiami opisanymi w książce było moim dosłownym debiutem. Nigdy nie czytałam podobnych - owianych tak specyficznym klimatem japońskiego ducha cudów. Wspaniała książka, która w dodatku idealnie wpisuje się w ten przedświąteczny klimat. Ujęła mnie za serce i wzruszyła, skłoniła do głębszych refleksji. Każdy człowiek nosi w sobie mapę swojego życia, na której systematycznie dorysowuje kolejne ścieżki. Piękne epistolarne wątki, pokazujące prawdziwość aspektu relacji z drugim człowiekiem, jego bliskość i ważność, pomoc w podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. Bo bez wzajemnej komunikacji usychamy. 


Namiyja za życia był dobrym, uczciwym człowiekiem, dla którego drugi człowiek był nie tylko odrębną jednostką, indywidualnym przypadkiem. Na każdą historię patrzył z wielu perspektyw, wysupłując z istoty przekazu to, co powinno znajdować się na najwyższych szczeblach naszych priorytetów. W jego sklepie nie tylko zaopatrywano się w dobra materialne, ale nade wszystko w dobre słowo, mądrą radę i wskazówki istoty bytu. Każda z tych historii jest inna, każda ma w sobie inny nośnik emocjonalny i każda posiada przecież ten osobliwy fragment uczuć. 



Ta książka dowodzi, że czas ma znaczenie. Cuda chyłkiem, gdzieś obok nas, niespostrzeżenie przemykają, a zło ustępuje wreszcie miejsca niezwykłym wydarzeniom i magii. Nawet po śmierci pan Namiya ma moc sprawczą. Niejednokrotnie wpadniecie w zdziwienie i narastać będą w Was pytania, ale szybko otrzymacie odpowiedzi. Wcale nie takie jednoznaczne. Są na świecie przecież zjawiska i rzeczy niewytłumaczalne, na które brak konkretnych odpowiedzi. 


Odebrałam tę osobliwą opowieść jako pewien rodzaj "znaku przystankowego". Szczególnie polecam wszystkim, którzy zatracają się we współczesnym pędzie. "Cuda za rogiem" to wyjątkowa książka, z niespotykaną fabułą, autentycznymi sylwetkami bohaterów i zupełnie niecodzienną tematyką. Japoński klimat i specyficzna aura są tymi, które gdzieś tam w tle stają się umykającymi drobiazgami, szczególikami nawlekanymi na nici codzienności. To powieść, która mnie wzruszyła i poruszyła. Swą prostotą, brakiem krzykliwości, spokojną nutą sentymentalizmu. Rozbudziła nadzieję w ludzi i głębię refleksji. Piękna, pokazująca zmiany w świadomości i rzeczywistości nas otaczającej. Szczerze i bardzo polecam! 


Za książkę dziękuję:






poniedziałek, 26 listopada 2018

[Patronat medialny] Radocha blues - Aurelia Es





Wydawnictwo Papierowy Motyl 

Ilość stron: 254 

Nowość wydawnicza 



Intryguje i zaskakuje. Pomysłem i nietypowym stylem autorki. Cieszę się, że mogę odkrywać takie książki. Każde spotkanie z tak niebanalną i ciekawą prozą to dla mnie kolejna podróż w nieznane, bo nie wiadomo co się wydarzy, czym autorka mnie zadziwi. Niby taka banalna, schematycznie prosta opowieść z wątkiem kryminalnym, a jak świetnie napisana. Prosty, bezpośredni język i styl niczym słowa bluesowej piosenki. Tak, tak, dobrze czytacie. Ta nuta muzycznej inspiracji jest tutaj ewidentnie wyeksponowana i odczuwalna. Dzięki czemu zresztą, powieść nabiera niebanalnych kształtów i wyrazistego tonu. 


Radocha to wieś sąsiadująca z lasem, otoczona polnymi drogami. Kilka tygodni wcześniej, do starego domu po zmarłej babci wprowadziła się Stokrotka. Autorka nie szczędzi nam autentycznie zarysowanych postaci - mieszkańców Radochy, jak i pewnych stereotypów, schematyczności związanej z jej funkcjonowaniem. Nie wszyscy bowiem otwarcie przyjęli Stokrotkę do radoszczańskiej społeczności. Dziewczyna musi zapracować sobie na zaufanie tamtejszych mieszkańców. A okazja nadarzy się już na samym początku. Z początkiem października zaczną się obfite opady śniegu. Niby nic wielkiego, ale ta anomalia uprzykrzy wszystkim życie i stanie się doskonałym pretekstem do tajemniczych, niecodziennych wydarzeń. 


Autorka nie tylko nakreśliła wyrazistych bohaterów, ale też specyficzny klimat i aurę, wokół której rozrzuca niepasujące do siebie elementy pewnej układanki. Rozsiewa strach i domniemania, budzi wątpliwości, ale też zakorzenioną w ludzkiej świadomości chęć przeżycia. Ujmujące sceny integracji tej małej społeczności pokazują, jakie odruchy i cechy w obliczu śmiertelnego zagrożenia i odcięcia od świata umiejętnie aktywują się w naszej świadomości. 


"Radocha blues" to znakomita, wielopłaszczyznowa powieść o wystawianiu na wielkie próby, o zachowaniu się w ekstremalnych, dramatycznych sytuacjach. Autorka stopniuje tragizm bohaterów, testuje ich cierpliwość, podstawia fałszywe tropy, by ostatecznie rozkojarzyć ich i spiętrzyć pytania. Charakterystyczny, elektryzujący styl, autentycznie wiejska specyficzność oraz zadziorność w budowaniu wątków, to jedne z wielu zalet tej nietypowej opowieści. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:






niedziela, 25 listopada 2018

[Patronat medialny] Bez wyjścia - Lidia Tasarz





Wydawnictwo Psychoskok 

Ilość stron: 190 

Premiera: 23.11.2018r. 




Druga część przygód młodej, pięknej i bardzo tajemniczej Agaty wzbudza tyle samo emocji, co poprzednio. Autorka bezkompromisowo nie pozostawia swojej bohaterce ani odrobiny oddechu. Co prawda Agacie pamięć cyklicznie wraca, jednak następujące po sobie zdarzenia i sytuacje, w które zostaje wplątana, wzbudzają w nas pewne podejrzenia i lawinę pytań. Mimo, iż aura tajemniczości zacieśnia swe kręgi, pulsujący bezmiar odpowiedzi staje się również dla nas zagadką. Wydarzenia przybierają różne formy. Agata pomaga w rozwikłaniu wielu zagadek, a przy okazji dowiaduje się interesujących wiadomości o swoich bliskich. Dziewczyna nie ukrywa również, że Konrad wzbudza u niej falę nieopisanych do końca uczuć. 


Zdawałoby się, że po traumach, jakie przeszła główna bohaterka, przyjdzie pora na bardziej stonowany etap w życiu. Jednak nie w tym przypadku. Lawina zdarzeń i tajemnic zaczyna spadać z coraz większą siłą i poczucie grząskiego gruntu pod stopami jeszcze bardziej nasila lęk o siebie i chwiejną rzeczywistość, budowaną stopniowo od nowa. Autorka nie spowolniła akcji. Rozbudowała portret psychologiczny swoich postaci - wystawia ich na wiele prób, pokazuje mnóstwo różnorodnych wariantów i ścieżek, bez powściągliwości, bezpośrednio i z przytupem. Tutaj kadry następują po sobie niczym w najlepszym filmie sensacyjno-kryminalnym. 


"Bez wyjścia" to świetnie i dynamicznie nakreślona powieść, w której dominuje żywa akcja. Autorka rozsypuje przed czytelnikiem kilkanaście elementów i wodzi za nos, podstawiając co rusz nowe doświadczenia i zdarzenia. Jej bohaterowie nie mają nawet wobec siebie żadnych skrupułów, błądzą w sieci niedomówień, pytań i wątpliwości, nabierają nowych podejrzeń, ściągają i zakładają maski. I pomiędzy tym wszystkim jest zasiana w sercu miłość, która budzi się z lękiem i obawą. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:







[Zapowiedź] Grudniowe premiery Wydawnictwa Edipresse Książki






Kochani!

Wydawnictwo Edipresse Książki przygotowało dla swoich czytelników ciekawe propozycje czytelnicze, z myślą o długich zimowych wieczorach, i nie tylko. Spójrzcie :)



"Sztuka koktajlu"
Patryk Mitręga


Premiera: 12.12.2018r.




Przygotowanie koktajlu nie jest sztuką zastrzeżoną dla wyszkolonych barmanów. Bez większych problemów możemy przygotować je w domu, korzystając z tradycyjnych sprzętów kuchennych i tym samym zaskoczyć naszych gości. 

Książka Patryka Mitręgi to nie tylko 40 gotowych receptur, które urozmaicą niejedną domówkę. To również podróż przez świat alkoholu. Wędrówka drogą prowadząca przez fascynujące historie, ciekawostki oraz anegdoty, dzięki którym każdy przygotowany przez nas koktajl będzie jeszcze bardziej wyjątkowy.










"Piekło Dakaru. Na podium!"
Krzysztof Hołowczyc, Julian Obrocki


Premiera: 27.12.2018r.




Na podium! Po dziesięciu latach wspinaczki po wydmach i wertepach Krzysztof Hołowczyc stanął na upragnionym podium rajdu Dakar. Po drodze były krew, pot i łzy. Kontuzje, upadki i awarie. Na pustyni człowiek jest bowiem niczym wobec sił przyrody. Ale i tak Dakar – największy, najgroźniejszy, najdłuższy i najstraszniejszy rajd świata wciąga i co roku przyciąga wielu śmiałków, którzy padają za zmęczenia, tracą swoje pojazdy, zdrowie i pieniądze tylko po to, by za rok wrócić i znowu walczyć. Bo Dakar pokazuje też, że po ciosie trzeba wstać i wracać do walki. "To Dakar dał mi siłę, by prosto po wyjściu ze szpitala zdobyć Puchar Świata" – pisze autor. 

O tych trudnych zmaganiach, dramatycznych przygodach i najtrudniejszym rajdzie świata, który przyciąga jak magnes przeczytacie w tej książce.





[Audiobook] Moralność pani Piontek - Magdalena Witkiewicz





StoryBox.pl 

Czas trwania: 6 godz. 40 min. 

Czyta: Magdalena Karel 




Niezawodna w poprawianiu humoru Magda Witkiewicz za każdym razem zaskakuje i zadziwia. Obok dobrego humoru, świetnie skrojonych sylwetek bohaterów jest jeszcze ta druga warstwa społeczno-psychologiczna, odzierająca nasze słabości, bolączki, wady i zalety. To był dla mnie mile spędzony czas, tym bardziej, że powieść interpretowała jedna z moich ulubionych lektorek. Pełen profesjonalizm. Lektorka umiejętnie dostosowuje głos do każdej postaci, oddziela opisy od dialogów, ale co najważniejsze - zmienia barwę i ton, lawirując między sytuacjami wymagającymi powagi, a wątkami zabawnymi. 



Witkiewicz nakreśliła lekką historię, która elektryzuje humorem, a pomiędzy wersami pokazuje nasze maski przywdziewane na co dzień, zależnie od sytuacji. Jej bohaterowie są niezwykle autentyczni. Bawią nas, a w całym tym tragizmie sytuacyjnym zmuszają do refleksji. Można ich albo pokochać, albo znienawidzić. Lekkie pióro autorki pozwala na płynne wniknięcie w świat bohaterów, a nawet zidentyfikowanie ich pod względem uczuciowo-emocjonalnym. Nietrudno zrozumieć intencje i założenia charyzmatycznej Gertrudy, spokojnego i wycofanego Romualda, czy Augustyna, który za wszelką cenę pragnie odizolować się od matczynej werwy i kontroli. Są jeszcze bohaterowie poboczni pełni pasji, zwyczajnie zwyczajni, ale wyróżniający się wyjątkową wrażliwością i estymą do innych. 


"Moralność pani Piontek" to taka lekka, z humorem, ale też refleksyjna opowieść o tym, co prawdziwe. Bo uczucia szczere i płynące prosto z serca są tymi, które najbardziej przemawiają do czytelnika. To też taka komedia pomyłek sytuacyjnych, sprawnie obrazując współczesnych bolączki i wady. To opowieść, gdzie miłość wysuwa się na pierwszy plan, bo ta matczyna musi mieć swoje wyraźne granice, a nie odbijać się czkawką dorosłemu dziecku. Z kolei ta młodzieńcza - szalona, euforyczna i unosząca niemal do gwiazd rodzi wyjątkowość i pewną swoistość. 


Energię i aktywną fabułę ewidentnie odczuwa się dzięki znakomitej i w pełni profesjonalnej interpretacji Magdy Karel. Świetna! Szczerze polecam!