sobota, 21 września 2019

[Przedpremierowo. Patronat medialny] Bal w kurniku i inne wierszyki - Anna Gratkowska





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 

Ilość stron: 35 

Ilustracje: Marta Maszkiewicz, Agnieszka Glegoła 



Pewnego razu w parku
Zebrała się rada komarków.
Dziadek komarek, tata komarek,
synowie Darek, Marek i Jarek.
Siedzą w piąteczkę na starej ławeczce,
Patrzą jak płyną listeczki po rzeczce,
Jak rybki nurt bystry radośnie gonią,
I też tak by chciały; ale się boją. [...] 

Fragment wiersza "Krótki wiersz o komarkach" 


Szczerze podziwiam autorów, którzy potrafią tak lekko, zwiewnie, a przy tym z humorem i zwiewnością kreślić wierszowane historyjki i to jeszcze dla tak wymagającej grupy, jaką są dzieci. Ubawiłam się przy tych wierszach niesamowicie. Z rymem i rytmem - historyjki Anny Grakowskiej nie tylko uczą i bawią, ale też nawiązują do sytuacji z naszego życia codziennego. I chociaż ich bohaterami są zwierzęta, posiadają one cechy ludzkie. Podsłuchują, obserwują, szykują się na bal, organizują turnieje, zapraszają się wzajemnie na herbatkę. Bohaterką nawet jednego z wierszy jest Nuda Paskuda, która chciała dzieciom w głowie zasiać nudę. Ale... finał tej opowieści znajdziecie w książeczce, która lada dzień będzie dostępna na rynku wydawniczym. 



Ilustracja z książki
Nie można przejść obojętnie obok klimatycznych, cudownych ilustracji, które idealnie wpasowują się w treść każdej historii. Jest także miejsce na kreatywność dzieci w postaci kolorowanek. Zaś same historyjki ujmują prostotą, rymem, wyczuciem czasu, przestrzeni, ale i aktualnością ludzkich słabości, o których warto rozmawiać z dziećmi, podejmować szersze dyskusje. Bo obok dobrego humoru, w głębszej warstwie znaczeniowo - metaforycznej odkryjecie kilka istotnych nawiązań do współczesnych bolączek. Świetnie czyta się je na głos. Polecam każdemu ponurakowi. Gwarantuję uśmiech na ustach już po pierwszych wersach! 


Podsumowując, mogę śmiało polecić zbiorek wierszy Anny Gratkowskiej nie tylko młodszym czytelnikom, ale przede wszystkim starszym. Tak, tak! Niech zostaną przepisane na receptę wszystkim bez wyjątku. One nie tylko są zabawne ale mają swoją określoną linię melodyjną. 

Warto! Polecam i to bardzo!

piątek, 20 września 2019

Z cyklu - poznaj autora... Agnieszka Zakrzewska





Kochani!

Dziesiąta odsłona promująca zbiór opowiadań "O, Matko!". Dzisiaj o sobie i swojej twórczości opowiada Agnieszka Zakrzewska. Niezwykle optymistyczna kobieta, pozytywnie nastawiona do świata i ludzi, otwarta i uśmiechnięta. Z serdecznością i ufnością zawiązuje nowe znajomości. Przeczytałam Jej wpis z wielką przyjemnością, tym bardziej, że zdradza w nim swoją receptę na szczęście. 

Życzę Wam miłych wrażeń.


Fot. nadesłana
Z prywatnego albumu autorki
"Pisanie to moja pasja, źródło radości i sposób na czarowanie rzeczywistości. Kocham podróże, ludzi, spotkania i rozmowy z nimi. To właśnie są moje największe inspiracje." -Agnieszka Zakrzewska 

Witam serdecznie!

Nazywam się Agnieszka Zakrzewska i od ponad 17 lat mieszkam w Holandii, którą uwielbiam nazywać Krainą Tulipanów i Wiatraków. Na co dzień jestem obowiązkowym i zapracowanym rekruterem, a w weekendy zamieniam się w pełną inwencji twórczej pisarkę. Swoją debiutancką powieść "Do jutra w Amsterdamie" wydałam na początku 2018 roku, dokładnie w mroźne i zaśnieżone Walentynki. Pisanie to moja pasja, źródło radości i sposób na czarowanie rzeczywistości. Kocham podróże, ludzi, spotkania i rozmowy z nimi. To właśnie są moje największe inspiracje. 


Moje ukochane literackie dziecko, z którego jestem bardzo dumna, to saga amsterdamska. Składają się na nią trzy powieści: Do jutra w Amsterdamie, Pocztówki z Amsterdamu i Niebo nad Amsterdamem. Opowiadam w nich o przygodach mojej imienniczki, Agnieszki, która ulegając namowom siostry wyjeżdża do Holandii. W historii Agnieszki czytelnicy mogą znaleźć wiele autobiograficznych wątków. Podarowałam swojej bohaterce wiele własnych cech charakteru. Jest niepoprawną optymistką, pełną humoru i pozytywnej energii. Agnieszka nie boi się nowych wyzwań, jest ciekawa świata, kocha życie z wzajemnością. Oprócz amsterdamskiej trylogii na rynku możecie znaleźć również dwie antologie, których jestem współautorką. Pierwsza z nich to Siła jej piękna, która opowiada o tym jak ważna jest kobieca solidarność i wzajemne wsparcie. Druga antologia O, Matko! zawiera przepiękne wzruszające historie o sile matczynej miłości. 



Grafika nadesłana przez autorkę
Wszystkie informacje o książkach, rozmaite ciekawostki oraz moje prywatne zdjęcia i skrawki życia na emigracji możecie znaleźć na moim fanpage’u na facebooku:



Zapraszam również na profil na instagramie: 



Znajdziecie mnie także na powstającej właśnie stronie internetowej:



Grafika nadesłana przez autorkę



Opowiadanie Okruszek w antologii O, Matko! napisałam specjalnie na potrzeby tego projektu. Pomysł fabuły przyśnił mi się podczas krótkiego pobytu w Polsce, po obejrzeniu w telewizji poruszającego reportażu o samotnych kobietach wychowujących dzieci z nieprawego łoża. 

Narracja w opowiadaniu jest bardzo nietypowa, o czym wiedzą wszyscy, którzy mieli okazję zapoznać się z lekturą. Opisałam świat z pozycji dziecka w łonie matki. Tytułowy Okruszek opowiada o rodzącej się więzi pomiędzy nim a matką, którą początkowo nazywa bezosobowo "ona". Kobieta rozmawia z dzieckiem o otaczającym świecie, nie ukrywa przed nim swoich nastrojów, smutków i radości, często powtarza, że nie może doczekać się spotkania z mieszkającym w jej brzuchu synkiem. W opowiadaniu opisuję piękne wzruszające momenty i emocje, choć nie brak w nim również brutalnej rzeczywistości i prawdy o samotności matki i odrzuceniu jej dziecka. 


Fot. nadesłana
Z prywatnego albumu autorki
Moja kolejna książka ukaże się w marcu 2020 roku. Jestem w trakcie zbierania materiałów źródłowych, gdyż akcja powieści rozgrywa się w dwudziestoleciu międzywojennym w Amsterdamie. Jej bohaterka, Annemarie de Bruin istniała naprawdę. Poznałam ją na samym początku mojej przygody z Holandią. Jej życie to gotowy scenariusz na film albo lepiej powiedzieć na... fascynującą książkę. Obiecałam Annemarie, że kiedyś o niej napiszę i spełniam właśnie to przyrzeczenie, nie zwykłam bowiem rzucać słów na wiatr...


Na koniec spotkania z Wami chciałam powiedzieć, że jestem najlepszym przykładem na to, że marzenia nie mają limitu wieku. W każdym momencie życia można zacząć je spełniać. Warto wierzyć w siebie i otaczać ludźmi, którzy dodają nam skrzydeł w codzienności. To moja prywatna recepta na szczęście. 



Fot. nadesłana przez autorkę





środa, 18 września 2019

[Przedpremierowo] Prawda zapisana w popiołach. Tom 1. Milczenie aniołów - Joanna Jax





Wydawnictwo Videograf 

Ilość stron: 432 

Premiera: 24 września 




Tak, jak bohaterowie tej powieści walczyli swego czasu o przeżycie w czasie wojny, tak teraz zostali wrzuceni w wir równie brutalnej rzeczywistości, która zmusza ich nie tylko o kolejną walkę o życie, ale przede wszystkim o odszukanie kolejnych dróg do samych siebie. To nie tylko bardzo realistycznie oddana powieść. Autorka doskonale, z precyzją kreśli tło społeczno-historyczne, co jeszcze bardziej podkreśla znaczenie i wpływ psychologicznych aspektów na poszczególne postaci. Chociaż nie miałam okazji poznać wszystkich jej bohaterów wcześniej, ci których znałam świetnie poprowadzili mnie przez fabułę i poszczególne wątki. Kolejny raz zachwycałam się lekkością i zwinnością pióra autorki, która póki co nie zawiodła mnie. Po raz kolejny otrzymałam iście wykwintny majstersztyk pobudzający wszelkie emocje i odczucia. 



A tych, jak się okazuje wcale nie brakuje. Nowa rzeczywistość powojennej Polski rzuca bohaterów w różne jej zakątki. Buduje niesamowicie wzruszającą nić między czytelnikami, a właśnie bohaterami. Ich sytuacja nie jest wcale taka klarowna, jakby się mogło wydawać. Tęsknią za ludźmi z przeszłości, powracają wspomnieniami w dawne miejsca, próbują ułożyć sobie życie w nowych miejscach, szukają rozwiązań ich i tak skomplikowanych sytuacji. W Polsce nastają nowe rządy, które próbują zasiać w obywatelach nowe porządki, liczą się układy i szpiclostwo. Wielu ten świat rozczaruje. Zamiast cieszyć się z zakończenia wojny, po raz kolejny muszą podejmować niełatwe decyzje i kroki, by jakoś ułożyć sobie wszelkie elementy nowej układanki. 


Bohaterowie tylko pozornie odzyskują spokój. Cienie przeszłości będą podążać za nimi jak w najgorszym śnie. Niejedni wyciągną pomocną dłoń, niejedni siłę upatrzą w rodzinie, niejedni zgubią się w labiryncie kolejnych niedomówień, czy trudnej miłości. Emocje między bohaterami wyznaczają na nowo budowane relacje. Cóż... Tak właśnie jest w książkach Joanny Jax. Świetna kreacja bohaterów, autentycznie oddane tło społeczno - historyczne, prawdziwość emocji i problemów oraz życiowe dylematy. Takie właśnie książki lubię i z całego serca zawsze polecam czytelnikom. Co właśnie czynię. Warto, szczerze i bardzo polecam!




wtorek, 17 września 2019

[Przedpremierowo. Patronat medialny] Opowieść o chłopcu ze złotą czupryną - Magdalena Ludwiczak





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 

Ilość stron: 30 

Ilustracje: Magdalena Ludwiczak

Seria: Polubić siebie 




Cieszę się, kiedy powstają takie opowieści, bo wbrew pozorom dzieci miewają swoje problemy i kompleksy. Odbierana przez nie otaczająca rzeczywistość ma nieco inne punkty odniesienia, bo to co dla nas - dorosłych może wydawać się błahostką, w oczach dzieci urasta do olbrzymich rozmiarów. Potrzeba wiele się natrudzić, wiele godzin poświęcić na rozmowy, by jakoś ten świat dzieciom wytłumaczyć. 



Ilustracja z książki
Autorstwa Magdaleny Ludwiczak
Bardzo ciekawie rozpoczyna się cykl wydawniczy "Polubić siebie" Magdaleny Ludwiczak, która właśnie opowieścią o wyjątkowym Leosiu podjęła się ważnej dyskusji na trudne, często niestandardowe tematy. Leoś bardzo nie lubi koloru swoich włosów, z tej przyczyny również rówieśnicy mają powód do naśmiewania się z chłopca. Jak temu zaradzić? Tego dowiecie się oczywiście z książeczki. Autorka zgrabnie i z niezwykłą dozą empatii kreśli historię Leonarda, pokazując jednocześnie zachowanie rodziców, czy babci. Buduje napięcie oczekiwania no to, co tak naprawdę się wydarzy, jak zaradzą temu problemowi dorośli. Rozwiązanie, jak pokazuje Ludwiczak, często nieoczekiwanie przynosi samo życie. 



Istotą tej opowieści jest nie tylko odsłonięcie postępowania, ale przede wszystkim zaakcentowanie małemu czytelnikowi, że ma prawo do wątpliwości, ma prawo pytać, czuć się źle, kiedy ktoś nieoczekiwanie zadaje mu ból w związku z kompleksami. Ma prawo głośno wyrazić swoje słowo. Ale przede wszystkim ma wiedzieć, że w każdej chwili może się do nas zwrócić o pomoc, czy chociażby wysłuchanie. Historia Leonarda pokazuje też, że kompleksy mogą dać siłę do przekucia w poczucie wyjątkowości, że nikt nie ma prawa wytykać palcami, stygmatyzować kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor włosów. 



Autorka zadbała o swoich młodszych czytelników. Samodzielnie wykonała ilustracje do tekstu, a sama historia napisana jest prostym, zrozumiałym językiem, by dzieci, które znają literki mogły sobie przeczytać ją same. Mądra opowieść, zwracająca naszą uwagę na trudne, często dotkliwe tematy, stanowiąca bazę do szerszej i szczerej dyskusji. Ciepła i optymistyczna. Autorka zasługuje na uznanie i szacunek za pomysł i wykonanie! Polecam i to bardzo!


poniedziałek, 16 września 2019

Wymazać siebie - Garrard Conley






Wydawnictwo Poradnia K 

Ilość stron: 351 

Nowość wydawnicza 




Od samego początku książka zaskakuje, wywołuje mieszane uczucia i emocje, ale nade wszystko stawia przed nami konkretnie sformułowane pytania. Nie brakuje w niej również, albo przede wszystkim psychologicznych aspektów na ten dość trudny, ale wciąż aktualny temat. Bycie kimś o odmiennej orientacji seksualnej, w dzisiejszych, niby tak tolerancyjnych i otwartych na inność czasach, to wciąż, nieustannie społecznie wypierane i nieakceptowane zjawisko. Historia, jaką opisuje autor jest jego osobistym przeżyciem i doświadczeniami, z którymi przyszło mu się zmierzyć będąc nastolatkiem. Nikt niczego mu w życiu nie ułatwiał. Rodzice, głęboko wierzący wysyłają syna na terapię konwersyjną. Mało tego, stawiają drastyczne ultimatum, że jeśli nie podejmie leczenia, nie wyjdzie z nałogu, straci wszystko i wszystkich. 




Wiele razy zadawałam sobie podczas tej lektury pytanie, jak głęboka jest miłość rodzicielska, by umieć wyrzec się swojego dziecka, nawet jeśli dopiero co wkracza ono w świat dorosłych, zaufało nam, zwierzyło się, określiło kim jest: "Ale czy nie bywało i tak, że ojciec namawiał mnie, bym żył własnym życiem? Czyż on sam nie przekonał się, bardziej niż ktokolwiek, jak istotny jest indywidualny charakter?". 

Poruszyła mnie ta historia, bardzo ją przeżywałam, może dlatego, że jestem matką i pewne sprawy dotyczące dzieci wywołują we mnie tak ogromne emocje? Być może. Starałam się zrozumieć Garrarda, jego rodziców. Wszystko krzyczało we mnie, buntowało się. Czy można się wyleczyć z homoseksualizmu? Czy wszystkie terapie świata są w stanie wymazać z człowieka czynnik, który jest niewygodny dla ogółu? Pod koniec opowieści autor sam przyznaje, że legalna w Stanach terapia konwersyjna przyniosła różne skutki, raczej wywołała większe spustoszenie w jego zdrowiu psychicznym, niż wykazała się skutecznością. 



Kryjące się pod każdym rozdziałem daty uzmysławiają również nam, jak długi proces musiał przejeść ten nastolatek, ile dowiedzieć się o sobie samym, ile odkryć w sobie emocji i pytań. To autor jest narratorem i to on pokazuje nam swój świat, w którym tak bardzo chciał zrozumieć samego siebie. Książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Autor posługuje się lekkim stylem, ale wątki przez niego poruszane wcale nie należą do łatwych. Odkrywa przed nami swoje cierpienie, zagubienie i nieustanne dążenie do tego, by nie zawieść rodziców. Trudna, niełatwa pozycja, ale warta uwagi! Bardzo Wam polecam!





sobota, 14 września 2019

Czas na wywiad z... Magdaleną Ludwiczak





Kochani! 

Jeszcze w tym miesiącu premierę będzie miała pierwsza część serii Polubić siebie Magdaleny Ludwiczak - "Opowieść o chłopcu ze złotą czupryną", której mam przyjemność patronować medialnie. Historia Leonarda jest o tyle wyjątkowa, że pozwala nam na zagłębienie się w istotę tematu od nieco innej strony. Świat dziecka jest inny - bardziej emocjonalny, bardziej empatyczny, bardziej szczery i otwarty. Dzieci czują intensywniej. 

Zanim jednak przeczytacie moją przedpremierową recenzję, zapraszam Was na krótką rozmowę nie tylko o chłopcu ze złotą czupryną. 



Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
"Książki dla dzieci powstały właściwie na prośbę moich dorosłych czytelników, którzy dopytywali się, kiedy napiszę coś dla ich dzieci, wnuków. To dla mnie nobilitacja i komplement, bo oznacza to, że ufają mi, pisarce. Nie miałam jednak pomysłu, więc prośby te pozostawały niespełnione, aż do momentu kiedy nagle, pomiędzy jednym a drugim spotkaniem autorskim, dokładnie w Chociczy, wymyśliłam wątek." - Magdalena Ludwiczak. 


Witaj Magdo, bardzo Ci dziękuję, że zgodziłaś się na ten krótki wywiad. 

Na początek standardowe pytanie, skąd pomysł na książki dla dzieci? Jak to się stało, że zdecydowałaś się napisać najpierw „Kadelkowe rozterki”, a niebawem swoją oficjalną premierę będzie miała książeczka "Opowieść o chłopcu ze złotą czupryną", która otwiera serię "Polubić siebie"? 


Książki dla dzieci powstały właściwie na prośbę moich dorosłych czytelników, którzy dopytywali się, kiedy napiszę coś dla ich dzieci, wnuków. To dla mnie nobilitacja i komplement, bo oznacza to, że ufają mi, pisarce. Nie miałam jednak pomysłu, więc prośby te pozostawały niespełnione, aż do momentu kiedy nagle, pomiędzy jednym a drugim spotkaniem autorskim, dokładnie w Chociczy, wymyśliłam wątek. Na spotkaniu w tamtejszej bibliotece opowiedziałam o tym „olśnieniu” i obiecałam, że taka książka powstanie. I powstała. Pierwsza dla dzieci. Myślałam, że jedna i ostatnia. Okazało się, że tak bardzo spodobała się, że tym razem już same dzieci dopominały się kolejnej. I jest druga. Pisanie dla dzieci to zupełnie inna praca niż pisanie powieści. Muszę przyznać, że sprawia mi wiele radości. 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Na tym jednak nie koniec. Napisałam cienką książeczkę dla uroczego i bardzo mądrego chłopca, Leonarda. Leo jest rudowłosym dzieckiem, które od czasu do czasu miewa problem z tym, że inni się temu dziwią, czy nawet nie akceptują jego koloru włosów. Napisałam więc dla niego opowiadanie, w którym jego „inność” przemienia się w „wyjątkowość”. Nadszedł czas, by zrozumiał, że bycie odsetkiem całej ludności jest przywilejem, a nie karą, i chociaż rodzice mówią mu to samo, książka ma swój odrębny wydźwięk. Taki jest sens właśnie "Opowieści o chłopcu ze złotą czupryną". Jak się okazuje, pomysł rodzi pomysł. Z tego urodziła się koncepcja, by napisać serię książeczek dla dzieci, które mają swoje małe-wielkie problemy. 


Dlaczego nam dorosłym tak trudno tłumaczyć dzieciom świat i pewne zachowania ich rówieśników? 

Może dlatego, że w tym okresie to rówieśnicy są dla dzieci autorytetem, i to ich akceptacja lub jej brak, wpływa na ich postrzeganie siebie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież i my, dorośli, zwracamy uwagę na to co się o nas mówi. Kiedy więc jedno dziecko zrobi przykrość drugiemu, rodzic koi bój, tłumaczy, przytula, i to jest wielka ulga dla dziecka, jednak raz wypowiedziane słowa kamuflują się w naszych umysłach. Dzięki wsparciu rodziców, pedagogów, przyjaciół z każdym dniem dziecko staje się silniejsze i bardziej odporne na przeciwności. Gorzej, kiedy tego wparcia zabraknie. Wtedy dziecko albo wycofuje się, albo staje agresywne. 


Często słyszymy, że coś odbiega od utartych schematów, jest inne. Poruszasz bardzo istotną kwestię w swojej historii - tolerancji, akceptacji siebie, przyjaźni. Czy trudno Ci było tę opowieść w ogóle wymyślić i to jeszcze w taki sposób, by pokazać, co czuje dziecko, a jakie emocje gromadzą się w dorosłych? 

Prawdopodobnie dzięki temu, że pracuję z dziećmi, zarówno jako bibliotekarz, a także wolontariacko jako prezes Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, mam o nich niemałą wiedzę. Z obserwacji wynika, że każde dziecko, które wyróżnia się z tak zwanego „tłumu” toczy jakiś bój o przetrwanie, akceptację i swoje miejsce w środowisku. Znamy to doskonale i pamiętamy ze swojego dzieciństwa, tylko że wtedy, jestem roczkiem ’76, różnicowała nas np.: tusza, noszenie okularów czy właśnie kolor włosów. Teraz doszło jeszcze kilka aspektów, ale chyba najistotniejszym jest status materialny. Na bazie tego rodzą się różnice pomiędzy dziećmi. No bo co czuje dziecko, które nie wyjechało chociażby na kolonię w kraju w stosunku do tego, które przechwala się, że było na tych kosztownych, zagranicznych? Co czuje to, które nosi buciki za 30 zł, a inne za 300? Dziecko nie jest silne, dziecko jest delikatne. Zanim zrozumie te różnice, które w żaden sposób nie wpływają na to kim naprawdę jest, upłynie dużo czasu. Dlatego musimy wpierać najmłodszych w wartościowaniu samego siebie poprzez różne narzędzia, w tym książki. 

Grafika nadesłana przez autorkę
Czy była w ogóle jakaś postać, która stwarzała Ci najwięcej problemów przy jej charakterystyce? 

Obserwuję ludzkie zachowania bardzo wnikliwie, te u dorosłych i dzieci, rozmawiam z nimi, może dlatego nie mam żadnych problemów, by wykreować postać pod względem charakterologicznym, a także wizerunkowym. 


Nie można zapomnieć o ilustracjach, które sama stworzyłaś do tej książki. Trudno było? Jak długo trwa w ogóle proces ilustrowania? 

Jestem plastykiem z wykształcenia, skończyłam pięcioletnie Liceum Plastyczne w Poznaniu, więc obcowanie z rysunkiem czy malarstwem jest mi bliskie. Mogę nawet powiedzieć, że z wiekiem maluję coraz więcej. Kiedy napisałam Kadelkowe rozterki, cześć pierwszą, myślałam, że ktoś inny ją zilustruje, ale moje wydawnictwo zdopingowało mnie bym zrobiła to sama. Początkowo wahałam się, ale ostatecznie się zgodziłam. To był strzał w dziesiątkę! Dzięki temu miałam dużo frajdy, a ostatecznie i zadowolenia z efektów. Nie umiem powiedzieć czy to jest długi czy krótki okres. Piętnaście ilustracji do Kadelków rysowałam przez dwa tygodnie. 



Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Jakie są dalsze plany związane z serią Polubić siebie, a jakie ogólnie związane z Twoją twórczością? 

Jak można zaobserwować, od dziecięcej literatury już się nie oderwę, ale zawsze będę pisać dla dorosłych. Tak, więc pociągnę oba „wozy”. Aktualnie myślę na kolejną książeczką z serii i jestem otwarta na tematy, które mogą sugerować mi rodzice. Można do mnie w tej sprawie napisać. 

Coś od siebie dla czytelników: 

Kochani, mam nadzieję, że praca zawodowa, jestem bibliotekarzem, i ta społeczna nie staną nigdy na drodze mojej twórczości, ale przede wszystkim wierzę w to, że nadal będą osoby, które zechcą czytać moje książki  😊

Bo, jak mawiam, bez czytelnika pisarz nie istnieje… 

Pozdrawiam serdecznie 

Magdalena Ludwiczak 


Dziękuję za rozmowę

piątek, 13 września 2019

Muszę wiedzieć - Kasia Bulicz - Kasprzak






Prószyński i S-ka

Ilość stron: 352

Nowość wydawnicza




"Kłamstwa to cegły, z których budujemy mury, by móc się za nimi schronić. Dają nam poczucie bezpieczeństwa, złudne, ale jakże potrzebne. Prawda jest podobna do stania na otwartym polu w czasie bitwy. Trzeba mieć olbrzymią odwagę, by żyć w prawdzie...".

Przyznaję, że długo żadna książka nie trzymała mnie w takim napięciu i niepewności do samego końca, jak właśnie ta. Już pod koniec zaczęłam mieć wątpliwości, czy aby na pewno dowiem się prawdy związanej z matką Patrycji. Zadziwiała i niechęć wywoływała we mnie postać Haliny, chociaż z drugiej strony próbowałam ją chociaż trochę zrozumieć, dlaczego ma takie a nie inne podejście do dziewczyny, która któregoś dnia pojawiła się na progu jej mieszkania i podaje się za wnuczkę. A wszystko zaczęło się trochę w tonie lekkiego, niepozornego humoru. Z biegiem akcji jednak powieść zaczyna przybierać nieco inne kształty.



Intrygujący, wręcz tajemniczy wątek zapisków zeszytu w szarej okładce dokłada nam niewiadomych i jeszcze bardziej nakręca spiralę niedopowiedzeń. Staruszka, która ukrywała swoją przeszłość i młodziutka dziewczyna, która za wszelką cenę chce poznać prawdę dotyczącą jej rodziny. Poszukiwania Patrycji na dręczące pytania zaprowadzają ją do różnych ludzi, ale niekoniecznie udzielają odpowiedzi. Dodatkowo, by zacieśnić falę sekretów, autorka przedstawia różne punkty widzenia i wspomnienia bohaterów związanych blisko z Dominiką i jej życiem studenckim. Jednym słowem - to opowieść trzymająca do końca w napięciu i zaskakująca z każdym nowym rozdziałem.



Myślę też, że obok kłębiących się w bohaterach emocji, autorce zależało by pokazać, że nie ma w naszym życiu oczywistych oczywistości, że walka o dojście do prawdy Patrycji pośrednio wpłynęła i na nią samą, i na Halinę, ale też i Magdalenę. Kobiety otwierają się na to, co przynosi los. Podróż do przeszłości okaże się też podróżą w nieznane, ale też staje się nowym rozdziałem, początkiem czegoś zupełnie nieprzewidzianego. Żałuję, że tylko przed nami autorka odsłoniła wszystkie karty, a Patrycja została z niewiadomą do końca. Ale, być może tak właśnie miało być?


Bardzo zaskakująca ta opowieść, emocjonalna i trzymająca w napięciu do ostatniego wersu. Historia, która zdarzyć się mogła każdemu z nas. Autorka zadziwia i frapuje! Polecam i to bardzo!




środa, 11 września 2019

Z cyklu... poznaj autora. Marlena Rytel





Kochani! 

Kolejna odsłona cyklu promującego zbiór opowiadań "O, Matko!". Dzisiaj o sobie i swojej twórczości opowiada Marlena Rytel. Znamy się osobiście. To kobieta wulkan, jak w coś się angażuje, to całym sercem i sobą. Szczera do bólu, prawdziwie autentyczna w opowieściach, jakie kreśli. Autorka, dla której ważna jest sugestywna fabuła, by to o czym pisze zostało z czytelnikiem na bardzo długo. 

Zapraszam Was do lektury, życząc miłych wrażeń. 



Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Cześć, nazywam się Marlena Rytel, właściwie MR to mój pseudonim literacki. Jak łatwo się domyślić - jestem autorką książek. Debiutowałam w 2016 roku bajką "Sebastian i przyjaciele". Od tamtej pory wydałam jeszcze dwie książki oraz wraz z dwunastoma innymi autorami antologię na Dzień Matki. W listopadzie tego roku odbędzie się premiera kolejnej książki, jakże inna od pozostałych. Poradnik z przymrużeniem oka, pt "Jak przeżyć trudne chwile i nie zwariować", czyli krótko rzecz ujmując o związkach międzyludzkich, damsko- męskich, o samotnym rodzicielstwie... Z dużą dawką ironii i mam nadzieję - humoru. 

Uwielbiam spędzać czas z dala od tłumów i miejskiego gwaru. Najlepiej i najszybciej regeneruję się w samotności, na łonie natury. Spacery to coś co również sprawia mi radość. Książki - zarówno ich czytanie jak i pisanie. Jazda samochodem. Podróże (w trakcie których już po dwóch dniach tęsknię za domem i dziećmi). Tych podróży nie ma zbyt wiele ze względu na brak czasu, pieniędzy, zdrowia i możliwości, ale każda wyczekiwana jest niczym randka z wymarzonym mężczyzną. 



Do Antologii zostałam zaproszona przez Agnieszkę Krizel - mojego dobrego ducha. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że nieświadomie spełniła jedno z moich marzeń. Napisanie opowiadania wraz z innymi autorami to było coś! Od razu wyraziłam chęć przystąpienia do projektu, choć samo opowiadanie powstało kilka tygodni później. Nie jest długie. Jednak chciałam uwypuklić w nim rolę matki. Miłość matki do dziecka, nawet wtedy, gdy dziecko sprawia ból i przykrość. To była fajna przygoda. W głębi duszy liczę na więcej podobnych projektów. 


Największą popularnością cieszy się wydana w tym roku książka "Kiedy znów zaświeci słońce". Dramat psychologiczny mówiący w sposób dosadny i bezpośredni o alkoholizmie, przemocy w rodzinie, samotnym macierzyństwie. Serdecznie polecam. Nie tylko ja, ale wszyscy, którzy już mieli okazję przeczytać tę książkę. 



Dziękuję Marlenie, że zgodziła się na udział w projekcie :) 






wtorek, 10 września 2019

Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki (niekoniecznie dla najmłodszych) - Katarzyna Kluczwajd




Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 240




Ta książka czekała na swoją kolej dosyć długo, ale z drugiej strony robiłam też do niej kilka podejść. O ile sam zamysł bardzo mi się spodobał, o tyle wykonanie już niekoniecznie. Szkoda też, że nie jest to typowa książka dla dzieci, bo jest w niej wiele interesujących miejsc i legend. Ale, od początku. Autorka stawia przed czytelnikiem wysoko poprzeczkę stosując nietypowy, niecodzienny język. Tworzy swoiste neologizmy, albo słowom już nam znanym nadaje jakiegoś nietypowego kształtu. Najpewniej autorka chciała bardzo wyraźnie zwrócić naszą uwagę na zmiany jakie zachodzą w polszczyźnie, albo uczulić na potoczność wdzierającą się w codziennej komunikacji. Jednak, czy dla odbiorców taki zabieg jest trafny? Owszem, nadaje ów język tej książki swego rodzaju tajemniczości, może nawet magii i wyjątkowości. Jednak, czy współczesny czytelnik odnajdzie się w jego zakamarkach?




Prawdą jest, że książka ta zabiera w świat niezwykłych baśni i legend, w miejsca magiczne, które mają swój klimat i historię. Przedstawia Toruń od tej nieco zapomnianej strony, pokazuje go przez pryzmat tego, co go ukształtowało. Opowieści te spowijają Toruń poprzez lekkość, humor i zaskakujące szczególiki, o których wie niewielu. Osobiście odbieram tę książkę, jako coś innego, zupełnie odmiennego od tego, co czyta się na co dzień, ale... jednocześnie jako lekturę wymagającą szczególnego skupienia i dystansu. Trudną i wcale nie taką oczywistą.




poniedziałek, 9 września 2019

[Przedpremierowo] Prawy i Lewy - Anna Paszkiewicz





Wydawnictwo Widnokrąg 

Ilość stron: 32, oprawa twarda 

Ilustracje: Katarzyna Walentynowicz 

Premiera: 11 września 



Cieszę się, że na rynku wydawniczym pojawia się coraz to szersza oferta książek, skierowana do młodszych czytelników, które niosą ze sobą głębokie przesłanie. Prawy i Lewy to para znoszonych butów, które narzekają na swój los, a dokładnie jeden, który ma odmienny charakter. Do dyskusji dołącza się jeden z pięknych, stylowych pantofelków, których właścicielka - mała Madzia nosi tylko okazyjnie. W dyskusji zostają poruszone kwestie szczęścia, podróży, ale i nieznanego, odmiennego, innego, czegoś, co jest nowe, a przy tym budzi wiele tajemnic i chęci poznania. Bo buty chadzały różnymi ścieżkami, doświadczały wielu bodźców, a pantofelki Madzia zakładała tylko w piękną pogodę. Różnica w zdaniach jednak była wyraźna, bo Prawy nie lubił brudu, kurzu, mokrej powierzchni, a Lewy mógł chadzać dosłownie wszędzie i zawsze. 



Autorka poprzez trafność analogii przyrównanej do życia człowieka pokazuje, jak ważne jest posiadanie własnego zdania, umiejętne deklarowanie własnych potrzeb i obrony swoich poglądów. To, że znoszone buty były w parze nie znaczy, że muszą mieć taki sam światopogląd. Każdy z nich inaczej widzi swoje szczęście i podróże, które odbywają dzięki Madzi. Zaś pantofelek marzył, by doświadczyć tego, co znoszone buty. Tajemnica nieznanego, innego, czegoś kompletnie odmiennego jest dla niego interesująca: "Nawet nie wiesz, jak bardzo ci zazdroszczę... - W szafce coś zaszurało i pantofelek westchnął przeciągle. - Codziennie oglądasz i doświadczasz niezapomnianych wrażeń." 

 


"Prawy i Lewy" to ważna opowieść, która stanowi idealną lekturę do poruszenia pewnych kwestii i tematów z dziećmi w szerszych dyskusjach. Historia napisana prosto, dostępnym językiem, że nie będzie stanowił on problemu dla tych dzieci, które czytają już samodzielnie. Tekst znakomicie wkomponowany w ilustracje Katarzyny Walentynowicz. Kolorowe, zabawne, inne od tych, do których już przywykliśmy. A celna puenta i morał stanowią jej kwintesencję. Szczerze i bardzo polecam! Warto czytać i rozmawiać z dziećmi! 






niedziela, 8 września 2019

Całe góry wspomnień - Damian Dawid Nowak





Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki 

Ilość stron: 54 

Nowość wydawnicza 




Współcześni poeci umieją niezwykle emocjonalnie przywołać falę wspomnień, zamkniętych w ich równie afektywnej liryce. Damian Dawid Nowak pozostawiał w wersach swych poszczególnych wierszy bliskie mu obrazy dawnego, jak i obecnego czasu ukształtowanego na przestrzeni minionych lat. Nie da się nie zauważyć tej nutki rzewnego sentymentalizmu. Poeta w swej skromnej przestrzeni lirycznej daje odbiorcy tyle samo - czasu i światła zapisanego w niebywale wymownym, tęsknym języku. Styl Poety mierzy i pokazuje silną jednostkę, która nie wypiera się lokalnej przynależności, często wypaczonej przez rzeczywistość: "Śląsk trzyma mnie za kark/ może to protekcjonalny gest/ za to powstrzymuje przed upadkiem// dlatego wdycham zimą powietrze/ mówię śwjyntym wjećorym/ i kilka innych obcych słów po Śląsku [...]". 



Poeta podkreśla, jak niezwykle istotne jest w jego życiu miejsce urodzenia, które nadało mu tożsamość, ale i zahartowało charakter. Nowak układa wiersze niczym pocztówki z przeszłości, ale i wnikliwe obserwacje otaczającej rzeczywistości. Nader jednak charakteryzuje w nich Śląsk i okres dzieciństwa. W pamięć zapada szczególnie wiersz "Planowane postrzeganie", gdzie Poeta trafnie zestawia sugestywne metafory: "Jest taki zabieg:/ sprzętRTViAGD (jak byłem mały/ myślałem, że to jedno, długie słowo)/ psuje się zaraz po zakończeniu gwarancji./ Ze mną tak było,/ gdy opuściłem Śląsk." Wspomnienie babci - silnej kobiety, która twardą ręką trzymała całą rodzinę, o podróży poza Śląsk, próbie odnalezienia się w "nowym" świecie, ale i nieustannym poszukiwaniu ścieżek. Podmiot liryczny zdaje się odsłaniać przed odbiorcą tę niesamowicie emocjonalną nostalgię, czułość, egzystencjalny żal, ale i wspomnienia znajomych z dawnych lat, którzy przewijają się w tych intymnych obrazach Poety jako niezwykle charakterystyczne osobowości. 


To wiersze o prawdziwym życiu, tożsamości, uczuciach i obserwacjach. A przy tym przyciągają niezwykłą szczerością i otwartością ich autora. Proste, bezpośrednie, ale i wielopłaszczyznowe, elektryzują i zmuszają do refleksji. Poeta konkretnie zaznacza miejsca bliskie Jego sercu, ze szczególnym naciskiem na ich wyjątkowość, czy zdarzenia, jakie rozgrywały się w życiu. W tych przestrzeniach i obrazach, niczym widokówki przewijają się i emocje, i myśli zapisane w słowach tworzących wyjątkową lirykę. Podmiot liryczny głęboko przeżywa rzeczywistość i przypisane jej afekty. Dla mnie osobiście to poezja swoistego ekslibrisu Autora, której nie brakuje celnych puent i namacalnego napięcia, jakie tworzy się między poszczególnymi wersami. 

Szczerze i bardzo polecam! 


piątek, 6 września 2019

[Zapowiedź] Prawda zapisana w popiołach. TOM 1. Milczenie aniołów - Joanna Jax. Premiera 24 września





Kochani!

Lektura książek Joanny Jax to czysta przyjemność. Autorka zręcznie wplata w charakterystyczne tło społeczne bardzo wyrazistych bohaterów, a jednocześnie nie szczędzi nam żadnych emocji. 

"Milczenie aniołów" swoją oficjalną premierę będzie miało 24 września, a ja jestem w trakcie lektury i już teraz mogę Was zapewnić, że jest to podróż niezapomniana. Takie książki uwielbiam! Pełne życiowych dylematów i problemów, a przy tym bliskie sprawom i codziennościom zwykłych ludzi.

Wypatrujcie premiery, bo ruszy przedsprzedaż!


Wydawnictwo Videograf
Ilość stron: 432

Opowieść o zwykłych ludziach, którzy po wojnie próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Różne przeżycia i inne spojrzenie na sytuację w Polsce sprawiają, że nawet przy rodzinnych stołach dochodzi do konfliktów i zadrażnień. Bohaterowie znani z Zemsty i przebaczenia oraz Zanim nadejdzie jutro tym razem zmagają się z szarą egzystencją lat pięćdziesiątych i demonami przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Szymek Wielopolski, Mateusz Rosiński, a także Nela Domosławska, Nadia Niechowska i Kuba Staśko to tylko niektóre postaci, znane z poprzednich sag, które spotkacie na kartach tej powieści.


Uwaga: G R A T I S O W A wysyłka książek z autografem prowadzona będzie od dnia premiery, tj. od 24 września! Na stronie wydawcy: 




środa, 4 września 2019

[Audiobook] Pochyłe niebo. Tom 1 - Ćma - Ewa Cielesz





StoryBox.pl 

Czas trwania: 16 godz. 28 min. 

Czyta: Donata Cieślik 



Znam twórczość autorki i z całą pewnością stwierdzam, iż tę książkę mogę śmiało ustawić na półce obok jednych z najlepszych. Po raz kolejny otrzymałam powieść tak realną, autentyczną w swym przekazie i zarysie fabularnym, iż mam ochotę zadać pytanie, czyj życiorys został w niej opisany? Prawdziwie do bólu, szczerze i z całą gamą afektów, jakie drzemią w bohaterach budują przed nami ogrom obrazów - sentymentalnych wspomnień, które niekoniecznie kojarzą się z czymś przyjemnym. Książkę przeczytałam jakiś czas temu, a audiobooka odsłuchałam z przyjemności zatopienia się po raz kolejny w tę niesamowicie klimatyczną, ale momentami dramatyczną opowieść. 


Głęboka komuna szarego PRL-u, przełom lat 70. i 80. Młodziutka Anita zamiast przygotowywać się do matury zostaje rzucona przez los na głęboką wodę, zmuszona w ekspresowym tempie dorosnąć, przyjąć odpowiedzialność nie tylko za siebie. Bez oparcia i wsparcia najbliższych. Dziewczyna miota się, odbija od zamkniętych drzwi, pustych frazesów i zapewnień o życiu w dostatku, szczęściu na wyciągnięcie ręki. Wokół niej piętrzą się i walczą różne światy. Ciotki, Aleksandra i ferajny z Kwadratu. Każdy z nich, to intensywne indywiduum. Budzą ciekawość, intrygują, ale też odrzucają fałszywymi maskami. Autorka obrazowo wykreowała tło społeczne, w którym osadziła niezwykle wyraziste sylwetki swoich bohaterów. Ich charyzma, chęć budowania na nowo kraju, bunt doskonale uzupełniają się, pokazują różnice płaszczyznowe, światopoglądowe, mentalne. Symboliczno - metaforyczny wymiar tytułu pokazuje wielość emocji i uczuć kumulujących się w postaciach, szczególnie zagubionej Anity, która nieustannie kluczy w poszukiwaniu swojego miejsca, udowadnia swoją wartość i panicznie dąży do stabilizacji. 


"Pochyłe niebo" to powieść, która od początku czaruje zwykłością, bliskością prostoty, intensywnością fabuły, która nie zwalnia, nieustannie zaskakuje, intryguje, budzi pytania, wątpliwości, pośrednio zmusza do refleksji, sentymentalnych wspomnień. Interpretacja Donaty Cieślik nie należy być może do mistrzowskiej, ale da się słuchać. Zabrakło mi w niej ewidentnie jakiejś iskry, może większej ekspresji w wyrażaniu emocji. Jest co prawda podział na opisy i dialogi, ale... brakuje mi czegoś. Chociaż, powieść samą w sobie polecam bardzo! 





Z cyklu... poznaj autora - Alicja Podgrodzka





Kochani! 

Kolejna odsłona cyklu związanego z antologią "O, Matko!", której koordynuję i jestem współautorką. Dzisiaj kolej na Alicję Podgrodzką. 

Zapraszam do lektury, życząc miłych wrażeń. 



Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Jestem artystką. Artystką spełnioną. Dziś piszę książki dla dzieci i krótkie formy literackie (moja pierwsza powieść jest jeszcze przede mną), ale zanim znalazłam swoją drogę, próbowałam malarstwa i śpiewu. O ile malarstwo zawsze traktowałam jako relaks, to do śpiewu podchodziłam nader ambitnie. Po dwudziestu latach okazało się, że była to pasja obsesyjna, która prędzej czy później musiała się skończyć wypaleniem. Dlatego teraz śpiewam już tylko z moją córeczką, za to nareszcie z ogromną przyjemnością i lekkością. 

Mieszkam w drewnianym domku w małej miejscowości na Śląsku. Oprócz trzyletniej córeczki, mam jeszcze dwóch prawie dorosłych synów. Nie bez znaczenia dla mojego obecnego życia jest fakt, że czuwają nade mną Anioły – dwie córeczki, które przyszły na ten świat, żeby mi powiedzieć, co jest w życiu najważniejsze i odeszły, abym mogła tę wiedzę wykorzystać dla lepszego życia. Dlatego dzisiaj dzielę się swoją historią i pokazuję, że nawet na najtrudniejszych doświadczeniach można zbudować piękne życie. 


Moja pierwsza wydana książka to „Jeżyk zwany Pajacykiem”. Książka ta zdobyła pierwsze miejsce w konkursie Książka Przyjazna Dziecku, co dało mi wiarę w to, że moja twórczość jest warta pokazania światu. Jest to bardzo osobisty projekt, bo opowiada o prawdziwej historii przyjaźni zabawki i dziecka, która przytrafiła się mojemu synowi ponad piętnaście lat temu. Jest to historia pełna wzruszeń i radości, jednak niepozbawiona rozczarowań i tęsknoty. Ze względu na moje dwie utracone ciąże, z każdego sprzedanego egzemplarza przekazuję 1 zł na ratowanie dzieci w łonie matki w Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu. Więcej o książce można przeczytać na stronie https://alicjapodgrodzka.com/jezyk-zwany-pajacykiem/ oraz na moim fanpejdżu, gdzie można też znaleźć opinie czytelników https://www.facebook.com/AlicjaPodgrodzkaPisarka/


O antologii opowiadań na Dzień Matki dowiedziałam się z Facebooka, kiedy jeden a z jej autorów, Michał Biarda, pochwalił się, że został do takowej zaproszony. Ponieważ w moim komputerze kilka tekstów czeka na swój czas, a wśród nich opowiadanie o kobiecie, która wychodzi z żałoby po stracie nienarodzonego dziecka, pomyślałam, że to świetna okazja, żeby pokazać światu, że kobiety, które były w ciąży, ale nie mają dzieci, też są matkami i też mają prawo na swój sposób przeżywać Dzień Matki. Przez Michała zaproponowałam taki temat opowiadania autorkom projektu i ku mojej ogromnej radości zostałam przyjęta do antologii. Ostatecznie jednak w zbiorze ukazało się zupełnie inne opowiadanie. „Sługę pokoju” napisałam specjalnie do antologii. Opowiadanie mówi o rodzinie uchodźców z Syrii. Główną bohaterką jest Jasmina, oddana mama trójki dzieci, która w emigracji widzi dla nich szansę na lepsze życie. Czy zaaklimatyzują się w Europie, czy pokonają barierę kulturową, czy marzenie o spokojnym życiu się spełni? O tym dowiecie się z lektury opowiadania. A o kulisach mojego udziału w antologii i o tym, dlaczego zmieniłam opowiadanie oraz o wszystkich cudownych zbiegach okoliczności, jakie mnie w związku z tym spotkały mówię w filmie na moim fanpejdżu– zapraszam do obejrzenia: https://www.facebook.com/AlicjaPodgrodzkaPisarka/videos/2196343837109634/


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Od czasu wydania pierwszej książki, moje życie bardzo się zmieniło. Koncentruję się na twórczości, ale też na twórcach. W ramach swojej twórczości napisałam dwie książki dla dzieci, które niebawem wysyłam na konkurs, napisałam też książko-poradnik o karmieniu piersią, który zamierzam wydać w 2020 roku. Jeśli chodzi o twórców – rozwijam swoją markę Artystka Spełniona, która ma służyć kobietom o artystycznych duszach w odkrywaniu i rozwijaniu swojej kreatywności. Obecnie prowadzę kurs online „Droga artystki”, na który zapisało się ponad 150 kobiet. Inspiruję i motywuję do poszukiwania swojego wewnętrznego artysty, uczę jak pokonywać blokady twórcze i cieszyć się swoją kreatywnością. Na mojej stronie internetowej znajdziecie film o tym, jak radzić sobie z wewnętrznym krytykiem https://alicjapodgrodzka.com/video/. Takich materiałów będzie u mnie coraz więcej. 


Może w Tobie, drogi Czytelniku, również rezonuje pragnienie uwolnienia swojego wewnętrznego twórcy? Może już tworzysz, ale nie wiesz, co dalej zrobić ze swoją twórczością? A może tworzyłeś i coś się skończyło. I tęsknisz. I popadasz w stagnację. Nie pozwól umrzeć swojej kreatywności! Jeśli mój sposób przekazu do Ciebie przemawia, zapraszam do zapisu na newsletter na mojej stronie www.alicjapodgrodzka.com . Może uda mi się Ciebie zainspirować i zmotywować. Zapraszam! 


Dziękuję Alicjo za udział w projekcie!




poniedziałek, 2 września 2019

Księga owoców leśnych. Leki z polskich lasów - Zbigniew T. Nowak






Wydawnictwo AA 

Ilość stron: 255, oprawa twarda 




Czy wiecie, że zbliża się okres zbiorów w lasach i nie tylko? Pierwsze miesiące jesienne są najlepszą ku temu okazją, by zaopatrzyć się w jedne z najzdrowszych owoców natury. A rosną nie tylko w lasach, ale przy łąkach, polach, a nawet przydomowych ogródkach. Zaskoczeni? Niby się to wie, ale... gdzieś umyka. Muszę przyznać, że zarówno wiedza, jak i ilość wydanych pozycji autora są naprawdę imponujące. Można je wykorzystać na mnóstwo sposobów, bo Zbigniew T. Nowak nie kryje się ze swoją wiedzą, a przekazuje ją najciekawiej jak tylko można. Pozycja bogato opatrzona w zdjęcia, rady, porady i całe pokłady przepisów, by móc wykorzystać dary natury jak najlepiej i z pożytkiem dla zdrowia. 



Każda z tych roślin jest opisana pod względem właściwości zdrowotnych, miejsca występowania, sposobach przygotowania leków do domowej apteki oraz wszelkiego rodzaju przetworów, przecierów, herbatek, syropów itp. Są też ciekawostki, np. w postaci fragmentów legend, czy z dawnych opowieści: 

"Dawniej wiejskie dziewczęta zerwane owoce jarzębiny z przyjemnością nawlekały na nitkę i robiły z nich korale. Te następnie zawieszały przy figurach obnoszonych podczas procesji lub przy obrazach Matki Boskiej. Zawsze też pamiętano, aby gałązki jarzębinowe z pękami owoców wplatać w wieńce dożynkowe, co miało zagwarantować obfitość plonów w przyszłym roku." 



I co tu wiele mówić. Uwierzycie, że na wsi pewne elementy tych tradycji powielane są do dziś dnia? A jakże! 

Mowa tu także o berberysie, czarnym bzie, jeżynach, borówkach, głogu, rokitniku itp. A wszystko precyzyjnie dopracowane, z dbałością o szczegóły. Autor dba o czytelnika, widać Jego bogatą i wszechstronną wiedzę. Interesująca i inspirująca! Szczerze i bardzo polecam! 





czwartek, 29 sierpnia 2019

[Patronat medialny] Hej, mała! - Marika Krajniewska





Wydawnictwo Czwarta Strona 

Ilość stron: 320 

Nowość wydawnicza 



Tę powieść wyróżnia przede wszystkim osobliwy język, zupełnie inny od tego, do którego przyzwyczailiśmy się przy opowieściach obyczajowych. Zresztą, znając twórczość i pióro autorki można było się tego po prostu spodziewać. Krajniewska słynie z nieprzeciętności stylu, który wyróżnia ją na tle innych. Po raz kolejny wataha staruszek w boju! Czego to one (albo i oni) nie wymyślą! Zazdroszczę im przede wszystkim wigoru, pogody ducha, dystansu do życia. Tego odnalezienia się w każdej niemal sytuacji. Mimo tych krótkotrwałych niezgodności charakterów zawsze znajdą drogę do siebie. No i to poczucie humoru, które tutaj okazało się ewidentną serią pomyłek i skeczów niczym z kabaretu. Ale... To jest urocze! Wspaniałe bym nawet powiedziała! 



Każdy z bohaterów wnosi jakąś cząstkę swej indywidualności do fabuły. Anastazja pozwala nam poznać dawne zapiski praciotki z przepisami, w dodatku sama zaczyna dbać o rozwój swojego talentu. Zatem można by rzec, że jest i smacznie, i tajemniczo. A młodzi - Joanna z Pawłem? Joasia stała się bardziej wątpiąca, ale też jakiś wewnętrzny sentyment ją ogarnia. Paweł za to, to chodzący kołowrotek. Kombinuje, kombinuje pakując się w niedopowiedzenia i coraz to bardziej piętrzące się podejrzliwości. Finał opowieści może i przewidywalny, ale autorka nakreśliła go niezwykle zgrabnie i z wyczuciem. Natomiast rozdział "Zamiast zakończenia" stanowi wysublimowane podsumowanie całości. 


Ta niesamowita i nieprzewidywalna rodzinka żegna się z nami z klasą i łezką w oku. Cała trylogia jest niezwykle klimatyczna, nietuzinkowa i wielopłaszczyznowa. Staruszki wymiatają, a młodym plątają się nogi. Jednak w całej tej sympatycznej aurze są po prostu autentyczni i szczerzy. Jak potrzeba to zaklną, tupną nogą, postawią na swoim. Bardzo Wam polecam!