piątek, 25 stycznia 2019

"O czym Ty człowieku opowiadasz..." - Magda Skubisz :)





"Słowo to dla mnie narzędzie pracy. Jako pisarka i wokalistka używam słów, w pewien sposób przyoblekam je w kształty, nadaję formę i treść. Moimi ulubionymi słowami są te, które niosą ze sobą duży ładunek emocji i są wieloznaczne, którym można nadać szereg interpretacji, a ich znaczenie często zależy od kontekstu, czy innych słów stojących obok." - Magda Skubisz



Magda Skubisz - pisarka, która zawodowo zajmuje się emisją głosu. Akcję swoich czterech powieści osadziła w jednym z liceów w Przemyślu. Za powieść "Dżus&Dżin" otrzymała nominację do Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza. Zdobyła również liczne nagrody za działalność związaną z promowaniem sztuki oraz wkład w rozwój kultury. 

Magda jest świetną pisarką kreślącą aktualne problemy młodzieży, z uwzględnieniem również ich trudnych, nieco ekscentrycznych relacji z dorosłymi, czy zestawieniem światopoglądów. Seria, którą napisała wyróżnia się prostym, bezpośrednim językiem, żywymi dialogami oraz znakomicie, autentycznie nakreślonymi sylwetkami bohaterów, z których każdy jest chodzącym indywiduum, wyróżniającym się charakterystycznym temperamentem.

Dzisiaj opowie, co sądzi o współczesnej polszczyźnie, słowach, języku literackim. 


Magdo, co rozumiesz pod pojęciem „kultura słowa”?

Dla mnie osobiście kultura słowa to kultura narracji i opowieści, bez rozgraniczenia rodzaju transmisji treści na oralny i pisemny. Słowa mają ogromne znaczenie: mogą ranić, boleć, tworzyć i niszczyć, wszystko do czego używamy języka jest kulturą słowa, a dla mnie ta kultura ma przede wszystkim charakter ludyczny i ma dostarczać nam przyjemności. Kultura słowa, kultura przekazywania i tworzenia opowieści to kultura dobrego życia.


Czym dla Ciebie jest – słowo? Czy masz jakieś swoje ulubione? 

Słowo to dla mnie narzędzie pracy. Jako pisarka i wokalistka używam słów, w pewien sposób przyoblekam je w kształty, nadaję formę i treść. Moimi ulubionymi słowami są te, które niosą ze sobą duży ładunek emocji i są wieloznaczne, którym można nadać szereg interpretacji, a ich znaczenie często zależy od kontekstu, czy innych słów stojących obok. Słowa te muszę również mieć swoiste brzmienie oraz rytm.


Fot. Kacper Leśniewski
Czy pamiętasz jakąś zabawną historię związaną ze znaczeniem jakiegoś słowa w swojej twórczości, na które ktoś zwrócił Ci uwagę, albo nie znał przyczyny jego użycia?

Zabawnym historiom związanym ze słowami poświęcony jest trzeci tom mojego cyklu czyli powieść Chałturnik, w której przytaczam szereg zabawnych anegdot z życia muzyków grających na imprezach w lokalach gastronomicznych. Podpici goście dysponują tak oryginalną dykcją, że czasem ciężko zrozumieć, co mają na myśli. Sama zetknęłam się z żądaniem zagrania piosenki "Karęki"("Kawiarenki" Ireny Jarockiej ), inne klasyki to "Myszerej" ("My czterej pancerni"), "Toboły" ("To były piękne dni"), "Siku miku” ("Przy kominku").


Jak Twoim zdaniem zmienia się język literacki? Czy ta zmiana zmierza w dobrym kierunku?

Język ewoluuje. Jest to bardzo ważne zjawisko i jednocześnie dość oczywiste. Język służy nam do opisu rzeczywistości, a ta zmienia się obecnie w bardzo szybkim tempie. Sam język też musi się zmieniać, a to pociąga za sobą zmianę literatury. W moim odczuciu są to ubogacające zmiany. Futuryści z początku ubiegłego wieku, Skamandryci a później Miron Białoszewski czy Grochowiak – dla mnie trudno wyobrazić sobie współczesny język polski i literaturę polską bez ich dorobku i nie chodzi tu o jakieś pisanie, mówienie Witkacym, Gombrowiczem czy Kurkiem, ale o naukę płynącą z ich sposobów używania słowa i języka.

Język literacki się zmienia, bo taka jest jego natura i choć nie mogę przewidzieć jak zakończy się ta zmiana, to jednak jestem daleka od konserwatywnego spojrzenia na język literacki i nie odsądzam od czci i wiary tych, którzy język literacki kształtują na nową i zmieniają. Zmiany są dobre 🙂


Co myślisz o żargonie młodzieżowym? Na ile ma on wpływ i znaczenie w posługiwaniu się przez młodych poprawności językowej?

Nie lubię słowa żargon, jest ono nacechowane i wartościujące negatywnie. Uważam, że młodzieżowy socjolekt najpełniej pokazuje ewolucję społeczeństw i zmiany w nich zachodzące. Jest jednocześnie najbardziej żywą częścią języka, właśnie z uwagi na fakt, że jest w stanie permanentnej zmiany i budowy. Absorbuje otaczający świat, przetwarza wedle własnych potrzeb i uwalnia na zewnątrz. Młodzieżowy slang jest językiem wolności, właśnie dlatego, że potrafi wyrwać się z okowów tzw. poprawności językowej, która często jest już martwa. Myślę, że naszą rolą, jako autorów, wychowawców, rodziców nie jest ortodoksyjne zmuszanie dzieci do przestrzegania poprawności językowej, lecz raczej zaszczepienie im miłości do języka i przekazanie jego uniwersalnych zasad tak, by był on używany w sposób zgodny ze swoim przeznaczeniem. Z moich obserwacji wynika, że młodzież doskonale posługuje się poprawną polszczyzną jak i własnym slangiem, proszę posłuchać utworów „Slang” warszawskiego rapera, Pezeta, który doskonale obrazuje to o czym tu mówię. Co więcej widzę, że w przypadku konfliktu na linii slang młodzieżowy a tzw. poprawność językowa, to właśnie poprawność musi ustąpić i jest to w dużej mierze związane ze zmianami, o których była mowa wcześniej.


Co myślisz o wulgaryzmach, potoczności słownej stosowanej coraz częściej w książkach?

Myślę, że wszystko zależy od kontekstu konwencji i gatunku literackiego. Współcześnie nie można zrezygnować z użycia wulgaryzmów jeśli chce się pozostać autentycznym. Ponadto szybko przesuwa się granica między tym, co jeszcze jest wulgaryzmem, a tym co już nie. Słowa jeszcze kila lat temu uznawane za wulgarne (np. zajebisty) są obecnie w codziennym użyciu i już nikogo nie rażą. Myślę, że wszystko zależy od autora i tego w jaki sposób używa on słów i jakie historie opowiada. Tak samo można napisać wspaniałą książkę używając jedynie potocznego i/lub wulgarnego języka, jak kiczowaty nie dający się czytać gniot napisany arcypoprawną literacką polszczyzną.

Czy o współczesną polszczyznę można być spokojnym?

Zdecydowanie tak 🙂


A teraz spróbuj „naprędce” wymyślić krótką historyjkę, która zaintryguje czytelników - w myśl tytułu projektu. O czym ona będzie, czy to zmyślona, czy autentyczna, to zależy od Ciebie.

Powodzenia!

Autentyk:

Studencka wymiana międzynarodowa w jednym z podkarpackich miast. Wśród studentek jest wyjątkowo piękna Hinduska o arystokratycznym rodowodzie, niedawno zaręczona. Na czole nosi tradycyjną kropkę, tilakę, symbol oznaczający rychłą zmianę statusu cywilnego i – co za tym idzie - zakaz kontaktów z mężczyznami. Dotknięci zakazem koledzy z roku, z którymi księżniczka przestaje rozmawiać, mszczą się okrutnie, rozpowszechniając plotkę, że kropka na czole, to najpewniej zdrapka i kto zdrapie tilakę, ten wygra samochód. Plotka roznosi się wśród studentów lotem błyskawicy, a nieświadoma niczego, nie mówiąca po polsku księżniczka słyszy wokół wyłącznie śmiechy i idiotyczne komentarze. Wściekła, prosi otoczenie o wyjaśnienia. Po ich otrzymaniu – natychmiast wyjeżdża, przekonana o chamstwie studentów z Podkarpacia i niszczącej sile słowa 🙂


Fot. Adam Jaremko


Dziękuję za rozmowę!


Wszystkie fotografie wykorzystane w wywiadzie zostały przesłane przez Autorkę, opublikowane tylko za Jej zgodą i wiedzą.

10 komentarzy:

  1. Trochę przemądrzała, ale pytania były wymagające :-) Wspominałam Adze, że dawno nie udzielałam ambitnego wywiadu, mam nadzieję, że wyszło strawnie:-)
    Pozdrawiam,
    M.S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, jak czytam te słowa 😊😍

      Usuń
    2. to były mądre i wymagające pytania i takie też były odpowiedzi ambitne i rozsądne bez jakiegoś przemądrzania się.

      Usuń
    3. Oczywiście 😊 Dziękuję w imieniu swoim i autorki 😍

      Usuń
    4. Podobał mi się ten wywiad zwłaszcza odpowiedzi Magdy Skubisz, ale nie podoba mi się wizja świata i literatury ukryta pod pytaniami. Słowa mają znaczenie, a tu są użyte w sposób sugerujący jakąś apokalipsę literatury, dokąd zmierza język, żargon młodzieżowy, potoczność i wulgaryzmy, to wszystko konserwatywne słowa klucze końca wieku, brakuje jeszcze tylko załamywania rąk nad globalizacją i amerykanizacją literatury, kultury masowej, która ją niszczy i tym podobnych stwierdzeń. To wszystko już było, czy to gdy odsądzano od czci i wiary Wojaczka, czy gdy załamywano ręce nad prozą Masłowskiej. Rozumiem takie podejście u emerytowanych polonistek, ale razi mnie u blogerów literackich, którzy moim zdaniem powinni sięgać dalej i widzieć oraz rozumieć więcej ( internet w tej narracji też był złem wcielonym). Na szczęście Magda Skubisz wyszła z tego zwycięska i pokazała się z jak najlepszej strony Po tym wywiadzie rozumiem co miał na myśli Redliński gdy o niej mówił. KW

      Usuń
    5. Rozumiem ton komentarza. Akurat tak się złożyło, że ten cykl z pytaniami wymyśliłam sama, a nie "blogerzy". Wywiadów udzieliły mi aktualnie dwadzieścia trzy osoby. A pytania powstały zupełnie spontanicznie, bez podtekstów, czy głębszych filozofii. Jak się okazuje tyle ile autorów, tyle spojrzeń. Mam też nadzieję, a przynajmniej staram się, że sięgam jednak dalej i widzę więcej oraz rozumiem więcej.

      Usuń